We wtorek na słowackiej kolei doszło do niezwykle groźnej sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. O godzinie 11:20 między stacjami Liptovský Hrádok a Liptovský Mikuláš dwa pociągi znalazły się na jednym torze, jadąc wprost na siebie. Maszyniści obu składów zatrzymali pociągi dosłownie 20 metrów od siebie.
Dwa pociągi na jednym torze
Do zdarzenia doszło na jednym z najważniejszych odcinków kolejowych Słowacji, głównym korytarzu między Bratysławą a Koszycami, przez który każdego dnia przejeżdżają dziesiątki składów pasażerskich i towarowych. Według informacji przekazanych przez przedstawicieli Železníc Slovenskej republiky (ŽSR), skład towarowy Nex 49730 (ZSSKC) wjechał na tor, który w tym czasie był już zajęty przez pociąg ekspresowy Ex 609 Tatran. Maszyniści obu składów zatrzymali pociągi 20 metrów od siebie, unikając czołowego zderzenia dosłownie w ostatniej chwili. Maszynistów obu składów natychmiast po incydencie poddano badaniu alkomatem. Wynik w obu przypadkach był negatywny, co potwierdza, że nie byli oni pod wpływem alkoholu w momencie zagrożenia. Przyczyny sytuacji, w której dwa pociągi znalazły się na jednym torze, są obecnie badane przez specjalistów ŽSR.
Pre ministra dopravy uz davno vyprsal cas pre odchod zo svojej funkcie.
Zdroj TV JOJ:
V utorok 9.12 sa na železničnej trati medzi Liptovským Mikulášom a Liptovským Hrádkom sa oproti sebe pohybovali dva vlaky: rýchlik Ex 609 Tatran a nákladný vlak Nex 49730. Oba vlaky zastavili… pic.twitter.com/wSImLGXcO9— Peter Zelenak 🇸🇰🇺🇦 (@ZelenakPeter) December 9, 2025
Czytaj też: Katastrofa kolejowa w Czechach! Kilkadziesiąt osób rannych
Po zdarzeniu natychmiast wprowadzono procedury bezpieczeństwa, a służby techniczne sprawdziły infrastrukturę torową i urządzenia sterowania ruchem. Dopiero po ich pozytywnej weryfikacji, około godziny 12:45, wznowiono ruch po drugim torze. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że bezpieczeństwo podróżnych jest priorytetem i zaapelowano do pasażerów o cierpliwość i zrozumienie wobec utrudnień w kursowaniu pociągów.
Śledztwo w toku
Śledztwo prowadzone przez ŽSR i słowacką policję ma wyjaśnić, jak doszło do tego, że dwa pociągi znalazły się na jednym torze. Eksperci sprawdzają między innymi działanie systemów zabezpieczeń, komunikację między dyspozytorami oraz procedury nadzoru ruchu kolejowego. Mimo że tym razem udało się uniknąć tragedii, incydent pod Liptovským Mikulášem przypomina, jak cienka granica dzieli rutynową podróż od katastrofy. Zaledwie 20 metrów i kilka sekund zdecydowało o tym, że dzisiejsze doniesienia nie mają tragicznego finału. Choć na razie nie wskazano winnych, zdarzenie to może stać się punktem zwrotnym dla słowackich kolei, które w ostatnich miesiącach zmagają się z problemami technicznymi i organizacyjnymi.
Czytaj też: Czechosłowacja: między przemysłowym bogactwem a biedą peryferii
To już bowiem kolejny w krótkim czasie poważny incydent na słowackiej kolei. W październiku pod Rożniawą zderzyły się dwa pociągi pospieszne, a na początku listopada doszło do kolejnego wypadku w rejonie Pezinka, gdzie również dwa składy wjechały na siebie. W tych dwóch zdarzeniach łącznie rannych zostało ponad 200 osób. Z kolei w listopadzie w Koszycach doszło do wykolejenia wagonu pociągu osobowego. Choć tym razem nikt nie odniósł poważnych obrażeń, seria tych wydarzeń stawia pytania o stan infrastruktury kolejowej i procedur bezpieczeństwa na Słowacji.
Znajdziesz nas w Google NewsCzołowe zderzenie pociągów na Słowacji! Niemal setka rannych!





