MorskiTransport

Hapag-Lloyd rozważa przejęcie ZIM. Wszystko w rękach rządu Izraela

Oddanie giganta w ręce podmiotu współkontrolowanego przez fundusze z Kataru i Arabii Saudyjskiej może być dla Izraela nie do przyjęcia

Izraelski dziennik gospodarczy „Globes” ujawnił, że niemiecki gigant żeglugowy Hapag-Lloyd rozważa przejęcie izraelskiej spółki ZIM Integrated Shipping Services, jednego z największych armatorów kontenerowych na świecie. Według źródeł cytowanych przez gazetę, rozmowy znajdują się na bardzo wczesnym etapie, a formalne negocjacje między stronami jeszcze się nie rozpoczęły. 

Hapag-Lloyd rozważa przejęcie ZIM

Izraelski ZIM, dziewiąty największy operator kontenerowy na świecie, przechodzi właśnie trudny okres wewnętrznych przetasowań właścicielskich.  Jak informuje „Globes”, dyrektor generalny Eli Glickman oraz izraelski przedsiębiorca Rami Ungar zaproponowali management buyout, czyli odkupienie udziałów przez kadrę zarządzającą i sprywatyzowanie firmy. Rada dyrektorów ZIM miała jednak odrzucić ten pomysł, rozpoczynając przegląd strategiczny, który ma na celu ocenę innych opcji potencjalnie korzystniejszych dla akcjonariuszy. To otworzyło przestrzeń dla zewnętrznych ofert przejęcia, takich jak ta ze strony niemieckiego giganta żeglugowego. Jednak nie tylko Hapag-Lloyd rozważa przejęcie ZIM.

Według źródeł cytowanych przez izraelską prasę, sytuację wokół ZIM uważnie obserwują także MSC i Maersk, dwie największe linie kontenerowe na świecie. Ich zainteresowanie nie dziwi. ZIM w ostatnich latach znacząco umocnił pozycję na kluczowych trasach handlu międzynarodowego, w tym w segmentach obsługujących e-commerce. Po okresie pandemii spółka cieszy się płynnością finansową, będąc jednym z nielicznych armatorów, którzy potrafili utrzymać wysokie marże mimo rosnących kosztów operacyjnych i spadających stawek frachtowych. W oczach globalnych konkurentów ZIM jawi się więc jako strategiczny zasób, który mógłby wzmocnić pozycję rynkową każdego z potencjalnych nabywców, szczególnie na trasach łączących Azję, Morze Śródziemne i wschodnie wybrzeże Ameryki Północnej.

Czytaj też: Hapag-Lloyd wprowadza do eksploatacji nowy megakontenerowiec. To już dwunasty taki statek

Dla Hapag-Lloyd, który obecnie zajmuje piąte miejsce na świecie pod względem wielkości przewozów kontenerowych, przejęcie ZIM byłoby strategicznym krokiem w kierunku zwiększenia skali działania i umocnienia pozycji w rejonie Morza Śródziemnego oraz na trasach transatlantyckich. Niemiecki gigant od dawna prowadzi politykę rozszerzania swojej sieci i integracji pionowej, obejmując nie tylko transport morski, ale również usługi logistyczne na lądzie, od portów po magazyny i transport kolejowy.

Polityczne przeszkody i sprzeciw związków zawodowych

Jednak nawet najbardziej atrakcyjna finansowo oferta ze strony Hapag-Lloyd nie oznacza, że przejęcie ZIM jest przesądzone. Najpoważniejsze przeszkody mają bowiem charakter polityczny i narodowy. Komitet pracowniczy ZIM publicznie wyraził sprzeciw wobec sprzedaży spółki niemieckiemu koncernowi. Powodem jest struktura akcjonariatu Hapag-Lloyda, wśród którego znajdują się m.in. Qatar Holding (z udziałem 12,3%) oraz Public Investment Fund (PIF) z Arabii Saudyjskiej (10,2%). Zdaniem przedstawicieli pracowników, przekazanie kontroli nad firmą o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Izraela w ręce podmiotu współkontrolowanego przez fundusze z Kataru i Arabii Saudyjskiej byłoby nie do przyjęcia.

Argumentacja ta ma solidne podstawy. Podczas niedawnej operacji militarnej “Żelazne Miecze“, skierowanej przeciwko Hamasowi, ZIM odegrał kluczową rolę w utrzymaniu dostaw leków, towarów i materiałów o znaczeniu krytycznym dla Izraela. Dla wielu obserwatorów to dowód, że państwo nie może sobie pozwolić na utratę kontroli nad taką spółką na rzecz inwestorów postrzeganych jako potencjalnie nieprzyjaźni.

Czytaj też: Izrael małą potęgą gospodarczą Bliskiego Wschodu

W tym kontekście kluczowe znaczenie ma “złota akcja” pozostająca w rękach rządu Izraela. Daje ona państwu prawo weta wobec wszelkich decyzji korporacyjnych, które mogłyby wpływać na bezpieczeństwo narodowe lub strukturę własnościową spółki. W praktyce oznacza to, że bez zgody rządu żadna transakcja przejęcia nie może dojść do skutku, niezależnie od tego, jak korzystna finansowo byłaby dla akcjonariuszy.

Francuzi wracają do biznesów z Kremlem? CMA CGM obsłuży trasę Rosja – Indie

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button