Po wczorajszym incydencie pod Dęblinem, nad ranem opinię publiczną zelektryzowały doniesienia o kolejnym groźnym zdarzeniu na polskiej kolei. Tym razem sytuacja miała miejsce w okolicach Puław, gdzie doszło do uszkodzenia sieci trakcyjnej oraz pociągu osobowego, którym podróżowało niemal pięciuset pasażerów. Początkowo spekulowano, że mogło chodzić o kradzież drutu jezdnego, jednak z czasem na jaw wyszły nowe fakty. Przy torach odnaleziono elementy mogące wskazywać na celowe działanie osób trzecich. Czy to kolejny akt dywersji na polskiej kolei?
Drugi akt dywersji na polskiej kolei
Zerwana sieć trakcyjna, wybite szyby i gwałtowne zatrzymanie składu relacji Świnoujście – Rzeszów przez Warszawę i Lublin. Tak wyglądał wczorajszy wieczór na linii kolejowej nr 7 w okolicach Puław Azotów. Skład, którym podróżowało 475 pasażerów, musiał nagle awaryjnie hamować po tym, jak maszynista otrzymał sygnał o uszkodzeniu sieci trakcyjnej. W trakcie zatrzymywania pociągu elementy zerwanych przewodów uderzyły w wagony, doprowadzając do wybicia zewnętrznych szyb w jednym z nich.
Wczoraj po godz. 21:00 policjanci z Puław otrzymali informację o nagłym zatrzymaniu osobowego pociągu relacji Świnoujście-Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów. Nikt nie odniósł obrażeń.
Jak wstępnie ustaliliśmy, w jednym z wagonów doszło do wybicia szyb – najprawdopodobniej…— Policja Lubelska 🇵🇱 (@PolicjaLubelska) November 17, 2025
Początkowo mówiło się o zwykłej kradzieży drutu jezdnego, jednak dziś sytuacja przybrała zupełnie inny, znacznie bardziej alarmujący obrót. Profil Dyspozytura Trakcji, która jeszcze dzień wcześniej informowała o akcie sabotażu na linii pod Dęblinem, przekazał, że podczas oględzin pod Puławami ujawniono nie tylko zerwaną sieć trakcyjną, ale również elementy zamocowane do samej szyny, w tym metalową blachę i smartfon z okablowaniem, znalezione tuż przed stacją Puławy Azoty. W tym kontekście wcześniejsza hipoteza o kradzieży traci na wiarygodności i bardzo prawdopodobne, że to kolejny – po wczorajszym wysadzeniu torów pod Dęblinem – akt dywersji na polskiej kolei.
‼️Pilne‼️ Jak przekazały służby na lini nr 7 przed stacją Puławy Azoty podczas patrolu został znaleziona blacha przytwierdzona śrubami do szyny w torze nr 1 , kilkadziesiąt metrów dalej został znaleziony smartfon przyczepiony do szyny wraz z okablowaniem.
— Dyspozytura Trakcji🚆 (@Dyspozytura_T) November 17, 2025
Czytaj też: Sabotaż w Katowicach? Ktoś postawił 20 tonowy wagon na torach
Na miejscu pracują funkcjonariusze Policji, specjaliści z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz funkcjonariusze ABW. Służby przyznają, że charakter zniszczeń wskazuje na to, iż na trakcję mogło zostać narzucone obce ciało – najprawdopodobniej metalowy łańcuch- co doprowadziło do zwarcia i zerwania sieci. Niestety fakt znalezienia elementów przytwierdzonych do szyny wykracza poza przypadkowy incydent lub próbę kradzieży trakcji.
To już kolejny akt dywersji
Warto przypomnieć, że to nie pierwsze takie zdarzenie. Również wczoraj na tej samej linii, jedynie niespełna 20 kilometrów dalej, wykryto poważne uszkodzenia torów między Dęblinem a Życzynem. Według wstępnych ustaleń mogło tam dojść do detonacji materiału wybuchowego, co doprowadziło do rozerwania fragmentu szyny. Wersję o sabotażu potwierdził dziś premier Donald Tusk. To pierwszy poważny akt dywersji na polskiej kolei od II wojny światowej, a dzisiejszy incydent pod Puławami zdaje się wpisywać w niepokojącą serię podobnych przypadków.

Sytuację komentują już eksperci od bezpieczeństwa infrastruktury, wskazując, że polska sieć kolejowa, mimo licznych systemów zabezpieczeń, pozostaje podatna na fizyczne ataki na długich i słabiej nadzorowanych odcinkach. Podobne incydenty były wcześniej obserwowane w innych krajach europejskich, gdzie rosyjskie grupy przestępcze i sabotażyści testowali wytrzymałość infrastruktury lub przygotowywali grunt pod większe działania.
To już pewne. Mamy do czynienia z aktem dywersji. pic.twitter.com/GASvlDz3iy
— Donald Tusk (@donaldtusk) November 17, 2025
To, że nikt nie ucierpiał, można uznać za ogromne szczęście. Sytuacja jednak pokazuje, że incydenty na kolei mają coraz bardziej złożony charakter i mogą stanowić element skoordynowanej działalności wymierzonej w kluczowe szlaki komunikacyjne. W obliczu tych wydarzeń służby pozostają w pełnej gotowości, a prokuratura prowadzi postępowania w kierunku możliwego aktu dywersji. Na linii nadal trwają prace naprawcze i zabezpieczające, a część torów pozostaje zamknięta. Kolejne godziny mogą przynieść nowe informacje, które wyjaśnią, czy Polska mierzy się z serią przypadkowych incydentów, czy też z czymś znacznie bardziej niepokojącym.
Znajdziesz nas w Google News





