Elektryczne busy nad Morskie Oko zakończą kursowanie. Zimowa przerwa to moment na przegląd techniczny pojazdów i przygotowanie ich do kolejnego sezonu. Choć przerwa jest konieczna, mieszkańcy i turyści mają nadzieję, że wiosną elektryki wrócą w pełnej sile, a może nawet w większej liczbie. W tym czasie na popularnym szlaku wciąż będą kursować zaprzęgi konne.
Busy nad Morskie Oko nie będą kursować zimą
Decyzja Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) o czasowym zawieszeniu kursów elektrycznych busów nie jest zaskoczeniem. Jak tłumaczy rzeczniczka TPN, Magdalena Zwijacz-Kozica, wszystko zależy od pogody i bezpieczeństwa na drodze do Morskiego Oka. Gdy tylko warunki staną się zbyt trudne dla elektryków, busy zjadą z trasy nad Morskie Oko, by przejść obowiązkowy przegląd gwarancyjny.
Przewozy busami elektrycznymi obecnie uzależnione są od warunków panujących na drodze do Morskiego Oka, związanych z bezpieczeństwem przewozów. Jeśli warunki na to pozwolą, będą kontynuowane, przy czym liczba kursów i godziny odjazdów zostaną zmienione ze względu na krótszy dzień i szybciej zapadający zmrok – wyjaśniła.
TPN zapowiada, że elektryczne busy powrócą na trasę wiosną przyszłego roku, najprawdopodobniej na początku maja. W międzyczasie park przygotowuje niezbędne formalności i planuje ewentualne zmiany w systemie przewozów, tak by w kolejnym sezonie wszystko działało jeszcze sprawniej.
Czytaj też: Bus nad Morskie Oko zachwycił turystów! Góralski jęk niesie się między turniami
Cztery nowoczesne, 19-osobowe pojazdy zostały sfinansowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska za ponad 3 miliony złotych i przekazane TPN. Od momentu wprowadzenia w maju tego roku, elektryki przewiozły niemal 12 tysięcy turystów. Średnia frekwencja sięgała aż 75-80%. Dodatkowym atutem była możliwość bezpłatnych przejazdów dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.
Choć elektryczne busy zostały przyjęte entuzjastycznie, zimą sytuacja na drodze do Morskiego Oka wraca do tradycyjnego, kontrowersyjnego modelu. Fiakrzy, czyli właściciele zaprzęgów konnych, nadal będą wozić turystów, a ich wozy zostaną zastąpione saniami. Umowy między TPN a przewoźnikami obowiązują do końca roku, więc nie ma przeszkód, by konie znów ciągnęły obciążone sanie.
W stronę zmian, ale powoli
Temat wykorzystywania koni na trasie do Morskiego Oka od lat budzi ogromne emocje. Organizacje prozwierzęce, turyści i część mieszkańców Podhala apelują o całkowite odejście od transportu konnego na rzecz ekologicznych rozwiązań. TPN również nie ukrywa, że celem długofalowym jest ograniczenie, a docelowo zakończenie działalności zaprzęgów konnych.
Pierwszy krok w kierunku modernizacji transportu został wykonany w lutym tego roku. Wtedy to Ministerstwo Klimatu i Środowiska, TPN, lokalne władze oraz Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka podpisały porozumienie dotyczące stopniowej reorganizacji przewozów. Zgodnie z nim planowane jest skrócenie trasy konnej do Wodogrzmotów Mickiewicza, mniej więcej o połowę obecnego dystansu.
Realizacja tej zmiany zależy jednak od pozyskania środków na zakup kolejnych elektrycznych busów. Ministerstwo, na czele z minister Pauliną Hennig-Kloską, zadeklarowało już gotowość sfinansowania nowych pojazdów, które mogłyby zastąpić część zaprzęgów. To krok w stronę bardziej humanitarnego i przyjaznego środowisku transportu, ale – jak podkreśla TPN – proces ten wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania infrastruktury.
Czytaj też: Wydatki wakacyjne Polaków coraz wyższe – królują zagranica, Bałtyk i góry
Choć elektryczne busy pokazały, że ekologiczny a jednocześnie humanitarny transport w Tatrach jest możliwy, zima znów przypomina o starej rzeczywistości. Konie, które latem ciągną wozy z turystami, zimą będą musiały zmierzyć się z jeszcze trudniejszymi warunkami, śniegiem, mrozem i śliską drogą. Dla wielu miłośników przyrody i zwierząt to gorzka refleksja. Bo choć nowoczesne rozwiązania są już na wyciągnięcie ręki, wciąż brakuje determinacji, by całkowicie z nich skorzystać. Dopóki elektryczne busy nie zastąpią zaprzęgów na dobre, temat cierpienia koni na trasie nad Morskie Oko będzie wracał każdej zimy jak bumerang.
Znajdziesz nas w Google NewsBusy do Morskiego Oka zostają! Ale wściekli górale i ich konie niestety też





