MorskiTransport

Pożar kontenerowca w Los Angeles. Kilkaset kontenerów poszło z dymem

Z pokładu zacumowanego statku Henry Hudson najpierw zaczęły wydobywać się kłęby dymu, a chwilę później ogień ogarnął setki kontenerów

W piątek wieczorem w porcie Los Angeles doszło do pożaru kontenerowca One Henry Hudson, należącego do sieci Ocean Network Express (ONE). Z pokładu zacumowanego przy terminalu Yusen statku najpierw zaczęły wydobywać się kłęby dymu, a chwilę później ogień ogarnął setki kontenerów. Według wstępnych ustaleń na jednym z niższych pokładów doszło do poważnej awarii instalacji elektrycznej.

Pożar kontenerowca ONE

Jak ustalili funkcjonariusze Los Angeles Fire Department (LAFD), pożar rozprzestrzenił się po pokładzie kontenerowca błyskawicznie. Ogień przeniósł się z dolnych pokładów na kolejne poziomy ładowni, w których znajdowały się towary niebezpieczne, w tym baterie litowo-jonowe. Około godziny 20:00 doszło do eksplozji, która doprowadziła do całkowitego odcięcia zasilania, co znacząco utrudniło akcję ratunkową. Sytuacja była na tyle niebezpieczna, że służby podjęły decyzję o natychmiastowej ewakuacji 23-osobowej załogi i wycofaniu wszystkich jednostek z pokładu statku.

W walce z żywiołem wzięło udział od 180 do 200 strażaków, siedem jednostek gaśniczych na wodzie oraz wyspecjalizowane zespoły HazMat z kilku agencji federalnych. Według władz portu była to jedna z najbardziej złożonych operacji ratunkowych w historii Los Angeles. Ze względu na skalę pożaru oraz obecność toksycznych substancji w kontenerach, LAFD zarządziło w nocy nakaz pozostania w domach dla mieszkańców dzielnic San Pedro i Wilmington. Na szczęście pomiary jakości powietrza prowadzone przez EPA oraz służby hrabstwa Los Angeles nie wykazały przekroczeń dopuszczalnych norm. Mimo to, widoczność w rejonie portu była ograniczona przez wiele godzin, a dym unosił się nad miastem do wczesnego poranka.

Czytaj też: Katastrofa kontenerowca w Baltimore. Raport ujawnia zaskakującą przyczynę

Po godzinie 3:00 rozpoczęto trudną operację odcumowania płonącego kontenerowca. Z pomocą holowników One Henry Hudson został odprowadzony w rejon Angel’s Gate, gdzie niecałe dwie godziny później zakotwiczono go około mili od brzegu. Dopiero po świcie służby zdołały zapanować nad sytuacją i ograniczyć ogień do jednej ładowni. Straty finansowe są obecnie trudne do oszacowania, jednak według ekspertów branży morskiej mogą sięgać dziesiątek milionów dolarów, uwzględniając koszt zniszczonego towaru, przerwy w działalności terminalu oraz uszkodzenia infrastruktury.

Skutki pożaru dla portu i ruchu morskiego

Jak poinformowały władze portu Los Angeles, całkowitemu zniszczeniu uległo 117 z blisko 8 000 kontenerów znajdujących się na pokładzie. Wśród ładunków były m.in. komponenty samochodowe, maszyny przemysłowe, produkty spożywcze, odzież, środki ochrony osobistej, a także niebezpieczne towary chemiczne i baterie litowo-jonowe. Choć struktura statku nie wykazała widocznych oznak przechyłu, US Coast Guard zarządziła szczegółową inspekcję kadłuba i systemów wewnętrznych. Jednostka, zbudowana w 2008 roku i mierząca 336 metrów długości, obsługiwała wówczas regularne połączenie pomiędzy Europą, Azją i zachodnim wybrzeżem USA.

Pożar kontenerowca ONE w Los Angeles spowodował też czasowe zakłócenia w funkcjonowaniu czterech terminali. Ze względu na ograniczoną widoczność i ryzyko eksplozji wtórnych na kilka godzin wstrzymano ruch na moście Vincenta Thomasa oraz na odcinku State Route 47. Amerykańska straż przybrzeżna wprowadziła dodatkowo strefę bezpieczeństwa, ograniczając ruch statków w rejonie basenu portowego. Dzięki sprawnej koordynacji służb i natychmiastowej reakcji władz portowych, pełną działalność przywrócono już następnego dnia rano. 

Czytaj też: Kryzys budżetowy w USA to kolejne poważne straty gospodarcze

Śledztwo prowadzone przez straż przybrzeżną i dowództwo operacji ratunkowej koncentruje się wokół ustalenia przyczyny awarii elektrycznej oraz przebiegu rozprzestrzeniania się ognia. Służby badają także, czy na pokładzie znajdowały się nieprawidłowo zadeklarowane towary niebezpieczne, które mogły zwiększyć ryzyko eksplozji. Według danych systemu Cargo Incident Notification System (CINS), aż 25% pożarów na statkach kontenerowych jest powiązanych właśnie z błędnie opisanymi lub ukrytymi ładunkami niebezpiecznymi. Problem dotyczy w szczególności baterii litowo-jonowych, które w ostatnich latach stały się jednym z głównych źródeł zagrożeń na morzu. Pożary tego typu osiągają znacznie wyższe temperatury, są trudniejsze do ugaszenia i mają skłonność do ponownego zapłonu. W ostatnich latach głośne były przypadki pożarów statków Felicity Ace (2022) i Fremantle Highway (2023), gdzie to właśnie baterie przyczyniły się do całkowitej utraty jednostek.

Baltic Hub ukończył nowy terminal T3! 36 hektarów w 36 miesięcy

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button