E-commerce

UE bierze się za paczki z Chin. Nowy podatek już w przyszłym roku

Podatek będzie obowiązywać już w pierwszym kwartale przyszłego roku, a nie, jak pierwotnie planowano, dopiero w 2028

Unia Europejska zdecydowała się przyspieszyć działania, których celem jest nałożenie nowego podatku na paczki z Chin. Ministrowie finansów państw członkowskich porozumieli się, aby nowe cła na przesyłki o niskiej wartości zaczęły obowiązywać już w pierwszym kwartale przyszłego roku, a nie, jak pierwotnie planowano, dopiero w 2028. To jednoznaczny sygnał, że Bruksela ma dość niekontrolowanego importu, który zapewniał chińskim platformom e-commerce ogromną przewagę konkurencyjną nad europejskimi firmami.

Paczki z Chin zostaną opodatkowane

Punktem zapalnym stało się zwolnienie „de minimis”, dzięki któremu paczki z Chin o wartości poniżej 150 euro trafiały do klientów bez cła, często po cenach niemożliwych do osiągnięcia przez europejskich producentów. Komisja Europejska oceniła, że system ten  jest szeroko nadużywany, a towary były deklarowane znacznie poniżej wartości, aby uniknąć opłat. Po miesiącach nacisków ze strony europejskich firm handlowych Bruksela uznała, że dłużej nie można zwlekać.

Decyzja spotkała się z szerokim poparciem biznesu. Sektor odzieżowy, najmocniej uderzony ekspansją Shein i Temu, otwarcie nazywa zmiany niezbędnymi do przetrwania. Przedstawiciele branży modowej z Włoch, Niemiec czy Skandynawii podkreślają, że brak działania doprowadziłby do dalszej utraty miejsc pracy i osłabienia lokalnych firm, które nie są w stanie produkować w tak niskich kosztach jak ich chińscy konkurenci. Włoska organizacja Confindustria Moda podkreśliła, że opodatkowanie przesyłek poniżej 150 euro to jedyna realna droga do ratowania europejskiego przemysłu tekstylnego.

Czytaj też: Smartfony hamują sukces. Gorsze wyniki w nauce, słabsza pozycja na rynku pracy [BADANIE]

Jednocześnie rośnie świadomość skali zjawiska. W 2023 roku liczba paczek o niskiej wartości trafiających do UE sięgnęła 4,6 miliarda, czyli ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, a ponad 90 procent z nich pochodziło z Chin. Co więcej, europosłowie ostrzegają, że tegoroczna liczba przesyłek już przekroczyła wynik z całego ubiegłego roku, choć przed rynkiem jeszcze szczyt zakupowy związany z Black Friday i Świętami. Bruksela obawia się, że bez zmian Europa stanie się „wylęgarnią taniego importu”, tym bardziej że Stany Zjednoczone zaostrzyły własne przepisy dotyczące przesyłek z Chin. To może spowodować przekierowanie fali towarów właśnie do Unii.

Choć zmiany dotkną wszystkich zagranicznych sprzedawców, to nie ma wątpliwości, że najbardziej ucierpią chińscy giganci, tacy jak Shein, Temu czy AliExpress. To właśnie te platformy zbudowały model sprzedaży oparty na błyskawicznej wysyłce pojedynczych, bardzo tanich produktów prosto z fabryk, korzystając z luki celnej, na którą Europa latami przymykała oko. Ministrowie zgodzili się nie tylko na likwidację zwolnienia, lecz także na wprowadzenie uproszczonej, tymczasowej opłaty celnej obowiązującej dla każdego towaru, niezależnie od jego wartości. Celem jest stworzenie bardziej równego pola gry dla europejskich producentów i detalistów, którzy od dawna ponoszą konsekwencje nierównej konkurencji.

Kraje wprowadzają swoje własne podatki na paczki z Chin

Do presji instytucji unijnych dołączyły również państwa członkowskie, które planują swoje własne podatki na paczki z Chin. Rumunia planuje wprowadzić krajową opłatę manipulacyjną na przesyłki o niskiej wartości, a Włochy rozważają podobny eksperyment podatkowy mający chronić lokalny biznes modowy. Coraz więcej rządów dochodzi do wniosku, że dotychczasowa polityka nie odpowiada na dynamikę rynku e-commerce, zalewany przez paczki z Chin szybciej, niż administracje są w stanie reagować.

Problem w tym, że takie krajowe inicjatywy grożą rozbiciem jednolitego rynku. Organizacja EuroCommerce otwarcie ostrzega, że różne opłaty w poszczególnych państwach zdezorganizują łańcuchy dostaw i doprowadzą do chaosu. Komisja proponuje jednolitą opłatę na poziomie 2 euro, lecz eksperci kwestionują skuteczność tego rozwiązania. Firmy logistyczne podkreślają, że tak niski koszt nie odstraszy największych platform. Jak twierdzi prezes Poste Italiane, rynek i tak znajdzie sposób, by się dostosować, a drobne opłaty nie zmienią realnie atrakcyjności chińskich towarów.

Mimo to polityczna determinacja jest większa niż kiedykolwiek. Shein, Temu i inni gracze, choć na razie nie komentują publicznie, muszą liczyć się ze zmianą, która uderzy w ich podstawowy model biznesowy. Wystarczy wspomnieć, że Shein już stoi w obliczu postępowania sądowego we Francji, a coraz częściej pojawiają się pytania o standardy bezpieczeństwa, warunki pracy w chińskich fabrykach oraz wpływ masowego importu na środowisko.

Czytaj też: Francja zawiesza działalność Shein. Aż trudno uwierzyć co sprzedawali Chińczycy…

Zapowiadane działania Unii to początek długiej batalii o uporządkowanie rynku i zmniejszenie napływu tanich paczek z Chin, ale też sygnał, że era niekontrolowanego handlu internetowego z Azji powoli się kończy. Nawet jeśli nowe przepisy wejdą w życie w przyszłym roku, to już teraz wpływają na strategie globalnych platform i europejskich sprzedawców. 

Temu i Shein łapią zadyszkę w Europie. Klienci nie ufają Chińczykom

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button