Rząd przygotowuje kolejną dużą zmianę dla kierowców ciężarówek i firm transportowych. Od 1 grudnia w życie mają wejść wyższe stawki e-TOLL oraz rozszerzenie sieci dróg płatnych o kolejne setki kilometrów. Choć rząd tłumaczy te decyzje koniecznością ograniczenia deficytu budżetowego, dla branży transportowej będzie to realny wzrost kosztów prowadzenia działalności.
Rząd szykuje wyższe stawki e-TOLL
Nowe zasady znalazły się w dokumencie Ministerstwa Finansów zatytułowanym „Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025–2028”, który opisuje sposób walki z nadmiernym deficytem budżetowym. Wśród licznych propozycji pojawił się pomysł zwiększenia wpływów z opłat drogowych, zarówno przez podniesienie stawek, jak i poszerzenie sieci dróg objętych systemem e-TOLL. Największą zmianą będzie bez wątpienia podwyżka stawki e-TOLL o 42%. Obecnie kierowcy ciężarówek spełniających najwyższe normy emisji spalin Euro 6 płacą 40 groszy za kilometr. Po wprowadzeniu nowych zasad stawka wzrośnie do około 57 groszy. Jeszcze bardziej dotkliwie zmiana uderzy we właścicieli starszych pojazdów. Przykładowo ciężarówka z normą Euro 3, która dziś płaci 66 groszy za kilometr, od grudnia zapłaci już około 94 groszy.
Zmiany obejmą również rozszerzenie sieci płatnych dróg o dodatkowe 645 kilometrów, co stanowi około 12% wzrostu w stosunku do obecnych 5200 kilometrów objętych systemem. Choć rząd nie podał jeszcze dokładnych odcinków, które znajdą się w nowej siatce e-TOLL, można przypuszczać, że chodzi głównie o trasy ekspresowe oraz nowe fragmenty autostrad zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Dla przewoźników oznacza to nie tylko wyższe koszty przejazdów, ale też konieczność dokładniejszego planowania tras i budżetów transportowych. W branży, gdzie marże są często bardzo niskie, nawet kilkunastoprocentowy wzrost wydatków na opłaty drogowe może przełożyć się na wzrost cen przewozów towarowych.
Czytaj też: Prawo jazdy od 17 lat i zakazy w całej UE? PE zatwierdził ważne zmiany
Jedną z najważniejszych zmian, jakie mogą zostać wprowadzone razem z nowymi stawkami e-TOLL, jest uzależnienie wysokości opłat od emisji CO2. Tego wymaga Unia Europejska, dążąc do wprowadzenia zasady „zanieczyszczający płaci”. W praktyce oznacza to, że pojazdy spełniające starsze normy emisji będą obciążone wyższymi opłatami. Wprowadzenie takiego rozwiązania może również oznaczać częściowe zwolnienie z opłat dla pojazdów zeroemisyjnych, takich jak elektryczne ciężarówki czy pojazdy wodorowe. Choć na razie stanowią one niewielki procent wszystkich aut ciężarowych w Polsce, rząd chce w ten sposób zachęcić firmy do inwestowania w nowoczesny i ekologiczny tabor.
Rząd potrzebuje większych wpływów budżetowych
Rząd tłumaczy podwyżki koniecznością zwiększenia wpływów budżetowych oraz dostosowaniem polskiego systemu do standardów unijnych. Bruksela wymaga bowiem, by kraje członkowskie różnicowały stawki według emisji CO2. Według szacunków Ministerstwa Finansów, same zmiany w systemie, czyli podwyższenie stawki e-TOLL i rozszerzenie sieci płatnych dróg, przyniosą budżetowi państwa około 2,7 miliarda złotych już w przyszłym roku. To jednak tylko część szerzej zakrojonego planu naprawczego, który obejmuje również m.in. uszczelnienie systemu podatkowego, zmiany w akcyzie od alkoholu, czy podniesienie VAT-u na napoje bezalkoholowe.
Z perspektywy finansów publicznych taka strategia wydaje się logiczna. Polska, podobnie jak wiele krajów Unii Europejskiej, musi ograniczyć deficyt budżetowy i przedstawić Komisji Europejskiej wiarygodny plan naprawczy. Jednak dla sektora transportowego, który już dziś zmaga się z rosnącymi kosztami paliwa, wynagrodzeń i utrzymania floty, kolejny wzrost obciążeń może okazać się ciosem w rentowność działalności.
Czytaj też: Polski rynek pracy – pracownicy pewni siebie, ale bez kompetencji
Środowisko transportowe przyjęło zapowiedź zmian z dużym niepokojem. Wielu przewoźników zwraca uwagę, że kolejne podwyżki opłat drogowych w Polsce uderzają przede wszystkim w małe i średnie firmy, które działają na granicy rentowności. Wzrost kosztów o kilkadziesiąt procent może zmusić część z nich do ograniczenia działalności lub przeniesienia floty za granicę. Eksperci ostrzegają, że wyższe stawki e-TOLL przełożą się również na wzrost cen usług transportowych, a co za tym idzie na ceny towarów w sklepach. Dla konsumentów oznacza to, że skutki grudniowej „niespodzianki” mogą być odczuwalne znacznie szerzej, niż tylko na parkingach dla TIR-ów.
Znajdziesz nas w Google NewsEkspresówką ze Świnoujścia aż do Czech. Cała S3 oddana do użytku





