Produkcja autobusów wodorowych miała być dla Lublina jednym z najbardziej ambitnych projektów ostatnich lat. Współpraca z niemiecką firmą Arthur Bus, która zapowiadała rozwój nowoczesnej fabryki oraz dostawę ekologicznych pojazdów dla miejskiej komunikacji, miała przynieść miastu prestiż i zapewnić nowe miejsca pracy. Dziś jednak te nadzieje legły w gruzach. Producent autobusów ogłosił upadłość, a samorząd w Lublinie został z ogromnym problemem.
Producent autobusów w Lublinie ogłosił upadłość
Arthur Bus powstał z inicjatywy dwóch niemieckich przedsiębiorców, z których jeden był wcześniej związany z renomowaną firmą Webasto. Ich celem było stworzenie marki, która stanie się symbolem europejskiego sukcesu w dziedzinie transportu zeroemisyjnego. Firma rozpoczęła działalność pod Monachium, gdzie opracowano pierwszy prototyp autobusu wodorowego, a następnie zdecydowano o ekspansji do Polski. Wybór padł na dwa miasta – Wrocław, w którym ulokowano centralę, oraz Lublin, gdzie miała powstać główna fabryka. Niemiecki producent autobusów chciał wybudować w Lublinie zakład o powierzchni 10 tysięcy metrów kwadratowych, w którym powstawałyby nowoczesne, ekologiczne autobusy napędzane wodorem. Władze Lublina liczyły, że inwestycja przyniesie nie tylko rozwój gospodarczy, ale też nowe miejsca pracy i technologiczny impuls dla regionu.
Czytaj też: Autobusy Solaris trafią do San Francisco. Kolejne zamówienie z USA
Szczególnie istotnym etapem współpracy był podpisany kontrakt z lubelskim MPK. Umowa opiewała na kwotę 64 milionów złotych i zakładała dostarczenie 20 autobusów wodorowych. Według planów, pierwsze z nich miały pojawić się na ulicach Lublina już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Niestety, ambitne plany szybko zderzyły się z rzeczywistością. Polski oddział Arthur Bus ogłosił upadłość, co w praktyce oznacza, że realizacja kontraktu nie dojdzie do skutku. To jednak tylko część problemu. Lublin stracił także szansę na rozwój nowoczesnej fabryki, inwestycje i miejsca pracy, które miały powstać w regionie.
Rosnące straty i problemy finansowe
Upadłość Arthur Bus to nie tylko problem lokalny. W szerszej perspektywie jest to wzorcowy przykład trudności, z jakimi mierzą się producenci pojazdów zeroemisyjnych w całej Europie. Branża wodorowa, choć dynamicznie się rozwija, wciąż pozostaje kapitałochłonna i uzależniona od dotacji publicznych oraz kosztów infrastruktury. Z dokumentów finansowych wynika, że firma Arthur Bus poniosła ogromne straty w ciągu zaledwie jednego roku. Między 2023 a 2024 rokiem wynik netto spadł z 6,6 mln zł zysku do aż 19 mln zł straty. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że bez stabilnego wsparcia państwowego oraz długoterminowych kontraktów samorządowych, takie firmy mają niewielkie szanse na przetrwanie w konkurencyjnym środowisku.
Czytaj też: Wzrost gospodarczy Polski to fakt! Możemy przegonić kraje UE
Choć firma zakończyła działalność, jej obecność nie przeszła całkowicie bez echa. Producent zdążył wyprodukować osiem autobusów wodorowych w Lublinie, które obecnie kursują w… Świdniku. Stolica województwa pozostaje więc w trudnej sytuacji. Z jednej strony zobowiązana do wdrażania ekologicznych rozwiązań transportowych, z drugiej pozbawiona kluczowego partnera. Niewykluczone, że władze miasta będą musiały rozważyć współpracę z innymi producentami autobusów elektrycznych lub wodorowych, działającymi na bardziej stabilnych fundamentach finansowych.
Warszawa kupuje kolejne autobusy. Znów postawili na tego producenta





