DrogowyTransport

Strefy Czystego Transportu nie dla wszystkich. Co piąty pojazd nie wjedzie

Najnowsze dane pokazują, że niemal 20% samochodów używanych w Polsce może stracić prawo wjazdu do stref

Strefy Czystego Transportu (SCT) to jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań wprowadzanych w polskich miastach. Ich celem jest ograniczenie emisji spalin i poprawa jakości powietrza, jednak skutki dla kierowców i rynku motoryzacyjnego są odczuwalne już teraz. Najnowsze dane pokazują, że niemal 20% samochodów używanych w Polsce może stracić prawo wjazdu do stref. To ogromna liczba, zważywszy, że flota pojazdów w naszym kraju liczy ponad 23 miliony aut.

Strefy Czystego Transportu

W Warszawie, gdzie powstała pierwsza polska SCT, obowiązują jasne zasady. Do stołecznej Strefy Czystego Transportu nie wjadą benzyniaki sprzed 1997 roku są wykluczone oraz diesle wyprodukowane przed 2005 rokiem. Sęk w tym, że takie pojazdy stanowią razem aż 17% wszystkich aut w Polsce. W liczbach oznacza to około 4 miliony samochodów, które już dziś – lub w niedalekiej przyszłości – nie będą mogły poruszać się po Stolicy i być może także innych dużych aglomeracjach.

Czytaj też: Strefa Czystego Transportu w Warszawie już od poniedziałku. Co się zmieni?

Jak wynika z najnowszej analizy CARFAX średni przebieg aut w Polsce to około 220 tysięcy kilometrów. W przypadku starszych benzyniaków mówimy o 221 tys. km, natomiast stare diesle mają za sobą średnio aż 319 tys. km. Co ciekawe, odsetek pojazdów powypadkowych w tej grupie jest niższy niż na całym rynku – 12% dla benzyniaków i 28% dla diesli, wobec średniej krajowej wynoszącej 39%. Eksperci zwracają jednak uwagę, że ta „niska szkodowość” może wynikać z trudności w pozyskaniu pełnych danych o tak starych samochodach. Wiele raportów sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat po prostu nie istnieje w systemach.

Niski odsetek aut po szkodach może wynikać z problemu z odszukaniem tak starych danych. W razie zainteresowania zakupem samochodu w tym wieku warto więc zachować szczególną ostrożność. Przyczyna tak dużej różnicy w przebiegach może natomiast być spowodowana faktem, że samochody benzynowe w starszych rocznikach zwykle pełniły rolę drugiego auta w gospodarstwie. Diesle częściej służyły do intensywnej eksploatacji np. we flotach, co skutkuje wyższymi przebiegami i problemem cofania liczników szczególnie w autach sprowadzanych – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska.

Większość starych aut w Polsce to samochody sprowadzone z zagranicy. W przypadku benzyniaków jest to aż 70%, a wśród starych diesli aż 88%. Zaledwie 1,5% tych pojazdów pozostaje w rękach pierwszego właściciela. Dla porównania, na całym rynku aut używanych w Polsce wskaźniki te wynoszą odpowiednio 59% i 16%.

Wśród aut benzynowych sprzed 1997 roku najczęściej spotkamy Volkswagena Golfa, Audi A4, Audi 80, Volkswagena Passata oraz Opla Astrę. Te modele wciąż cieszą się sporą popularnością, mimo że ich średni wiek przekracza 25-30 lat. Z kolei wśród diesli wyprodukowanych przed 2005 rokiem dominują Volkswagen Passat, Golf, Transporter, Audi A4oraz Opel Astra. Średnie przebiegi tych samochodów często przekraczają 300 tysięcy kilometrów, co pokazuje, jak intensywnie były eksploatowane, zwłaszcza we flotach i transporcie.

Co SCT oznaczają dla rynku motoryzacyjnego?

Eksperci nie mają wątpliwości, że Strefy Czystego Transportu nie spowodują od razu masowej wymiany aut, ale przyspieszą naturalny proces selekcji. W dużych miastach znikną najstarsze i najbardziej zużyte samochody, a część kierowców zdecyduje się na nowsze modele na paliwa tradycyjne lub wybierze hybrydy i auta elektryczne. Jednocześnie rynek wtórny w Polsce ulegnie mocnej polaryzacji.

Część kierowców wybierze transport publiczny czy rower, lecz wielu, szczególnie poza dużymi miastami, potraktuje regulacje wręcz jako barierę pogłębiającą rozwarstwiania społeczne – komentuje Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska.

Czytaj też: Polska się wyludnia. Przebiliśmy kolejną barierę, a za kilkadziesiąt lat ma nie być połowy z nas

Zdaniem Lewandowskiego, zielona transformacja transportu musi iść w parze z dopłatami do nowszych aut, inwestycjami w komunikację zbiorową oraz rozwojem infrastruktury. W przeciwnym razie część kierowców będzie postrzegać SCT nie jako ekologiczne rozwiązanie, lecz barierę pogłębiającą podziały społeczne. Tymczasem w wielu miastach na Zachodzie wprowadzenie stref znacząco poprawiło jakość powietrza i zwiększyło udział niskoemisyjnych pojazdów w ruchu. Polska dopiero zaczyna tę drogę, a Warszawa jest pierwszym poligonem zmian. Kolejne miasta, w tym między innymi Kraków, Wrocław czy Gdańsk, zapowiadają własne strefy.

Jedziesz do Francji starym dieslem? Do tych miast nie wjedziesz i zapłacisz karę!

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button