Wielka Brytania mierzy się z jednym z największych w Europie kryzysów kadrowych w transporcie ciężarowym. Braki kierowców ciężarówek stają się coraz bardziej odczuwalne na Wyspach. Kryzys transportowy pogłębia się, a branża apeluje inwestycje w szkolenia i lepsze warunki pracy.
Braki kierowców ciężarówek w Wielkiej Brytanii
Aktualnie w Wielkiej Brytanii aktywnych jest około 684 tys. osób z ważnymi uprawnieniami CQC. Liczba ta jednak nie oddaje realnej sytuacji, bowiem wliczeni są w nią nie tylko zawodowi kierowcy, ale również osoby posiadające uprawnienia jedynie na użytek wewnętrzny firm, w tym menedżerowie i pracownicy administracyjni. Braki kierowców ciężarówek nie są nowym zjawiskiem, jednak w ostatnich latach problem nabrał bezprecedensowej skali. Z raportu Road Hauliers Association (RHA), opublikowanego na początku roku, wynika, że już teraz rynek potrzebuje około 40 tysięcy nowych kierowców rocznie, aby zaspokoić potrzeby gospodarki i utrzymać ciągłość dostaw.
Największym wyzwaniem dla branży jest struktura wiekowa kierowców. Blisko połowa z nich przekroczyła 50. rok życia, a więc w ciągu kilku lat znaczna część przejdzie na emeryturę. Tymczasem osoby poniżej 30 lat stanowią zaledwie 15% całej grupy zawodowej. Dane te jasno pokazują, że pokolenie młodych pracowników nie garnie się do zawodu. Powodem są wysokie koszty zdobycia uprawnień, niska atrakcyjność pracy zmianowej oraz presja związana z odpowiedzialnością za przewóz towarów.
Czytaj też: Kryzys branży transportowej wciąż trwa! Ten raport mówi sam za siebie
Sytuacja pogarsza się szybciej, niż przewidywano. W ciągu ostatniego roku z rynku ubyło aż 117 tysięcy kierowców ciężarówek. Co istotne, nie są to wyłącznie osoby w wieku emerytalnym. Coraz częściej rezygnują także trzydziesto- i czterdziestolatkowie, którzy mogliby jeszcze przez lata wykonywać ten zawód.
Podwyżki płac to za mało
Jak podkreśla RHA, mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową. Kierowcy odchodzą nie tylko ze względu na wiek, lecz także z powodu trudności w utrzymaniu stabilnego zatrudnienia. Dużym problemem są wysokie koszty ubezpieczenia, które szczególnie mocno dotykają młodych pracowników wchodzących na rynek.
Nowym kierowcom trudno jest uzyskać stałe zatrudnienie, często z powodu wysokich kosztów ubezpieczenia. Wygasłe CQC mogą odzwierciedlać głębszy problem: kierowcy odchodzą, ponieważ uważają, że system nie działa na ich korzyść. Szkolenia są drogie i poza zasięgiem wielu osób – podkreśla stowarzyszenie.
Czytaj też: Wielka Brytania obniża wiek wyborczy: 16-latkowie zagłosują w kolejnych wyborach
RHA ostrzega, że podnoszenie wynagrodzeń nie wystarczy, aby zatrzymać kryzys. Choć wyższe pensje mogą być chwilowym rozwiązaniem, przewoźnicy mierzą się z rosnącymi kosztami paliwa, ubezpieczeń i utrzymania floty, co ogranicza możliwości finansowe firm. Dlatego kluczowe jest więc nie tylko reaktywowanie kierowców z wygasłymi uprawnieniami, ale też zwiększenie dostępności szkoleń i wsparcie młodych kandydatów w wejściu do zawodu.
RHA apeluje, by władze i przedsiębiorcy spojrzeli na zawód kierowcy nie tylko jako na zwykłą pracę, lecz jako na strategiczny filar gospodarki. Branża potrzebuje natychmiastowych działań – od wsparcia finansowego po zmiany systemowe – aby zapewnić stabilność łańcuchów dostaw i bezpieczeństwo gospodarki.
Znajdziesz nas w Google NewsProducent wprowadza… powerbanki dla ciężarówek. Rewolucja w elektromobilności?






