Administracja Donalda Trumpa ogłosiła, że rezygnuje z wprowadzenia obowiązkowego odszkodowania za opóźnione loty. Władze zdecydowały, że nie będą kontynuować projektu Joe Bidena, tłumacząc, że przepisy generowałby nadmierne obciążenia dla rynku oraz mógłby prowadzić do wzrostu kosztów działalności linii lotniczych. To właśnie te argumenty stały się główną podstawą wycofania się z ambitnego planu, który miał zbliżyć Stany Zjednoczone do standardów obowiązujących już dziś w Europie czy Kanadzie.
Nie będzie obowiązkowego odszkodowania za opóźnione loty
Decyzja Departamentu Transportu, ogłoszona po wcześniejszej wrześniowej zapowiedzi, była formalnym zakończeniem prac nad projektem obowiązkowego odszkodowania za opóźnione loty, który w pierwotnych założeniach miał zwiększyć ochronę praw pasażerów. Według przedstawicieli resortu nowe regulacje stworzyłyby „niepotrzebne obciążenia regulacyjne”, a ich wprowadzenie wymagałoby od linii lotniczych dostosowania się do szeregu nowych wymogów, generujących znaczące koszty operacyjne i organizacyjne.
Departament Transportu podkreślił, że utrzymanie braku sztywnych regulacji umożliwi liniom lotniczym konkurowanie między sobą jakością usług oraz dobrowolnymi formami rekompensaty dla pasażerów. Według urzędników nadmierna ingerencja państwa w politykę usługową mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której mniejsze i średnie linie miałyby problemy z samodzielnym utrzymaniem rentowności. Jednocześnie zapewniają, że wolny rynek powinien sam wymusić poprawę jakości obsługi, a nie sztywno narzucone normy prawne.
Czytaj też: Odszkodowanie za opóźniony lot? UE zmienia limit godzin
Takie stanowisko spotkało się jednak z oburzeniem części środowiska politycznego. Jeszcze miesiąc wcześniej bowiem 18 senatorów z Partii Demokratycznej apelowało o kontynuowanie prac nad obowiązkowym systemem odszkodowań. Podkreślali, że w sytuacji, w której to przewoźnik odpowiada za poważne zakłócenia lotu, pasażerowie nie powinni ponosić dodatkowych kosztów związanych z zakwaterowaniem czy organizacją alternatywnej podróży. W liście skierowanym do administracji przypominano, że takie rozwiązania to standard zdroworozsądkowy, odpowiadający na realne potrzeby podróżnych.
US Drops Biden Plan to Require Passenger Compensation for Delayed Flights
Airlines in the U.S. must refund passengers for canceled flights, but are not required to compensate customers for delays. pic.twitter.com/124DQi7GVW
— NTD (@NTD_Live) November 14, 2025
Amerykański rynek lotniczy w tyle za globalnymi standardami
Aktualne regulacje w Stanach Zjednoczonych nakładają na linie lotnicze obowiązek zwrotu kosztów biletu w przypadku odwołania lotu, jednak nie przewidują obowiązkowych wypłat rekompensat za opóźnienia. Tymczasem Unia Europejska, Wielka Brytania i Kanada od lat stosują jasne zasady dotyczące zwrotów i odszkodowań, co sprawia, że pasażerowie w tych regionach mogą liczyć na realną ochronę. W USA natomiast żadna z największych linii nie gwarantuje pasażerom gotówkowego odszkodowania za opóźnione loty, co w praktyce stawia amerykański rynek lotniczy w tyle za globalnymi standardami.
Należy jednak zauważyć, że zaledwie kilka tygodni wcześniej USDOT zapowiedział możliwość wycofania także innych regulacji wprowadzonych za poprzedniej administracji. Chodzi m.in. o obowiązek ujawniania pełnych kosztów usług dodatkowych już na etapie prezentowania ceny biletu. Oprócz tego trwają prace nad doprecyzowaniem definicji odwołania lotu uprawniającej pasażerów do zwrotu środków oraz nad ponowną analizą zasad dotyczących reklamacji i polityki cenowej.
Czytaj też: Kryzys budżetowy w USA to kolejne poważne straty gospodarcze
Przewoźnicy, którzy w ostatnich miesiącach silnie lobbowali na rzecz rezygnacji z planu, oczywiście wyrazili zadowolenie z decyzji prezydenta. Linie lotnicze argumentują, że nakładanie kolejnych obowiązków w okresie odbudowy rynku po trudnych latach dla branży mogłoby negatywnie wpłynąć na kondycję finansową firm i skutkować ograniczeniem siatki połączeń. Podkreślają, że elastyczność regulacyjna jest niezbędna, aby utrzymać konkurencyjność względem przewoźników zagranicznych. I choć duży biznes zyska, ucierpią zwykli Amerykanie. Jednak w przypadku rządów Donalda Trumpa nie powinno to dziwić.
Lot opóźniony o 4 godziny! Ktoś na pokładzie zapalił… skręta





