LotniczyTransport

USA zaatakują Wenezuelę? Przewoźnicy zawieszają loty do Caracas

Sytuacja międzynarodowa wokół Wenezueli staje się coraz bardziej napięta

Rosnące napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą ponownie wzbudzają niepokój na arenie międzynarodowej. W ostatnich dniach amerykańskie siły zbrojne zaczęły koncentrować się na Karaibach, co wywołało falę spekulacji o możliwym ataku wojskowym na terytorium kontrolowane przez wenezuelskie kartele narkotykowe. W odpowiedzi Federalna Administracja Lotnictwa USA (FAA) oficjalnie uznała przestrzeń powietrzną Wenezueli za niebezpieczną, a kilka linii lotniczych z Europy zawiesiło swoje loty do Caracas, stolicy Wenezueli.

Linie lotnicze zawieszają loty do Caracas

Wśród przewoźników, którzy podjęli decyzję o wstrzymaniu połączeń, znalazły się m.in. TAP Air Portugal i Iberia, dwa kluczowe europejskie podmioty obsługujące dotąd bezpośrednie rejsy między Europą a Ameryką Południową. Decyzja Portugalczyków i Hiszpanów, by zawiesić loty do Caracas, została podjęta zaledwie kilka godzin po wydaniu ostrzeżenia przez FAA. Amerykańska agencja lotnictwa cywilnego ostrzegła bowiem, że ze względu na trwające działania wojskowe w rejonie FIR Maiquetía oraz liczne zakłócenia sygnału GPS, przestrzeń powietrzna nad Wenezuelą i w jej okolicach nie może być obecnie uznana za bezpieczną dla ruchu cywilnego. Oznacza to, że piloci nie mają pewności co do stabilności nawigacji, a ryzyko pomyłek czy incydentów jest zbyt wysokie, by kontynuować regularne połączenia.

W reakcji na ostrzeżenie FAA, TAP Air Portugal natychmiast odwołała lot TP170 z Lizbony, który miał wystartować w sobotę rano. Podobnie postąpiła Iberia, zawieszając rejsy IB191 z Madrytu do odwołania. Obie linie poinformowały, że bezpieczeństwo pasażerów i załóg pozostaje ich najwyższym priorytetem, a decyzja została podjęta w ścisłej współpracy z władzami lotniczymi i służbami bezpieczeństwa.

Czytaj też: Ryanair zawiesza wszystkie loty na Azory. Znowu poszło o pieniądze

Dla pasażerów oznacza to spore komplikacje. Połączenia z Europy do Caracas, stolicy Wenezueli, już wcześniej były ograniczone z powodu sankcji gospodarczych, braku stabilności politycznej i problemów infrastrukturalnych. Zawieszenie kolejnych połączeń tylko pogłębia izolację kraju, który już teraz zmaga się z dramatycznym kryzysem gospodarczym i społecznym.

Wenezuela szykuje się do wojny

Sytuacja międzynarodowa wokół Wenezueli staje się coraz bardziej napięta. W ciągu ostatnich tygodni Stany Zjednoczone zintensyfikowały działania militarne przeciwko kartelom narkotykowym działającym na południu kontynentu. Amerykańskie siły morskie i powietrzne zniszczyły ponad 20 łodzi przemytników, a według danych Pentagonu w wyniku tych operacji zginęło ponad 80 osób podejrzanych o udział w transporcie narkotyków. Waszyngton podkreśla, że operacje mają charakter prewencyjny i są częścią szerszej strategii „walki z transnarodową przestępczością zorganizowaną”.

Inaczej sprawę widzą władze w Caracas. Wenezuelski rząd postrzega silną obecność amerykańskich wojsk na Karaibach jako preludium do potencjalnego ataku na państwo. W odpowiedzi wenezuelskie ministerstwo obrony ogłosiło mobilizację blisko 200 tysięcy funkcjonariuszy, którzy mają wziąć udział w manewrach wojskowych i wzmocnić obronność terytorialną kraju. Wenezuelczycy określają działania administracji Trumpa jako „akt prowokacji” i zapowiadają gotowość do obrony kraju „przed każdą agresją imperialistyczną”. 

Czytaj też: Wenezuela szykuje się do wojny. Napięcie w rejonie Karaibów coraz większe

Sprawę dodatkowo komplikuje decyzja władz USA o uznaniu tzw. „Cartel de los Soles” (Kartelu Słońc) za zagraniczną organizację terrorystyczną. Według Departamentu Stanu USA, kartel ten ma być siecią przestępczą utworzoną przez oficerów wenezuelskich sił zbrojnych i współpracującą z kolumbijskimi grupami przemytniczymi. Amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth podkreślił, że taka klasyfikacja otwiera „cały szereg nowych opcji” w walce z przemytem narkotyków i finansowaniem terroryzmu. Oznacza to możliwość przeprowadzania operacji specjalnych, sankcji finansowych oraz aresztowań członków kartelu poza granicami Wenezueli.

Jednak eksperci ds. bezpieczeństwa są podzieleni co do tego, czy „Cartel de los Soles” rzeczywiście istnieje w formie zorganizowanej struktury. Część analityków twierdzi, że to raczej luźna sieć powiązań między skorumpowanymi wojskowymi a działającymi już wcześniej syndykatami narkotykowymi. Wskazują oni, że w kraju, gdzie aparat państwowy jest częściowo zinfiltrowany przez przestępczość, trudno mówić o jednej, spójnej organizacji o hierarchicznej strukturze.

Lufthansa przejmie TAP Portugal? Niemcy mają chrapkę na kolejną linię

 

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button