KolejowyTransport

Sabotaż w Katowicach? Ktoś postawił 20 tonowy wagon na torach

Śledczy sprawdzają, czy mieliśmy do czynienia z celowym sabotażem

Na początku września na jednym z najważniejszych węzłów kolejowych w południowej Polsce mogło dojść do katastrofy na niewyobrażalną skalę. W Katowicach ktoś odczepił od składu pociągu 20-tonowy wagon towarowy i pozostawił go wprost na torach, gdzie regularnie kursują zarówno pociągi towarowe, jak i pasażerskie. Śledczy sprawdzają, czy mieliśmy do czynienia z celowym sabotażem, a sprawa budzi coraz większe emocje.

Sabotaż na kolei w Katowicach?

Jak ujawniła Rzeczpospolita, potencjalny sabotaż miał miejsce w nocy z 2 na 3 września na linii kolejowej Katowice – Katowice Ligota. O godzinie 01:32 pracownicy kolei zauważyli pusty wagon na węgiel stojący na torze 141, jednej z głównych tras Śląska. Jak ustalono, wagon został odłączony od składu pociągu towarowego jadącego z Dąbrowy Górniczej do kopalni Szczygłowice. Co więcej, z odczepionego wagonu na przedostatni wagon zostały przełożone sygnały ostrzegawcze „koniec składu”. Oznacza to, że ktoś nie tylko odczepił węglarkę, ale też zadbał o to, by przez wiele kilometrów nikt nie zauważył brakującego elementu.

Eksperci nie mają wątpliwości, że takie zdarzenie nie mogło być przypadkiem. Sprzęgi łączące wagony są skonstruowane tak, aby nie rozpięły się samoczynnie. Do ich odczepienia konieczna jest fizyczna ingerencja. Co więcej, przełożenie sygnałów ostrzegawczych wskazuje na celowe działanie osoby znającej procedury kolejowe.

To nie wygląda na zwykłą usterkę techniczną. Wszystko wskazuje na to, że ktoś świadomie odłączył wagon i próbował ukryć ślady – mówi Rzeczpospolitej Piotr Skolasiński, były dyrektor biura bezpieczeństwa PKP PLK.

Czytaj też: Rosyjskie okręty niedaleko Portugalii. Kreml szpieguje ruch jednostek NATO

Najbardziej zagadkowe jest to, że odczepiony wagon nie został nigdzie zabrany. Stał bezużytecznie na torze, pozbawiony jakichkolwiek oznaczeń ostrzegawczych. Był więc całkowicie niewidoczny dla maszynistów nadjeżdżających pociągów. Gdyby rozpędzony skład wjechał w 20-tonowy wagon, mogłoby dojść do katastrofy porównywalnej ze zderzeniem kilku pociągów. Eksperci wskazują, że tylko fakt, iż zdarzenie miało miejsce w nocy i że maszynista stosunkowo szybko zauważył problem, uratował pasażerów i pracowników kolei od tragedii.

W efekcie incydentu ruch kolejowy w Katowicach został sparaliżowany na wiele godzin. Cztery pociągi  pasażerskie opóźniły się o godzinę, a część składów Kolei Śląskich musiała zostać skierowana objazdem. Dopiero w południe udało się całkowicie przywrócić ruch.

Śledztwo pełne niewiadomych

Prokuratura prowadzi śledztwo, ale na razie nie przedstawiono nikomu zarzutów. Mimo, że od zdarzenia minął miesiąc, śledczy nadal nie zdradzają szczegółów. Zasłaniają się dobrem postępowania, ale nieoficjalnie mówi się, że do sprawy mogła zostać zaangażowana Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wszystko dlatego, że podobne akty sabotażu w ostatnich latach odnotowano w Niemczech, gdzie służby wskazywały na rosyjskie działania dywersyjne. Doświadczony funkcjonariusz ABW, z którym rozmawiała „Rzeczpospolita”, nie wyklucza, że ktoś mógł celowo chcieć doprowadzić do wypadku. 

Nie sposób znaleźć logicznego wyjaśnienia. Kradzież wagonu nie ma sensu, bo nikt go nie zabrał. Jedyne realne konsekwencje tego czynu to katastrofa kolejowa, w której mogło zginąć wielu ludzi – podkreśla.

Czytaj też: Eksplozje paczek DHL to sprawka Rosjan? Sensacyjne doniesienia z Litwy

Pociąg, od którego odczepiono wagon, należał do spółki Kolprem, świadczącej usługi dla ArcelorMittal Poland, jednego z największych koncernów stalowych w Europie. Oznacza to, że w grę mogły wchodzić nie tylko kwestie bezpieczeństwa transportu, ale też interesy gospodarcze. Koncern nie udziela szczegółowych informacji, podkreślając jedynie, że ściśle współpracuje z komisją kolejową i prokuraturą.

Linia 141, na której doszło do zdarzenia, wykorzystywana jest nie tylko przez pociągi towarowe, ale również pasażerskie. Obecnie, ze względu na remont katowickiego węzła kolejowego, kursuje tamtędy kilka dodatkowych składów przewożących pasażerów. Gdyby jeden z nich uderzył w pozostawiony wagon, moglibyśmy mówić o największej katastrofie kolejowej w Polsce od dekad. Tego typu zdarzenia, choć brzmią jak scenariusz sensacyjnego filmu, są realnym zagrożeniem i wzbudzają pytania o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej Polski i jej mieszkańców.

Podłożył bombę na torach! Skrajna głupota czy celowy sabotaż?

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button