Czeski przewoźnik kolejowy RegioJet, który od niedawna próbuje zdobyć polski rynek, znów znalazł się w centrum uwagi. Niestety, nie z powodu wyjątkowej obsługi czy atrakcyjnych promocji, lecz z powodu kolejnej wpadki organizacyjnej. Pasażerowie kursu z Krakowa do Warszawy w ostatniej chwili dowiedzieli się, że nie ma dla nich miejsc siedzących. Takie sytuacje zaczynają się powtarzać, co budzi coraz większą frustrację podróżnych i rodzi pytania o gotowość czeskiego przewoźnika do pełnoprawnego funkcjonowania w Polsce.
Kolejna awaria w RegioJet
RegioJet wszedł na polski rynek we wrześniu, uruchamiając testowe połączenie na trasie Warszawa-Kraków. Już wtedy zapowiadał ambitne plany ekspansji. Od połowy grudnia planuje uruchomić regularne kursy na trasach Kraków-Warszawa-Gdańsk oraz Warszawa-Praga. Docelowo miał także uruchomić połączenia ze Stolicy do Poznania, ale kilka tygodni przed startem zrezygnował z tego pomysłu i przesunął plany na przyszły rok. Zainteresowanie ofertą czeskiego przewoźnika jest bardzo duże, głównie z powodu konkurencyjnych cen wobec dotychczasowego monopolu PKP Intercity i wysokiego standardu, jaki RegioJet obiecywał na początku. Jednak rzeczywistość okazała się trudniejsza. Kolejne awarie, niedostępne wagony i opóźnienia podważają zaufanie klientów.
Do kolejnej takiej sytuacji doszło w piątek. Tuż przed planowanym odjazdem pociągu RegioJet z Krakowa do Warszawy, pasażerowie otrzymali informację, że „wagon numer 4” nie będzie dostępny z przyczyn technicznych. W konsekwencji dla części z nich zabrakło miejsc siedzących. Podróżni dostali informację od czeskiego przewoźnika, że w takiej sytuacji mogą albo bezpłatnie anulować bilet i zmienić rezerwację na inny kurs, albo… odbyć podróż na stojąco.
Czytaj też: Czechy – dobry kierunek dla biznesu
Dla wielu pasażerów była to sytuacja absurdalna, szczególnie że podobne problemy wystąpiły już wcześniej. Kilkanaście dni temu czeski przewoźnik także nie podstawił na czas jednego z wagonów w Krakowie, przez co część pasażerów nie mogła w ogóle wyruszyć w drogę. To nie pierwsza sytuacja, w której pasażerowie czują się zlekceważeni. Wielu z nich narzeka, że informacje o problemach pojawiają się w ostatniej chwili, często już na peronie. Choć przewoźnik za każdym razem przeprasza za utrudnienia i tłumaczy się problemami technicznymi, cierpliwość podróżnych zaczyna się kończyć.
RegioJet: Wciąż się uczymy
Na krytykę pasażerów czeski przewoźnik reaguje spokojnie, ale też z wyraźną świadomością, że nie wszystko działa tak, jak powinno. Manager RegioJet, Lukáš Kubát, przyznał, że firma nadal znajduje się w fazie testów. Przewoźnik zapewnia jednak, że z każdym tygodniem stara się poprawiać jakość usług i apeluje o cierpliwość w okresie przejściowym.
Ciągle się uczymy i szkolimy nowy personel, dlatego prosimy o cierpliwość w tym przejściowym okresie – tłumaczy Kubát.
Czytaj też: Czeski RegioJet szuka pracowników w Polsce! Płacą więcej niż PKP Intercity
Choć komunikaty RegioJet są utrzymane w tonie przeprosin, pasażerowie coraz częściej wyrażają swoje rozgoryczenie w mediach społecznościowych. Na grupach dyskusyjnych pojawiają się relacje osób, które zamiast komfortowej podróży w czeskim stylu doświadczyły chaosu, opóźnień i dezorganizacji.
Niektórzy zwracają uwagę, że obsługa pokładowa nie zawsze potrafi szybko reagować na problemy, inni krytykują brak dostępnych produktów z menu oraz długi czas oczekiwania na zamówienia, sięgający nawet 1,5 godziny. Pasażerowie narzekają też na ograniczoną ofertę gastronomiczną i konieczność płatności wyłącznie kartą. Dla marki, która w Czechach cieszy się opinią komfortowej i nowoczesnej, to poważny cios w wizerunek.
Konkurencja na torach coraz większa
Choć ostatnie tygodnie nie należą do najlepszych wizerunkowo, RegioJet wciąż ma potencjał, by stać się poważnym graczem na polskim rynku. W Czechach przewoźnik cieszy się uznaniem za wysoki standard podróży i korzystne ceny. Jeśli uda mu się ustabilizować operacje w Polsce, może odzyskać zaufanie pasażerów. Kluczowe będzie jednak to, czy uda się uniknąć powtarzających się awarii, poprawić komunikację z pasażerami i zapewnić, że takie sytuacje nie będą się powtarzać. Na razie jednak wielu podróżnych, zamiast komfortowej podróży, kojarzy RegioJet z niepewnością i nieprzewidywalnością.
Warto przypomnieć, że w grudniu na polskie tory wkroczy również kolejny czeski przewoźnik Leo Express, który najpierw uruchomi połączenie z Krakowa do Pragi, a od marca również z Warszawy przez Kraków do czeskiej stolicy. Mimo początkowych problemów RegioJet, pojawienie się nowych graczy przynosi jednak pozytywne efekty. Konkurencja ze strony czeskich przewoźników już sprawiła, że również PKP Intercity zaczęło reagować rabatami i elastyczniejszą ofertą.
RegioJet wjeżdża na polskie tory. A i w Intercity się taniej zrobiło





