Polskich przewoźników czeka jedna z największych w ostatnich latach podwyżka opłat drogowych w systemie e-TOLL. Rząd oficjalnie potwierdził, że od 1 lutego stawki dla samochodów ciężarowych wzrosną o około 40–42 procent, co dla wielu firm transportowych może oznaczać konieczność gruntownego przeorganizowania budżetów. Nowe regulacje ujawniono w najnowszym projekcie rozporządzenia opublikowanym w Rządowym Centrum Legislacji i już teraz wywołują ogromne emocje w branży TSL.
Podwyżka opłat drogowych już wkrótce
Choć jeszcze kilka miesięcy temu rząd rozważał wdrożenie podwyżki opłat drogowych już 1 grudnia, ostatecznie zdecydowano się na późniejszy termin. Przewoźnicy co prawda zyskają dodatkowe dwa miesiące na przygotowanie się do zmian, jednak nie zmienia to faktu, że koszty drastycznie wzrosną. Dla zobrazowania skali problemu warto przytoczyć realny przykład. Zestawy ciężarowe spełniające najwyższe normy emisji obecnie płacą około 40 groszy za każdy kilometr. Po wejściu w życie nowych stawek koszt ten zwiększy się o dodatkowe 16 groszy na kilometrze. W praktyce oznacza to, że firma realizująca przebieg rzędu 100 tys. km rocznie zapłaci co najmniej 16 tysięcy złotych więcej. I to wyłącznie z tytułu samego wzrostu stawek.
Na tym jednak zmiany się nie kończą. Oprócz wyższych opłat rząd planuje również znaczące rozszerzenie sieci dróg objętych systemem e-TOLL. Do płatnych tras mają zostać dodane kolejne 645 kilometrów, obejmujące zarówno najnowsze fragmenty autostrad, jak i rozbudowywane odcinki dróg ekspresowych. Na liście znalazły się m.in. nowe części trasy A2 we wschodniej Polsce oraz odcinki S1, S3, S5, S7, S11, S12, S14, S16, S17, S52 i S61. Co więcej, opłaty obejmą także fragmenty dróg krajowych nr 8, 12, 50 oraz 91. Rząd uzasadnia ten ruch chęcią ograniczenia omijania ekspresówek i autostrad przez ciężarówki, które często korzystają z bezpłatnych tras alternatywnych, powodując na nich wzmożony ruch i przyspieszoną degradację nawierzchni.
Czytaj też: Mediana to już 81,6% średniej. Wiemy gdzie zarabiają najwięcej
W projekcie rozporządzenia mocno zaakcentowano również kwestie ekologiczne. W przyszłości system opłat drogowych może zostać powiązany z poziomem emisji CO₂, wyliczanym według unijnego narzędzia Vecto, które ocenia spalanie i efektywność energetyczną różnych konfiguracji pojazdów ciężarowych. Polska, podobnie jak inne kraje UE, będzie musiała wprowadzić tego typu mechanizm. Ma on promować pojazdy bardziej ekologiczne i energooszczędne, a jednocześnie obciążać wyższymi kosztami te emitujące więcej dwutlenku węgla. Sęk w tym, ze nadal nie ujawniono szczegółów tego rozwiązania.
Branża transportowa spodziewa się najgorszego
To nie koniec zmian. Branża transportowa spodziewa się, że w najbliższych tygodniach pojawi się pełny zestaw regulacji wraz z aktualizacją urządzeń oraz wymogów systemowych dla przewoźników. Firmy będą musiały przemyśleć strategie inwestycyjne, a także potencjalną modernizację flot. Wzrost kosztów operacyjnych może również przełożyć się na ceny towarów, szczególnie w sektorach, gdzie transport drogowy odgrywa kluczową rolę. W efekcie podwyżka opłat drogowych stanie się nie tylko problemem przewoźników, ale także szeroko rozumianej gospodarki.
Czytaj też: Austria i Niemcy wprowadzą opłaty za emisje. W Polsce też będą?
Obrazując szerszy kontekst, nowe opłaty nie są odosobnionym zjawiskiem. Podobne ruchy obserwuje się w Niemczech, Czechach czy Austrii, gdzie stawki dla pojazdów ciężarowych rosły na przestrzeni ostatnich lat, często również z powodów ekologicznych. Niezależnie od planów rządu i unijnych regulacji jedno jest pewne. Przyszły rok będzie dla firm transportowych prawdziwym sprawdzianem. Polscy przedsiębiorcy powinni więc uważnie śledzić kolejne etapy procesu legislacyjnego. Szczególnie, że rozszerzona sieć płatnych tras i planowane powiązanie stawek z emisją CO₂ mogą wpłynąć na rentowność wielu zleceń.
Wyższe stawki e-TOLL i więcej płatnych dróg. Rząd szykuje „niespodziankę”
Znajdziesz nas w Google News





