Azory, zwane często „Hawajami Europy”, już wkrótce mogą stać się znacznie trudniej dostępne dla turystów z Polski i całego kontynentu. Irlandzki przewoźnik Ryanair, który przez lata był jednym z głównych operatorów tanich połączeń między kontynentalną Portugalią a tym malowniczym archipelagiem, poinformował, że od 29 marca zawiesi wszystkie swoje loty na Azory. Decyzja wywołała poruszenie wśród podróżnych i branży turystycznej, ale także sama linia nie ukrywa rozczarowania. Jak nietrudno się domyślić powodem pieniądze, a dokładniej rosnące opłaty lotniskowe i niekorzystne unijne regulacje podatkowe.
Ryanair zawiesza wszystkie loty na Azory
W komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie Ryanair przewoźnik wyjaśnił, że zawiesza loty na Azory z powodu „drastycznego wzrostu opłat lotniskowych” narzucanych przez ANA, spółkę zarządzającą większością portugalskich lotnisk. To właśnie ten monopolista, należący do francuskiego koncernu Vinci, miał w ostatnich latach sukcesywnie podnosić koszty obsługi, co uderzyło nie tylko w przewoźników, ale i w lokalną turystykę. Przewoźnik nie przebiera w słowach. W oficjalnym oświadczeniu padły mocne zarzuty wobec ANA, że „napełnia swoje kieszenie kosztem portugalskiej turystyki i miejsc pracy”.
Jesteśmy rozczarowani. W bezpośrednim następstwie tych rosnących kosztów nie mamy innego wyjścia, jak odwołać wszystkie loty na Azory od 29 marca 2026 roku i przenieść tę przepustowość na tańsze lotniska w naszej europejskiej sieci – przekazał Jason McGuinness, dyrektor ds. komunikacji Ryanair.
Czytaj też: Ryanair i Wizz Air tną połączenia z Polski. Na liście Kraków i Gdańsk
Oznacza to, że zawieszone zostaną nie tylko połączenia z Lizbony i Porto, ale również loty z Londynu czy Brukseli. W wyniku decyzji Ryanair archipelag straci aż sześć tras oraz blisko 400 tysięcy pasażerów rocznie, co może być potężnym ciosem dla gospodarki regionu, żyjącej w dużej mierze z turystyki.
Drugim powodem decyzji, na który wskazuje Ryanair, są tzw. unijne podatki środowiskowe, w tym system EU ETS (European Union Emissions Trading System), czyli system handlu uprawnieniami do emisji CO₂. Przewoźnik zwraca uwagę, że regulacje te obejmują wyłącznie loty wewnątrz Unii Europejskiej, podczas gdy połączenia z i do krajów spoza UE, takich jak Stany Zjednoczone, Maroko czy Turcja, są z tych opłat zwolnione. W praktyce oznacza to, że linie lotnicze, które obsługują głównie trasy w obrębie Europy, płacą więcej niż przewoźnicy oferujący długodystansowe loty międzynarodowe. Ryanair uważa to za „rażąco niesprawiedliwe i antykonkurencyjne”.
Jak teraz dolecieć na Azory?
Ryanair już zapowiedział, że przeniesie swoją przepustowość z Azorów na inne, bardziej opłacalne kierunki w Europie. Niektóre z tych miejsc to zapewne popularne regiony turystyczne w Hiszpanii, Włoszech i Grecji, gdzie koszty lotniskowe są niższe, a popyt na tanie loty pozostaje wysoki. Jednocześnie przewoźnik nie wyklucza powrotu na Azory, oczywiście pod warunkiem, że portugalski rząd i zarządca ANA obniżą opłaty lotniskowe, przywracając konkurencyjność regionu.
Choć decyzja Ryanaira wejdzie w życie dopiero w marcu, już teraz wywołuje spore emocje na Azorach. Władze regionu obawiają się, że spadek liczby połączeń może uderzyć w lokalny rynek pracy, hotelarstwo i gastronomię. Azory, znane z dzikiej przyrody, zielonych wulkanów i malowniczych lagun, w ostatnich latach przeżywały prawdziwy turystyczny boom. Dzięki tanim liniom lotniczym region zyskał popularność wśród młodszych podróżników i miłośników przyrody. Teraz jednak obawy o „powrót do izolacji” nie są bezpodstawne.
Czytaj też: Nowe rozdanie dla Portugalii. Czy ponownie nas wyprzedzi?
Do tej pory najłatwiejszym sposobem, by dostać się z Polski na Azory, była podróż z przesiadką w Lizbonie lub Porto. Właśnie tam Polacy często przesiadali się na tani lot Ryanaira, który umożliwiał dotarcie na wyspy w przystępnej cenie. Teraz bez Ryanair pasażerom pozostaną właściwie tylko dwie linie lotnicze obsługujące loty z kontynentu na Azory – narodowy przewoźnik TAP Air Portugal oraz Azores Airlines. W przypadku obu linii ceny biletów są jednak wyższe niż u Irlandczyków, a i sama liczba połączeń jest stosunkowo ograniczona. W praktyce oznacza to, że wyprawa na „Wyspy Szczęśliwe” stanie się bardziej czasochłonna i kosztowna, szczególnie dla podróżnych z Europy Środkowej. Choć nadal możliwe będzie dotarcie na Azory, to tanie loty, które przez lata popularyzowały ten kierunek, odejdą w niepamięć.





