Poniedziałkowy wieczór w Piotrkowie Trybunalskim mógł zakończyć się dramatem. Pociąg pasażerski relacji Wrocław Główny – Warszawa Wschodnia, poruszający się z prędkością około 40 kilometrów na godzinę, niespodziewanie wjechał na tor zajęty przez stojącą drezynę sieciową. Tylko refleks i doświadczenie maszynisty zapobiegły tragedii. Pociąg zatrzymał się bowiem około 150 metrów przed drezyną. Gdyby maszynista zareagował choćby kilka sekund później, mogło dojść do poważnej katastrofy kolejowej.
Pociąg zatrzymał się tuż przed drezyną
Według ustaleń policji, do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 21:50. W momencie, gdy skład relacji Wrocław – Warszawa zbliżał się do peronu w Piotrkowie Trybunalskim, na jego torze znajdowała się drezyna sieciowa, czyli pojazd techniczny wykorzystywany do prac przy infrastrukturze kolejowej. Maszynista zareagował natychmiast, gdy tylko zauważył przeszkodę na torze. Dzięki jego szybkiej decyzji udało się zatrzymać pociąg w odległości około 150 metrów przed drezyną.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że 24 listopada w Piotrkowie Trybunalskim doszło do zatrzymania pociągu relacji Wrocław Główny – Warszawa Wschodnia. Pociąg poruszał się tam z prędkością około 40 kilometrów na godzinę, bo w tym miejscu prowadzona jest przebudowa torowiska. Maszynista zauważył przeszkodę w postaci stojącej drezyny i zatrzymał się w odległości około 150 metrów od niej – przekazała młodsza aspirant Edyta Daroch z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim.
Czytaj też: Odczepił wagon i postawił go na torach. Sabotaż czy głupota złodzieja?
Zarówno przedstawiciele kolei, jak i policji potwierdzają, że żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń, a po krótkiej przerwie pociąg mógł kontynuować podróż. Drezyna została przesunięta na sąsiedni tor, a skład wyruszył w dalszą trasę z opóźnieniem wynoszącym kilkanaście minut.
W chwili zdarzenia pociąg poruszał się z ograniczoną prędkością, ponieważ w tym rejonie trwa przebudowa torowiska. To właśnie te prace mogły przyczynić się do błędu, który o mały włos nie doprowadził do tragedii. Zgromadzone dotąd informacje wskazują, że na etapie organizacji ruchu mogło dojść do pomyłki przy kierowaniu pociągu na niewłaściwy tor. Ustaleniem dokładnych przyczyn zdarzenia zajmie się teraz specjalna komisja. Jak poinformował Urząd Transportu Kolejowego (UTK), inspektorzy rozpoczęli kompleksową analizę wszystkich aspektów związanych z bezpieczeństwem ruchu kolejowego.
Jak działa system bezpieczeństwa na kolei?
Śledczy zebrali już dokumentację, przesłuchali maszynistów i pracowników obsługujących ruch kolejowy tego dnia. Według nieoficjalnych ustaleń, wstępne wyniki wskazują, że przyczyną zdarzenia był błąd proceduralny, a nie awaria urządzeń sterujących ruchem. Komisja ma ustalić również, czy właściwie przeprowadzono komunikację między służbami, a także czy drezyna znajdowała się w miejscu, do którego miała formalne uprawnienia w momencie zdarzenia.
Polski system kolejowy opiera się na ścisłych procedurach bezpieczeństwa, jednak jak pokazuje ten przypadek, nawet najlepsze mechanizmy mogą nie być wystarczające, jeśli zawiedzie czynnik ludzki. Każdy przejazd pociągu jest koordynowany przez dyżurnego ruchu, który odpowiada za kierowanie składów na odpowiednie tory. W tym przypadku mogło dojść do błędnej decyzji dyspozytora lub nieporozumienia między zespołami technicznymi.
Czytaj też: Mediana to już 81,6% średniej. Wiemy gdzie zarabiają najwięcej
Pasażerowie, którzy byli na pokładzie pociągu relacji Wrocław – Warszawa, mogą mówić o ogromnym szczęściu. Maszynista zareagował wzorowo, wykazując się doświadczeniem i opanowaniem w sytuacji zagrożenia. Dzięki temu pociąg zatrzymał się zaledwie kilkaset metrów od drezyny, unikając katastrofy. Nawet w dobie nowoczesnych technologii i systemów bezpieczeństwa, czujność oraz kompetencje ludzkie pozostają najważniejszym elementem w zapewnieniu bezpieczeństwa na kolei.
PKP kupi zawaloną kamienicę w Łodzi? Bez tego tunel nie powstanie





