DrogowyTransport

Strefa Czystego Transportu w Krakowie już za miesiąc. Miasto nieprzygotowane na nowy system

Krakowski magistrat przyznał, że egzekwowanie nowych przepisów może być trudniejsze niż ich wprowadzenie

Już 1 stycznia ruszy Strefa Czystego Transportu (SCT) w Krakowie. To ogromna zmiana, która ma poprawić jakość powietrza, ograniczyć ruch starych pojazdów i promować bardziej ekologiczny transport. Jednak na miesiąc przed startem programu pojawia się coraz więcej wątpliwości, zarówno wśród mieszkańców, jak i samych urzędników. Wiele wskazuje na to, że miasto nie jest w pełni przygotowane do wprowadzenia nowego systemu, a kontrola przestrzegania przepisów może okazać się czysto symboliczna.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie już niedługo

Strefa Czystego Transportu w Krakowie obejmie niemal cały obszar miasta. Od południa i zachodu jej granicę wyznaczy autostrada A4, od północy droga S52, a od wschodu trasa S7. Tak szeroki zasięg sprawia, że krakowska SCT stanie się największą strefą ograniczeń komunikacyjnych w Polsce, wykraczając daleko poza rozwiązania znane z Warszawy czy Wrocławia. Cel jest jasny – ograniczyć wjazd do miasta pojazdów, które emitują nadmierne ilości spalin i najbardziej przyczyniają się do powstania smogu. Kraków od lat znajduje się w czołówce rankingów najbardziej zanieczyszczonych miast Europy, dlatego władze miasta uznały, że czas na zdecydowane działania. 

Nowe przepisy są dość restrykcyjne. Do SCT w Krakowie wjadą tylko samochody spełniające określone normy emisji spalin. Pojazdy benzynowe muszą spełniać normę Euro 4 lub być wyprodukowane nie wcześniej niż w 2005 roku, natomiast diesle muszą spełniać normę Euro 6, co oznacza pojazdy z rocznika 2014 lub nowsze. W przypadku ciężarówek  i autobusów z kolei wymagana norma obowiązuje od 2012 roku. Oznacza to, że tysiące starszych aut, szczególnie z silnikiem diesla, nie będzie mogło legalnie poruszać się po mieście bez specjalnego zezwolenia lub opłaty.

Choć przepisy wydają się surowe, władze miasta zdecydowały się na ulgowy okres przejściowy dla mieszkańców. Osoby zameldowane w Krakowie lub płacące tu podatki będą mogły korzystać ze swoich samochodów niezależnie od wieku i normy emisji, aż do ich „śmierci technicznej” lub sprzedaży pojazdu. Wcześniej jednak będą musieli zgłosić swoje pojazdy w systemie SCT. Zgłoszenia będą przyjmowane online, a cały proces oparty zostanie o dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). 

Czytaj też: Spór o S7 z Krakowa do Myślenic. Miszalski: Nie będzie na to mojej zgody

Z kolei kierowcy spoza miasta będą musieli uiścić opłatę za wjazd do strefy. Stawki mają być wprowadzane stopniowo. W przyszłym roku będzie to 2,5 zł za godzinę lub 5 zł za dzień, a rok później już 15 zł za dzień. Kierowcy będą mogli wykupić także abonament miesięczny, który w kolejnych latach będzie jednak wzrastał. W przyszłym będzie to 100 zł, rok później już 250 zł, a w 2028 roku aż 500 zł. Co więcej, w przypadku samochodów zarejestrowanych za granicą, czyli na przykład należących do zagranicznych turystów, pojazd musi zostać zgłoszony do systemu indywidualnie, aby urzędnicy mogli zweryfikować, czy spełnia wymagane normy emisji spalin. Jeśli turysta odwiedzający Kraków tego nie zrobi, też zapłaci specjalną opłatę. Szacunki magistratu mówią, że system opłat może przynieść od 5 do 20 mln zł rocznie, choć nie brakuje wątpliwości, czy egzekwowanie tych należności będzie możliwe przy obecnych zasobach. Szczególnie, że nadal nie wiadomo gdzie i w jaki sposób je uiścić.

strefa czystego transportu w Krakowie
ZTP Kraków

Miasto nieprzygotowane do kontroli 

Największym problemem z SCT wydaje się jednak system kontroli. Krakowski magistrat przyznał, że egzekwowanie nowych przepisów może być trudniejsze niż ich wprowadzenie. Obecnie planuje się, że do nadzorowania całego obszaru SCT zostanie wyznaczonych zaledwie ośmiu strażników miejskich, czyli cztery patrole na zmianę. To zaledwie kropla w morzu potrzeb przy tak dużym obszarze miasta. Urzędnicy liczą jednak na wsparcie monitoringu. Na granicach strefy zainstalowano dziewięć kamer, które mają rejestrować numery rejestracyjne pojazdów. Problem w tym, że prawo nie pozwala na automatyczne wystawianie mandatów na podstawie nagrań, bo system nie działa jak fotoradar. Dane muszą być ręcznie weryfikowane przez służby miejskie, co drastycznie ogranicza skuteczność całego mechanizmu.

Wielu ekspertów zwraca uwagę, że sytuacja w Krakowie bardzo przypomina tę, którą już przeżyła Stolica. Warszawska Strefa Czystego Transportu, uruchomiona w lipcu 2024 roku, przez ponad rok praktycznie nie działała, a za złamanie przepisów nie ukarano ani jednego kierowcy. Dopiero w drugiej połowie tego roku wprowadzono specjalne stanowiska kontrolne i bardziej restrykcyjne procedury. Kraków może więc powtórzyć ten scenariusz. Według zapowiedzi magistratu, pełna sprawność systemu ma zostać osiągnięta dopiero po 30 czerwca, co oznacza, że przez pierwsze pół roku Strefa Czystego Transportu będzie funkcjonować w Krakowie „na pół gwizdka”. 

Czytaj też: Od 20 lat populacja miast spada. To przez to, że się bogacimy

Choć zasięg SCT robi wrażenie, warto również podkreślić, że nie obejmie ona całego terytorium Krakowa. Ograniczenia nie będą dotyczyć tras zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, w tym autostrady A4 czy dróg krajowych biegnących przez miasto. To dobra wiadomość dla kierowców podróżujących tranzytem. Będą mogli oni przejechać obwodnicą bez obaw o mandaty. Jednocześnie jednak może to prowadzić do większego zatłoczenia dróg znajdujących się tuż poza granicami strefy.

Strefy Czystego Transportu nie dla wszystkich. Co piąty pojazd nie wjedzie

Strefy Czystego Transportu nie dla wszystkich. Co piąty pojazd nie wjedzie

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button