W niedzielny poranek norweska droga RV52, jedna z najbardziej malowniczych, ale jednocześnie wymagających tras łączących Gol z Hemsedal, została całkowicie zablokowana przez ciągnik siodłowy z chłodnią. Zestaw ustawił się w poprzek jezdni tak niefortunnie, że żaden pojazd nie był w stanie przejechać ani w jedną, ani w drugą stronę. Co więcej, kabina częściowo wjechała do przydrożnego rowu, jakby kierowca stracił kontrolę tuż przed zatrzymaniem. Okazało się, że za ten niecodzienny sposób „parkowania” odpowiada pijany kierowca z Polski, który po zastawieniu jezdni… poszedł spać.
Pijany kierowca z Polski zasnął na środku jezdni
Okolica, w której doszło do incydentu, nie należała do najbezpieczniejszych. W pobliżu znajduje się niewielki parking dla tirów, położony między ostrym zakrętem a zjazdem ze stromej górskiej drogi. Każde nieprawidłowe manewrowanie w tym miejscu grozi poważnymi konsekwencjami, ale mimo to pojazd wylądował w poprzek drogi, blokując ruch. Jak ustaliła norweska policja, pijany kierowca ciężarówki zwyczajnie zignorował fakt zablokowania jezdni i zamiast próbować opanować sytuację, po prostu położył się spać w kabinie.
Sytuację jako pierwszy zauważył inny kierowca ciężarówki, który zaniepokojony stanem zestawu uznał, że doszło do wypadku. Zgodnie z relacjami świadków podszedł do kabiny, spodziewając się, że kierowca może potrzebować pomocy medycznej. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej kuriozalna. Po zapukaniu w drzwi kabiny kierowca ocknął się na moment, popatrzył przez szybę na zdezorientowanego świadka, a następnie zasłonił zasłony, dając do zrozumienia, że nie życzy sobie kontaktu. W tym momencie stało się jasne, że jego stan może być daleki od normalnego.
Czytaj też: Wypadek ciężarówki w Lublinie. Pijany Białorusin nie zmieścił się pod bramownicą
Świadek natychmiast powiadomił policję. Na miejsce skierowano patrol z dystryktu Sør-Øst. Funkcjonariusze, próbując dostać się do środka kabiny, szybko odkryli, że kierowca ciężarówki smacznie śpi. Kiedy w końcu udało im się go dobudzić, okazało się, że mężczyzna znajduje się w stanie głębokiego upojenia alkoholowego. Badanie alkomatem wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie, co znacznie przekracza nawet najwyższy próg nietrzeźwości określony w norweskim prawie. Policjanci podkreślili, że kierowca nie był w stanie udzielić żadnych logicznych odpowiedzi ani nawiązać sensownego kontaktu.
Men det var jo en polsk mann i 50-årene. 🤔 https://t.co/wXqvvRkSlj
— 𝑁𝑖𝑖𝑙𝑎𝑠 𝐴𝑛𝑡𝑒 (@NiilasAnte) November 16, 2025
Sprawcą nasz rodak
Szybko ustalono również tożsamość sprawcy, był nim około 50-letni Polak pracujący jako zawodowy kierowca. Zgodnie z norweskimi przepisami za prowadzenie pojazdu ciężarowego z tak wysokim stężeniem alkoholu grozi obowiązkowa kara więzienia od trzech tygodni do nawet pięciu miesięcy, bez możliwości zawieszenia wyroku. Oprócz tego mężczyzna musi liczyć się z zakazem prowadzenia pojazdów, obowiązującym przez okres do pięciu lat. Prawo przewiduje również wysoką grzywnę, obliczaną na podstawie zarobków kierowcy. Może ona odpowiadać nawet półtoramiesięcznym dochodom skazanego.
Czytaj też: Czy warto rozwijać firmę w Norwegii?
Cała sytuacja wywołała w Norwegii szeroką dyskusję na temat odpowiedzialności kierowców zawodowych. Choć przypadki, w których pijany kierowca prowadzi wielotonowy zestaw, należą do rzadkości, to właśnie one niosą największe ryzyko. Ciągnik siodłowy z naczepą, ważący nawet kilkadziesiąt ton, stanowi potencjalną śmiercionośną maszynę, jeśli znajduje się w rękach osoby pod wpływem alkoholu. W tym przypadku, dzięki czujności innego kierowcy oraz szybkiej reakcji policji, nie doszło do tragedii. Jednak sam fakt, że kierowca był w stanie wjechać w tak niebezpieczny odcinek drogi i zablokować ruch, pokazuje, jak ogromne zagrożenie stworzył.
Znajdziesz nas w Google NewsNowe przepisy za przekroczenie prędkości. Za szybką jazdę trafisz za kratki





