Amerykański koncern Ford Motor Company ponownie wycofuje swoje samochody z rynku. Firma ogłosiła, że z powodu poważnej usterki kamer cofania wycofa w USA ponad 1,4 miliona aut. Problem ten dotyczy głównie starszych modeli, a producent zapowiada, że jego celem jest całkowite rozwiązanie kłopotów z wadliwymi systemami wizyjnymi, które od miesięcy nękają użytkowników pojazdów tej marki.
Ford wycofuje samochody
To nie pierwszy raz, gdy Ford wycofuje swoje samochody z powodu usterek. Zaledwie kilka tygodni wcześniej firma wycofała na całym świecie aż 1,9 miliona pojazdów z powodu identycznej wady. Według przedstawicieli marki, najnowsza akcja serwisowa ma raz na zawsze zakończyć problemy z kamerami cofania w autach koncernu.
Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo klientów i trwałe wyeliminowanie błędów w działaniu systemu kamer cofania – podkreślił Kumar Galhotra, dyrektor operacyjny Forda.
Czytaj też: Mercedes szykuje gigantyczne zwolnienia? Odeszły już 4 tysiące osób
Tym razem akcja dotyczy szerokiej gamy samochodów, zarówno osobowych, jak i SUV-ów oraz modeli klasy premium. Wadliwe komponenty mogą znajdować się w autach wyprodukowanych między 2015 a 2020 rokiem. Na liście znalazły się m.in. Ford Explorer, Escape, Mustang, Flex, Fiesta, C-Max, Taurus, Fusion, a także Lincoln MKT i MKZ.
Wszystkie te pojazdy wykorzystują analogowe kamery cofania, które – jak ustalono – mogą przekazywać zniekształcony, przerywany obraz lub w ogóle nie wyświetlać podglądu z tyłu pojazdu. Tego typu usterka stanowi poważne zagrożenie podczas cofania, bowiem kierowca nie widzi przeszkód, pieszych ani innych pojazdów, co znacząco zwiększa ryzyko kolizji. Autoryzowane serwisy mają obowiązek bezpłatnie skontrolować i wymienić wadliwe kamery, jeśli problem zostanie potwierdzony.
Jak doszło do wykrycia usterki?
Sprawa zaczęła się jesienią ubiegłego roku, gdy amerykańska Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) rozpoczęła dochodzenie po licznych skargach użytkowników modeli Ford Flex z 2019 roku. W styczniu agencja zażądała od producenta wyjaśnień i przekazania danych o skali problemu. W efekcie Ford przeprowadził wewnętrzne śledztwo, które potwierdziło, że problem dotyczy setek tysięcy pojazdów z kamerami analogowymi. Z dokumentów przesłanych do NHTSA wynika, że koncern otrzymał ponad 12 tysięcy zgłoszeń gwarancyjnych dotyczących awarii kamer oraz zarejestrował pięć wypadków związanych z tym defektem, na szczęście bez ofiar śmiertelnych ani rannych.
We wrześniu Ford i NHTSA osiągnęły porozumienie w sprawie kompleksowego planu naprawczego. Program obejmuje wszystkie pojazdy z analogowymi kamerami cofania wyprodukowane między 2015 a 2025 rokiem. Plan przewiduje dwa warianty działań. Część samochodów zostanie objęta obowiązkowym wezwaniem do serwisu (recall), tak jak ma to miejsce w tym przypadku. Pozostałe auta będą częścią tzw. programu satysfakcji klienta, w ramach którego właściciele otrzymają rozszerzoną, 15-letnią gwarancję na system kamer cofania. Program dotyczy nie tylko aut osobowych, w jego zakres wchodzą również popularne pickup’y Ford F-150 z lat 2015–2020, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem na rynku amerykańskim.
Czytaj też: Kryzys budżetowy w USA to kolejne poważne straty gospodarcze
To jednak nie koniec kłopotów producenta i sam fakt, że Ford wycofuje swoje samochody nie wystarczy. Koncern musi zapłacić 165 milionów dolarów kary cywilnej po tym, jak NHTSA stwierdziła, że firma zbyt długo zwlekała z przeprowadzeniem wcześniejszych akcji serwisowych dotyczących wadliwych kamer. Była to jedna z najwyższych kar w historii dotyczących tego typu usterek w branży motoryzacyjnej. NHTSA uznała, że Ford nie zareagował dostatecznie szybko, mimo iż miał świadomość problemu już wiele miesięcy wcześniej.
Czytaj też: Kryzys budżetowy w USA to kolejne poważne straty gospodarcze
Bieżący rok okazał się dla amerykańskiego giganta wyjątkowo trudny. Oprócz wadliwych kamer, koncern musiał zmierzyć się z innymi defektami, w tym usterkami pomp paliwa, problemami z pasami bezpieczeństwa oraz awariami czujników w systemach wspomagania kierowcy. Na początku października Ford ogłosił inną akcję serwisową, obejmującą 625 tysięcy pojazdów, w których wykryto nieprawidłowości w działaniu systemu bezpieczeństwa oraz kamer. Seria tych wydarzeń znacząco wpływa na wizerunek marki, choć przedstawiciele koncernu zapewniają, że wszystkie działania mają na celu poprawę bezpieczeństwa i odzyskanie zaufania klientów.
Renault też szykuje zwolnienia! Zmierzch europejskiej motoryzacji?





