Bez kategorii

Pożar na pokładzie samolotu! Zapalił się… chiński powerbank

Źródłem ognia okazał się powerbank chińskiej produkcji, który przegrzał się w bagażu

Pożar na pokładzie samolotu Air China lecącego z Hangzhou do Seulu. Płomienie pojawiły się w jednym z górnych schowków bagażowych Airbusa A321. Źródłem ognia okazał się powerbank chińskiej produkcji, który przegrzał się i zapalił w trakcie lotu nad Morzem Wschodniochińskim.

Pożar na pokładzie samolotu

Według oświadczenia przewoźnika, Airbus A321 był w powietrzu zaledwie kilkanaście minut, gdy czujniki w kabinie zaalarmowały załogę o niebezpieczeństwie. Personel pokładowy natychmiast zlokalizował źródło dymu w jednym ze schowków nad siedzeniami w środkowej części samolotu. Po otwarciu klapy z wnętrza wydobyły się płomienie i gęsty, gryzący dym. Jak potwierdziła Air China, pożar na pokładzie samolotu wybuchł przez powerbank nieznanej marki, zakupiony w Chinach przez jednego z pasażerów. Bateria litowo-jonowa najprawdopodobniej uległa przegrzaniu, co doprowadziło do samozapłonu. 

Nagrania z kabiny, które błyskawicznie obiegły media społecznościowe, pokazują przerażonych pasażerów wstających z miejsc i personel pokładowy gaszący płomienie przy użyciu gaśnic i mokrych ręczników. Choć sytuacja wyglądała groźnie, załoga zadziałała błyskawicznie i profesjonalnie. Po kilku minutach pożar został ugaszony, a samolot bezpiecznie skierowano na lotnisko w Szanghaju. Pasażerowie zostali następnie przetransportowani inną maszyną do Seulu.

Czytaj też: Wypadek samolotu w Hongkongu! Boeing wpadł do morza

W samolotach, gdzie panuje niskie ciśnienie i ograniczona wentylacja, nawet niewielki pożar może rozprzestrzenić się błyskawicznie. Dlatego też personel lotniczy jest szkolony w specjalnych procedurach gaśniczych dla baterii litowych, obejmujących użycie gaśnic halonowych oraz szybkie chłodzenie miejsca zdarzenia wodą lub mokrymi materiałami.

Nie pierwszy taki incydent

Choć sytuacja na pokładzie Air China mogła skończyć się katastrofą, to nie pierwszy przypadek zapalenia się baterii litowych w samolocie. W styczniu tego samego roku podobne wydarzenie miało miejsce w Korei Południowej. Na płycie lotniska Gimhaeam spłonął Airbus A321 linii Air Busan. Również w tym przypadku pożar wybuchł przez wadliwy powerbank, który eksplodował na pokładzie jeszcze przed startem samolotu. Na szczęście i w tamtym przypadku wszyscy pasażerowie zdołali opuścić maszynę, zanim ogień rozprzestrzenił się na kabinę.

Te incydenty unaoczniają, jak duże zagrożenie mogą stanowić tanie, niskiej jakości urządzenia elektroniczne, zwłaszcza produkowane bez odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa. Powerbanki, telefony czy laptopy z wadliwymi bateriami litowo-jonowymi potrafią osiągnąć temperatury powyżej 800°C w ciągu kilku sekund, co w zamkniętej przestrzeni samolotu może mieć tragiczne skutki.

Czytaj też: Szanghajska Organizacja Współpracy stawia na AI. Czy Wschód zdominuje cyfrowy świat?

Po serii podobnych incydentów linie lotnicze na całym świecie zaczęły wprowadzać bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące przewożenia urządzeń zasilanych bateriami. Discover Airlines, należąca do grupy Lufthansa, niedawno zaostrzyła swoje procedury, ograniczając maksymalną pojemność powerbanków do 100 Wh oraz liczbę sztuk, które pasażer może zabrać na pokład.

Obowiązują również zasady mówiące, że powerbanki nie mogą być przewożone w bagażu rejestrowanym i muszą być zabezpieczone przed przypadkowym włączeniem. W przypadku Air China, śledczy badają obecnie, czy pasażer złamał któryś z powyższych przepisów, czy też doszło do awarii urządzenia mimo jego prawidłowego przechowywania.

Awaria Boeinga w Kolonii. Część poszycia odpadła przy lądowaniu

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button