Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice przeżywa okres intensywnego rozwoju. W ciągu ostatniej dekady liczba obsłużonych pasażerów wzrosła niemal trzykrotnie, z niespełna 4 milionów w 2014 roku do 11 milionów w ubiegłym. W tym roku Kraków Airport ma szansę pobić kolejny rekord, przekraczając próg 13 milionów pasażerów. To czyni go jednym z najszybciej rozwijających się lotnisk w swojej kategorii w całej Europie.
Kraków Airport może pobić kolejny rekord pasażerów
Kraków od lat jest jednym z najchętniej odwiedzanych miast w Europie Środkowej. To nie tylko perła turystyki, ale też silny ośrodek akademicki i gospodarczy. Według danych, aż dwie trzecie pasażerów Kraków Airport to mieszkańcy regionu, osoby podróżujące w celach zawodowych, edukacyjnych i prywatnych. Pozostałą część stanowią turyści z Polski i zagranicy, dla których Kraków jest nie tylko celem, ale i punktem startowym do dalszych podróży.
Jak podkreśla dyrektor portu, Łukasz Strutyński, jego tempo wzrostu to efekt synergii wielu czynników, w tym dynamicznej gospodarki Małopolski, boomu turystycznego, ogromnego potencjału akademickiego oraz rozwoju sektora usług biznesowych, który przyciąga tysiące młodych specjalistów z całego świata. Jak zauważa Strutyński, współczesny podróżnik coraz częściej postrzega lotnictwo nie jako luksus, lecz element stylu życia.
Jesteśmy miastem uniwersyteckim z ponad 100 tysiącami studentów, ważnym centrum outsourcingu i usług biznesowych. To oznacza potencjał wzrostu zarówno lotów turystycznych, jak i biznesowych. Większość pasażerów ma poniżej 40 lat i traktuje podróże jako styl życia – nie tylko wakacje czy delegacje, ale też krótkie city breaki – podkreśla dyrektor lotniska.

Kolejne rekordy wymusiły konieczność rozbudowy lotniska
Dziś Kraków Airport jest drugim największym portem lotniczym w Polsce, ustępując jedynie warszawskiemu Lotnisku Chopina. Jednak to właśnie Balice wyróżniają się tempem wzrostu i pod względem dynamiki rozwoju wyprzedzają wiele lotnisk w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Cała Europa Środkowa rośnie szybciej niż zachodnia część kontynentu. W Polsce skłonność do latania jest wciąż niższa niż średnia europejska – 1,3–1,4 lotu na mieszkańca rocznie, podczas gdy na Zachodzie to 2–3, a czasem nawet 4. Mamy więc naturalną przestrzeń do wzrostu – wyjaśnił Strutyński.
Kolejne rekordy wymusiły de facto konieczność rozbudowy lotniska. Jego terminal, zaprojektowany na obsługę 12 milionów pasażerów rocznie, osiągnął ten poziom w ubiegłym roku, co zmusiło zarząd do całkowitej rewizji potencjalnych planów inwestycyjnych. Nowy projekt zakłada rozbudowę terminalu do powierzchni aż 120 tysięcy metrów kwadratowych, czyli ponad dwukrotnie więcej niż obecnie. Do istniejącego budynku dołączą dwa nowe skrzydła: zachodnie i wschodnie.
Czytaj też: Rusza potężna rozbudowa Kraków Airport. Lotnisko zostanie zamknięte?
Pierwszy etap inwestycji, obejmujący część zachodnią, ma zakończyć się w 2029 roku. Wówczas przepustowość lotniska wzrośnie do 16 milionów pasażerów, a docelowo do ponad 19 milionów w 2031 roku. Tymczasem na potrzeby bieżącej obsługi ruchu zmodernizowana zostanie dawna hala cargo, która zostanie przekształcona w tymczasowy terminal pasażerski z sześcioma gate’ami dla lotów poza strefę Schengen. Ma to rozładować obecne wąskie gardło, szczególnie widoczne w sezonie letnim.
Budowa nowej drogi startowej wyzwaniem dla Kraków Airport
Rozbudowa terminalu to jednak tylko część planu. Największym wyzwaniem, przed jakim stoi Kraków Airport, jest budowa nowej drogi startowej, która powstanie nieco na północ od istniejącej. Proces przygotowawczy trwa już dziewięć lat, a obecnie inwestycja znajduje się na końcowym etapie oceny oddziaływania na środowisko. Po uzyskaniu decyzji środowiskowej port złoży wniosek o pozwolenie na budowę. Jeśli jednak procedury się przedłużą, zarząd przewiduje plan awaryjny, czyli modernizację obecnego pasa. To rozwiązanie oznaczałoby gruntowną przebudowę nawierzchni, wymianę systemu oświetlenia i ILS, a tym samym konieczność czasowego zamknięcia lotniska.
Nasi eksperci analizowali podobne projekty w Europie. U nas oznaczałoby to gruntowną odbudowę, łącznie z wymianą systemu ILS. Takie prace wymagałyby zamknięcia lotniska na około trzy miesiące. Jeśli byłoby to konieczne, ogłosilibyśmy to z rocznym wyprzedzeniem. Na razie nie ma jednak takiej potrzeby – powiedział Strutyński.
Czytaj też: Polska jest europejskim orłem wzrostu. Jesteśmy nie do powstrzymania!
Krakowskie lotnisko wciąż korzysta z systemu ILS kategorii I, co przy częstych mgłach powoduje utrudnienia, a samoloty przy słabej widoczności są zmuszone do lądowania na innych lotniskach, co wpływa na komfort pasażerów i przewoźników. Modernizacja do wyższej kategorii, jak II lub III, nie jest możliwa na obecnym pasie ze względu na jego konstrukcję i infrastrukturę oświetleniową. Dlatego dopiero nowa droga startowa umożliwi pełne wdrożenie nowoczesnych systemów nawigacyjnych, zapewniających lądowania w niemal każdych warunkach pogodowych.
Lotnisko naszej wielkości powinno mieć wyższą kategorię. Sprawdzaliśmy możliwość modernizacji na obecnym pasie, ale technicznie to niemożliwe – wymagałoby gruntownej przebudowy oświetlenia, co zniszczyłoby nawierzchnię. Dlatego musimy poczekać na nową drogę startową – podsumował Strutyński.
Znajdziesz nas w Google NewsSpóźnił się 5 sekund na przesiadkę w Krakowie. Ryanair nie wpuścił go na pokład





