W niewielkiej miejscowości Tensbüttel-Röst na północy Niemiec, doszło do zdarzenia, które mogło zakończyć się dramatem. 44-letni ukraiński kierowca ciągnika siodłowego z naczepą, wsiadł za kierownicę pojazdu, mając w organizmie aż 4,38 promila alkoholu. To poziom upojenia, który dla większości ludzi kończy się utratą przytomności, a w skrajnych przypadkach nawet śmiercią. Tym bardziej szokuje fakt, że mężczyzna w takim stanie próbował kierować kilkunastotonowym zestawem, w dodatku w momencie, gdy rozładunek naczepy wciąż trwał.
Ukraiński kierowca miał ponad 4 promile we krwi
Wszystko zaczęło się około godziny 12:30, gdy ukraiński kierowca dostarczał towar do jednej z firm w gminie Tensbüttel-Röst. Pracownicy przedsiębiorstwa zajmowali się rozładunkiem, podczas gdy kierowca – zamiast odpoczywać – sięgał po alkohol. Z każdą chwilą był coraz bardziej pijany, aż w końcu uznał, że prace dobiegły końca i postanowił… ruszyć w trasę. W tym czasie w naczepie nadal znajdował się jeden z pracowników firmy, który kontynuował rozładunek. Gdy ciężarówka zaczęła się poruszać, sytuacja mogła skończyć się tragicznie. Na szczęście, czujność innego pracownika zapobiegła katastrofie.
Świadek zdarzenia natychmiast wskoczył do swojego samochodu i ruszył w pościg za ciężarówką. Kierowca w stanie kompletnego upojenia alkoholowego wyjechał już na drogę nr L175, zmierzając w kierunku miejscowości Schafstedt. Po kilku kilometrach pracownikowi udało się wyprzedzić zestaw i zablokować drogę, zmuszając kierowcę do zatrzymania. Wszystko odbyło się bez kolizji, bez strat materialnych i co najważniejsze bez ofiar. Można śmiało powiedzieć, że jego błyskawiczna reakcja uratowała życie przynajmniej jednej osobie.
Czytaj też: Zmowa w branży transportowej? UOKiK wszczyna postępowanie
Na miejsce zdarzenia przybył patrol policji z komisariatu w Albersdorfie. Funkcjonariusze natychmiast przystąpili do kontroli. Wynik badania alkomatem wprawił ich w osłupienie, bowiem kierowca miał aż 4,38 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. To wynik, który nie tylko kwalifikuje się jako przestępstwo, ale też stanowi realne zagrożenie dla życia. Mundurowi niezwłocznie zatrzymali kierowcy prawo jazdy, zlecili pobranie krwi w celu potwierdzenia wyniku i przetransportowali mężczyznę do szpitala, gdzie trafił pod opiekę lekarzy. Według informacji przekazanych przez policję, kierowca był tak pijany, że wymagał obserwacji medycznej, aby uniknąć poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Postępowanie karne i możliwe konsekwencje
Ukraiński kierowca usłyszał zarzuty dotyczące prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, co w Niemczech jest traktowane niezwykle poważnie. Zgodnie z niemieckim kodeksem karnym, za taki czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna, a także zakaz prowadzenia pojazdów na wiele lat. Nie wiadomo jeszcze, jakie dokładnie decyzje podejmie sąd, jednak biorąc pod uwagę ekstremalny poziom alkoholu oraz fakt, że w naczepie znajdował się człowiek, można spodziewać się surowego wyroku.
Aby zrozumieć powagę tej sytuacji, warto zdać sobie sprawę, co oznacza 4,38 promila alkoholu. Dla przeciętnego człowieka taki poziom we krwi prowadzi do utraty przytomności, zaniku odruchów, problemów z oddychaniem, a czasem nawet śmierci. Fakt, że kierowca był w stanie w ogóle wsiąść do pojazdu, to biologiczny paradoks. Możliwe, że jego organizm był przyzwyczajony do dużych dawek alkoholu, co jednak w żadnym stopniu nie usprawiedliwia jego zachowania. To, że nikomu nic się nie stało, można uznać za czysty przypadek. Wystarczyłby jeden nieostrożny ruch, by w naczepie lub na drodze doszło do tragedii.
Czytaj też: Niemcom zaciska się fiskalna pętla na szyi. Potrzebne zdecydowane działania [ANALIZA]
Dla wielu kierowców zawodowych, szczególnie tych pracujących za granicą, praca to nie tylko sposób na zarobek, ale i dowód odpowiedzialności oraz zaufania. Tymczasem jeden nieprzemyślany czyn, czy raczej skrajna nieodpowiedzialność, może zniszczyć reputację nie tylko jednej osoby, ale całej grupy zawodowej. Takie przypadki rzutują na wizerunek tysięcy uczciwych i profesjonalnych kierowców z Ukrainy, Polski czy innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, którzy codziennie wykonują swoją pracę rzetelnie i zgodnie z przepisami.
Znajdziesz nas w Google NewsZimowe opony obowiązkowe od listopada? Rząd zaostrza przepisy





