LotniczyTransport

USA zamkną przestrzeń powietrzną? Minister grozi paraliżem nieba

Jeśli sytuacja budżetowa nie ulegnie poprawie w ciągu kilku dni, rząd zostanie zmuszony do wprowadzenia ograniczeń w ruchu powietrznym

Trwający paraliż budżetowy w USA staje się coraz bardziej niebezpieczny nie tylko dla instytucji rządowych, ale i dla całego sektora transportu. Minister transportu Sean Duffy ostrzegł, że jeśli obecny impas między Republikanami a Demokratami nie zostanie szybko rozwiązany, amerykańskie niebo może zostać częściowo zamknięte dla lotów cywilnych. Jego słowa wywołały szerokie poruszenie w branży lotniczej, a eksperci mówią wprost, że jeśli USA zamkną przestrzeń powietrzną, będzie to największy kryzys amerykańskiego lotnictwa cywilnego od dekady.

USA zamkną przestrzeń powietrzną

Minister Duffy nie owijał w bawełnę i przyznał wprost, że jeśli sytuacja budżetowa nie ulegnie poprawie w ciągu kilku dni, rząd zostanie zmuszony do wprowadzenia ograniczeń w ruchu powietrznym. W praktyce oznaczałoby to, że USA zamknie swoją przestrzeń powietrzną, szczególnie nad dużymi aglomeracjami i portami przesiadkowymi. Jak tłumaczył podczas konferencji w Waszyngtonie, bezpieczeństwo pasażerów jest priorytetem, ale bez wystarczającej liczby kontrolerów i pracowników bezpieczeństwa nie da się zapewnić sprawnego działania systemu. W jego słowach padło ostrzeżenie o możliwym „masowym chaosie”, który mógłby sparaliżować cały system lotów krajowych i międzynarodowych.

Nie możemy pozwolić sobie na kompromis w kwestii bezpieczeństwa. Jeśli to oznacza konieczność czasowego zamknięcia nieba to tak zrobimy – podkreślił.

Czytaj też: Katastrofa samolotu w USA! Maszyna zamieniła się w kulę ognia

Trwający już 35 dni kryzys budżetowy doprowadził do poważnego sparaliżowania pracy wielu agencji federalnych. Republikanie i Demokraci wciąż nie mogą dojść do porozumienia w sprawie nowej ustawy finansowej, co sprawia, że tysiące urzędników i funkcjonariuszy pracuje bez wynagrodzenia.

Wśród nich znajduje się około 13 tysięcy kontrolerów lotów oraz 50 tysięcy agentów TSA, czyli służby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo na lotniskach. Z każdym dniem coraz więcej pracowników zgłasza zmęczenie i brak możliwości kontynuowania pracy w takich warunkach. W efekcie duże lotniska, takie jak Nowy Jork, Atlanta czy Chicago, borykają się z coraz większymi brakami kadrowymi, które prowadzą do lawinowych opóźnień i odwołań lotów.

Na razie żadne ze stronnictw nie wykazuje chęci do ustępstw. Republikanie oskarżają Demokratów o blokowanie kluczowych reform budżetowych, a Demokraci zarzucają rządowi brak empatii wobec pracowników federalnych. Tymczasem czas nieubłaganie płynie, a cierpią zwykli obywatele, turyści i przedsiębiorcy.

System lotniczy na granicy załamania

Według danych Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) nawet do 40% kontrolerów w największych portach nie jest w stanie wykonywać obowiązków w pełnym wymiarze. Powodem są nieopłacone nadgodziny, przeciążenie psychiczne oraz brak perspektyw na szybkie rozwiązanie konfliktu politycznego.

Od momentu rozpoczęcia kryzysu połowa z 30 największych amerykańskich lotnisk odnotowała poważne zakłócenia operacyjne, w tym przerwy w odprawach i kontrolach bezpieczeństwa. Linie lotnicze ostrzegają, że jeśli sytuacja potrwa jeszcze kilka dni, skutki mogą być katastrofalne zarówno dla pasażerów, jak i dla gospodarki.

W początkowych dniach kryzysu minister Duffy zapowiadał, że nieusprawiedliwione nieobecności kontrolerów lotów będą skutkować konsekwencjami dyscyplinarnymi. Jednak ostatnio złagodził retorykę, przyznając, że pracownicy „potrzebują wsparcia i wypłaty, nie zwolnień”. Jak zauważył w wywiadzie dla ABC News, presja psychiczna i finansowa na personelu lotniczym jest ogromna. 

To ludzie, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo milionów pasażerów. Nie możemy oczekiwać od nich pełnej wydajności, gdy nie mają z czego żyć – powiedział minister.

Czytaj też: Kryzys budżetowy w USA to kolejne poważne straty gospodarcze

Wielu komentatorów przypomina, że obecna sytuacja nie jest bez precedensu. Podczas shutdownu w 2019 roku również doszło do poważnych zaburzeń w ruchu lotniczym. Wówczas kompromis polityczny został osiągnięty dopiero po tym, jak brak kontrolerów lotów zaczął realnie zagrażać bezpieczeństwu na największych lotniskach. Eksperci obawiają się, że historia może się powtórzyć. Wystarczy kilka dni dalszej bezczynności, by FAA została zmuszona do czasowego wstrzymania lotów na kluczowych trasach krajowych. 

Jeśli USA zamkną przestrzeń powietrzną, może to wywołać efekt domina, uderzając nie tylko w linie lotnicze, ale i w całą gospodarkę. Tego typu decyzje podejmuje Federalna Administracja Lotnictwa, jednak wymagają one bezpośredniego zatwierdzenia przez rząd. Jeśli ostrzeżenia ministra Duffiego wejdą w życie, amerykański transport lotniczy może stanąć w obliczu największego testu od lat.

Boeing zderzył się z balonem. Jeden z pilotów został ranny

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button