LotniczyTransport

Zatrudnili za dużo stewardess. Szykują się zwolnienia?

W firmie pracuje obecnie o około 400 osób za dużo, ale przewoźnik uspokaja, że nie ma się czego bać

Linie lotnicze Swiss, należące do grupy Lufthansa, znalazły się w centrum medialnej uwagi po tym, jak wyszło na jaw, że zatrudniły setki stewardów i stewardess ponad faktyczne potrzeby. Zgodnie z doniesieniami szwajcarskich mediów, w firmie pracuje obecnie o około 400 osób za dużo, co przekłada się na to, że średnio co dwunasty członek załogi nie ma pełnego obciążenia obowiązkami. To niepokojące wieści dla pracowników, zwłaszcza w obliczu niedawnych zapowiedzi oszczędnościowych w całym koncernie Lufthansa.

Swiss zatrudnił za dużo stewardess

W ciągu ostatnich lat Swiss prowadził intensywną rekrutację, co było odpowiedzią na dynamicznie odbudowujący się ruch lotniczy po pandemii. Przewoźnik przygotowywał się na rosnące zapotrzebowanie na loty, a wzrost liczby pasażerów wydawał się nieunikniony. Problem w tym, że jednocześnie w firmie zabrakło pilotów. To spowodowało, że wiele planowanych połączeń trzeba było ograniczyć lub całkowicie wycofać. W konsekwencji linia nie mogła wykorzystać pełnego potencjału załóg pokładowych, a teraz posiada za dużo stewardów i stewardess. Na sytuację wpływ mają także problemy techniczne. Flota Swiss – szczególnie samoloty krótkodystansowe – musi częściej niż zakładano przechodzić serwis silników produkcji Pratt & Whitney. To dodatkowo ogranicza liczbę dostępnych maszyn, a co za tym idzie liczbę lotów, na które potrzebny jest personel pokładowy.

Czytaj też: Finnair grozi zwolnieniami! Spór z pilotami trwa już od sierpnia

Rzeczniczka Swiss, Meike Fuhlrott, potwierdziła, że firma rzeczywiście zatrudniła wielu nowych pracowników w ostatnich latach, ale obecnie zmaga się z ich nadwyżką. Co ciekawe, cała sytuacja ma miejsce w momencie, gdy Swiss notuje świetne wyniki finansowe. Ostatni rok obrotowy był drugim najlepszym w historii linii pod względem operacyjnych zysków. To właśnie na tej fali zdecydowano się na rozbudowę personelu. Jednak przewoźnik nie przewidział, że ograniczenia kadrowe wśród pilotów i problemy techniczne mogą w tak dużym stopniu zmienić potrzeby kadrowe.

Czy pracownicy mogą obawiać się zwolnień?

Najważniejsze pytanie, jakie dziś zadają sobie pracownicy Swiss, dotyczy tego, czy nadwyżka personelu będzie skutkować redukcją etatów. Oficjalne stanowisko firmy w tej kwestii jest uspokajające – zwolnień nikt nie planuje. Linia wdraża za to inne rozwiązania mające na celu optymalizację kosztów i dostosowanie liczby pracowników do realnych potrzeb. Na ten moment wprowadzono zakaz nowych rekrutacji wśród personelu pokładowego, a dodatkowo pracownicy mogą składać wnioski o zmniejszenie wymiaru etatu lub o urlopy bezpłatne. Te rozwiązania pozwolą firmie elastycznie reagować na nadmiar zatrudnienia, bez konieczności przeprowadzania bolesnych zwolnień.

Czytaj też: Wierny jak polski pracownik? Nie lubimy zmieniać pracy. Przez to mamy niskie pensje

Nie można zapominać, że sytuacja w Swiss jest częścią szerszego obrazu. Cała grupa Lufthansa wdraża program oszczędnościowy, w ramach którego rozważane są znaczące redukcje zatrudnienia, zwłaszcza w działach administracyjnych. Według medialnych doniesień, w całym koncernie może zniknąć nawet co piąte stanowisko tego typu. Choć stewardzi i stewardessy Swiss mogą na razie spać spokojnie, wiadomości o nadmiarze personelu są dla wielu niepokojącym sygnałem. Zwłaszcza że branża lotnicza wciąż pozostaje bardzo podatna na wahania rynkowe, problemy techniczne i zmiany regulacyjne.

Spóźnił się 5 sekund na przesiadkę w Krakowie. Ryanair nie wpuścił go na pokład

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button