Na krakowskim lotnisku doszło do incydentu, który obiegł media społecznościowe i wywołał falę komentarzy na temat polityki linii lotniczych wobec spóźnionych pasażerów. Brytyjski podróżnik, znany w sieci jako SamObadTV, nie został wpuszczony na pokład samolotu Ryanair, mimo że – jak twierdzi – z nie ze swojej winy spóźnił się dosłownie pięć sekund. Całą sytuację nagrał i opublikował w internecie, a nagranie szybko zdobyło popularność.
Ryanair kontra pasażer
Według relacji mężczyzny, jego podróż zaczęła się w Manchesterze, skąd miał lot do Krakowa, a następnie przesiadkę na rejs do Tirany. Niestety, pierwszy odcinek podróży był opóźniony, co sprawiło, że pasażer musiał biec do kolejnej bramki. Na nagraniu widać, jak bezskutecznie próbuje przekonać pracownika Ryanair, aby pozwolił mu dołączyć do reszty pasażerów. Z relacji wynika, że ostatnia osoba została wpuszczona na pokład tuż przed nim, a chwilę później bramka została zamknięta. Obsługa odmówiła przepuszczenia spóźnionego o zaledwie 5 sekund Brytyjczyka, a ten ostatecznie doleciał do Tirany, ale dopiero późniejszym lotem.
Z perspektywy pasażera decyzja wydaje się bezduszna, a pięć sekund różnicy nie powinno przecież decydować o dalszym przebiegu podróży. Jednak przepisy lotnicze są w tym względzie nieugięte. Boarding kończy się na określony czas przed odlotem, a pracownicy obsługi mają obowiązek przestrzegać tych reguł. W praktyce nawet kilka sekund po zamknięciu bramki oznacza odmowę wejścia na pokład. Wynika to z faktu, że po zamknięciu systemu odprawy pasażerowie zostają „odznaczeni” w dokumentach przewoźnika. Ponowne otwarcie bramki wymagałoby dodatkowych procedur, co mogłoby opóźnić start całego lotu.
Czytaj też: Samolot Ryanair wpadł w silne turbulencje. Ranni członkowie załogi
Ponadto jak zwracają uwagę eksperci cytowani przez portal One Mile at a Time, Ryanair to przewoźnik niskokosztowy działający w systemie point-to-point. Oznacza to, że linia nie oferuje oficjalnych połączeń transferowych. Każdy lot traktowany jest jako osobna usługa, a pasażer sam odpowiada za to, aby dotrzeć na czas na kolejne połączenie. W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś rezerwuje dwa loty Ryanair z przesiadką, robi to na własne ryzyko. W przypadku opóźnienia pierwszego rejsu linia nie bierze odpowiedzialności za to, czy podróżny zdąży na następny.
Wyświetl ten post na Instagramie
Zapowiedź skargi
Mimo to SamObadTV nie kryje frustracji i zapowiada złożenie oficjalnej skargi. Jego materiał szybko zdobył popularność na Instagramie i TikToku, a widzowie podzielili się w komentarzach. Jedni stanęli po stronie pasażera, wskazując na brak elastyczności ze strony Ryanair, inni natomiast argumentowali, że przepisy są jasne i każdy podróżny powinien je znać.
Czytaj też: Ukraina dalej się cofa. Tymczasem na Zgromadzeniu ONZ trwa ostra wymiana zdań
Choć sytuacja budzi emocje, z prawnego punktu widzenia sprawa jest jasna. Irlandzki przewoźnik działał zgodnie z obowiązującymi procedurami. Linie lotnicze są zobowiązane do przestrzegania regulaminu i nie mogą robić wyjątków, nawet jeśli opóźnienie wynosi tylko kilka sekund. Dla pasażerów planujących podróż z przesiadkami przez linie niskokosztowe jest to ważna lekcja. W takich przypadkach najlepiej zostawić sobie odpowiedni zapas między lotami lub skorzystać z przewoźników oferujących oficjalne połączenia transferowe.
Ryanair zapowiada nowe połączenia z Polski. Gdzie polecimy w tym sezonie?





