Bomby w paczkach DHL i DPD! Trop prowadzi do Rosji
Sieć transportowa, której używali rosyjscy sabotażyści, była na tyle szeroka, że paczki podróżowały po Europie niemal miesiąc...
Rosja coraz śmielej sięga po działania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się domeną literatury szpiegowskiej. Prowokacje, sabotaże, podpalenia, ataki dywersyjne to już nie margines, lecz realne narzędzia używane przeciw państwom europejskim. W Polsce widzieliśmy to chociażby przy próbie wysadzenia fragmentu torów pod Dęblinem, a służby lotnicze w kilku krajach informowały o próbach ingerencji w infrastrukturę krytyczną. Na tym tle bomby ukryte w paczkach DHL nie wyglądają jak odosobniony incydent, lecz element większej operacji, prowadzonej metodycznie i na wielu frontach jednocześnie.
Bomby w paczkach DHL
Przypomnijmy, że chodzi o sprawę serii niebezpiecznych przesyłek nadawanych z Litwy do kilku krajów UE, w których ukryto butelki zapalające i improwizowane ładunki wybuchowe. Bomby umieszczono w paczkach transportowanych m.in. przez DHL i DPD, a jedna z przesyłek zapaliła się w lipcu ubiegłego roku w centrum logistycznym DHL w Lipsku, co uruchomiło szerokie śledztwo służb. Z każdym kolejnym tygodniem zaczęło być jasne, że te incydenty nie były przypadkowymi aktami wandalizmu, lecz elementem zaplanowanej operacji prowadzonej według jednego scenariusza. Najnowsze ustalenia litewskich śledczych tylko potwierdzają, że za próbę zamachu odpowiada zorganizowana sieć co najmniej kilkunastu osób, a jej korzenie sięgają Rosji i powiązanych z nią struktur wywiadowczych.
Władze litewskie potwierdzają, że grupa miała przygotowywać i wysyłać ładunki wybuchowe oraz materiały łatwopalne za pośrednictwem komercyjnych firm logistycznych, takich jak DHL i DPD, celując w kraje Unii Europejskiej oraz Wielką Brytanię. Według śledczych sprawcy w sposób przemyślany wykorzystywali międzynarodowe kanały kurierskie i handlowe, licząc na to, że przesyłki przemkną przez kolejne kraje niezauważone. Proceder ten trwał tygodniami, a paczki z ładunkami wielokrotnie przekraczały granice państw bałtyckich, Polski i Europy Zachodniej, zanim którakolwiek trafiła na radar służb.
Czytaj też: Ukraina traci ważne pozycje. Taktyczne postępy Rosjan okupione są wielkimi stratami
Litewska prokurator generalna Nida Grunskienė ujawniła, że podejrzanych jest obecnie 16 osób. Wobec dziewięciu z nich wydano już europejski nakaz aresztowania, a jego realizacją mają zająć się m.in. służby Estonii. Choć szczegółowych danych o zatrzymanych nie ujawniono, to charakter zebranych dowodów wskazuje na wyjątkowo dobrze zorganizowaną strukturę, która miała operować jednocześnie w kilku krajach. Informacje te potwierdzają wcześniejsze komunikaty litewskich organów ścigania, które już we wrześniu informowały o zidentyfikowaniu grupy wysyłającej butelki zapalające oraz inne niebezpieczne przedmioty w zwykłych przesyłkach kurierskich.
Najbardziej niepokojące są jednak informacje dotyczące inspiratorów całej operacji. Na podstawie ustaleń litewskich władz oraz dziennikarskiego śledztwa prowadzonego przez media z Litwy, Łotwy, Estonii, Polski oraz rosyjski portal „The Insider”, za koordynację działań miały odpowiadać osoby powiązane z rosyjskim wywiadem wojskowym. Wśród nich znajdować mają się byli funkcjonariusze KGB, oficerowie radzieckich struktur bezpieczeństwa oraz współcześni agenci rosyjskich służb specjalnych. Według ustaleń dziennikarzy to właśnie ta grupa miała dostarczać instrukcje, zapewniać środki techniczne oraz nadzorować przebieg operacji w Europie.
Paczki były transportowane różnymi sposobami
Wspomniane paczki były przesyłane zarówno drogą lotniczą, jak i transportem kołowym, m.in. ciężarówkami DPD, które zmierzały do Polski. Sieć transportowa, której używali organizatorzy, była na tyle szeroka, że bomby w paczkach DHL i DPD podróżowały po Europie niemal miesiąc, zanim ktokolwiek zauważył zagrożenie. Niestety wykorzystywanie firm kurierskich jako nośników niebezpiecznych materiałów jest wyjątkowo trudne do wykrycia. Globalne korporacje logistyczne przetwarzają setki tysięcy paczek dziennie, co sprawia, że manualna kontrola każdej z nich jest niemożliwa. Organizatorzy operacji mieli nadzieję, że właśnie ten masowy charakter transportu przesyłek pozwoli im ominąć systemy bezpieczeństwa.
Obecnie litewskie władze kontynuują współpracę z europejskimi partnerami, analizując kolejne tropy, monitorując przesyłki i identyfikując potencjalnych współpracowników sieci. Wydaje się jednak jasne, że aresztowanie podejrzanych to dopiero początek znacznie szerszego dochodzenia, które może ujawnić kolejne próby sabotażu oraz inne, dotychczas nieznane elementy operacji prowadzonej przez agentów powiązanych z Rosją.
Czytaj też: Eksplozje paczek DHL to sprawka Rosjan? Sensacyjne doniesienia z Litwy
Analiza dostępnych informacji sugeruje, że działania logistyczno-sabotażowe związane z wysyłaniem ładunków wybuchowych mogły być jedynie jednym z elementów większego planu destabilizacji. W tym samym okresie, gdy przez Europę krążyły paczki zawierające domowe konstrukcje zapalające, w Wilnie i Warszawie odnotowano kilka podejrzanych pożarów obiektów handlowych. Według litewskich i polskich mediów zdarzenia te mogą być częścią tej samej operacji, mającej na celu wywołanie chaosu, eskalację napięć i zwiększenie presji na służby bezpieczeństwa. Kilka dni temu natomiast polskie służby ujawniły próbę sabotażu na kolei w okolicach Dęblina, gdzie sprawcy działający na zlecenie Rosji zdetonowali ładunek pod torami, licząc na wykolejenie się polskiego pociągu.





