DrogowyTransport

Firmy motoryzacyjne szykują zwolnienia. Przerwy także w Polsce

W ubiegłym roku z branży zniknęło ponad 54 tysiące miejsc pracy, a w tym dojdą kolejne zwolnienia

Europejski sektor motoryzacyjny znalazł się w poważnym kryzysie, którego skutki coraz wyraźniej odczuwają zarówno pracownicy, jak i całe łańcuchy dostaw. Podczas gdy Stellantis zapowiada wstrzymanie produkcji w swoich zakładach, a inne firmy motoryzacyjne zwolnienia, najnowsze dane branżowych organizacji potwierdzają, że to dopiero początek głębokich zmian. W tle narasta presja ze strony konkurencji z Chin i rosnących kosztów prowadzenia działalności w Europie.

Firmy motoryzacyjne planują zwolnienia

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) podaje twarde dane. W ubiegłym roku z branży zniknęło ponad 54 tysiące miejsc pracy, a w tym roku liczba ta wzrośnie o kolejne dziesiątki tysięcy. Firmy motoryzacyjne decydujące się na zwolnienia to już nie są pojedyncze przypadki, lecz strukturalny kryzys. Eksperci wskazują cztery kluczowe czynniki tego załamania, w tym wysokie koszty produkcji w Europie, agresywną ekspansję chińskich marek takich jak BYD czy Changan, trudności związane z równoległą obsługą linii spalinowych i inwestycjami w elektromobilność, a także brak spójnej polityki przemysłowej Unii Europejskiej. Efektem jest stopniowa utrata wartości dodanej czyli tego, co decyduje o sile gospodarczej regionu. Podczas gdy w autach spalinowych większość części nadal powstaje w Europie, w przypadku samochodów elektrycznych i autonomicznych produkcja przesuwa się poza granice UE.

I tak też jeden z największych producentów samochodów na świecie, koncern Stellantis, właściciel marek Peugeot, Citroën, Opel czy Fiat, ogłosił kilkunastodniowe przerwy w pracy swoich fabryk. Najdłuższy przestój obejmie zakład w Poissy we Francji, który od połowy do końca października pozostanie wyłączony z produkcji. Wstrzymania dotkną jednak również fabryk we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, a także w Polsce. W Tychach część pracowników już skierowano na przymusowe urlopy, a linie produkcyjne zatrzymano na kilka dni. To nie pierwszy raz, gdy Stellantis w ten sposób reaguje na trudną sytuację rynkową. Wstrzymywanie produkcji stało się regularnym narzędziem zarządzania kryzysem, co potwierdza, że europejski przemysł motoryzacyjny boryka się nie z chwilowymi turbulencjami, lecz z długotrwałymi wyzwaniami.

Czytaj też: Trudne półrocze Stellantis. Spadek dostaw i pierwsza strata od lat

Jeszcze bardziej alarmujące wieści napływają od Boscha, największego globalnego dostawcy komponentów samochodowych. Firma zapowiedziała zwolnienia obejmujące aż 13 tysięcy etatów. Cięcia dotkną zarówno kadrę administracyjną, jak i produkcję, co wyraźnie pokazuje, że kryzys nie omija żadnego segmentu sektora. Oficjalnie firma tłumaczy decyzję „dostosowaniem struktur do słabszego popytu”. Jednak w praktyce oznacza to kolejne uderzenie w stabilność zatrudnienia i bezpieczeństwo ekonomiczne tysięcy rodzin w Europie.

Polska pod presją efektu domina

Dla Polski, jednego z głównych hubów części motoryzacyjnych w Europie, obecne wydarzenia to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Każdy przestój fabryk zachodnich koncernów oznacza ryzyko ograniczenia zamówień dla polskich dostawców, a to uruchamia efekt domina u mniejszych kooperantów. Raport przygotowany przez CLEPA i firmę Roland Berger pokazuje, że jeśli trend przenoszenia produkcji do tzw. best-cost countries się utrzyma, w ciągu pięciu lat Europa może stracić nawet 24% wartości dodanej w przemyśle motoryzacyjnym. W praktyce oznaczałoby to zagrożenie dla 300–350 tysięcy miejsc pracy w sektorze części.

Eksperci i przedstawiciele organizacji branżowych podkreślają, że Europa potrzebuje spójnej, długofalowej strategii przemysłowej, zamiast reakcji ad hoc. Kluczowe działania to obniżenie kosztów energii, pracy i surowców, uproszczenie regulacji, które obecnie hamują rozwój, oraz wsparcie inwestycji w nowe technologie, takie jak baterie czy oprogramowanie. Konieczne jest również zabezpieczenie lokalnej produkcji poprzez odpowiednie mechanizmy i zachęty,
a wzorem dla Europy może być aktywna polityka przemysłowa na wzór USA czy Chin, która łączy dotacje, wsparcie inwestycyjne i przyciąganie kapitału.

Czytaj też: Są dane o inflacji. Ceny zamroziło, koniec wzrostów

Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), zrzeszające ponad 250 największych marek i reprezentująca rynek wart około 140 mld zł rocznie, od lat apeluje o przyjęcie rozwiązań, które pozwolą utrzymać miejsca pracy i kompetencje w naszym regionie. Zdaniem Tomasza Bębna, prezesa SDCM i członka zarządu CLEPA, jeśli Unia Europejska nie zdecyduje się na wdrożenie dwutorowej strategii – podnoszącej konkurencyjność i jednocześnie chroniącej lokalną produkcję – to skutki dla rynku pracy i pozycji Europy będą dramatyczne.

Jeśli Europa nie wdroży dwutorowej strategii przemysł motoryzacyjny w naszym regionie straci masowo miejsca pracy i kluczowe kompetencje. A wtedy przegrana z Chinami i innymi best-cost countries stanie się faktem – mówi Tomasz Bęben.

Stellantis porzuca wodorowe dostawczaki! Miały być produkowane w Polsce

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button