KolejowyTransport

Granica z Białorusią już otwarta. Pociągi z Chin już nie muszą czekać

Blokada granicy z Białorusią sparaliżowała główną trasę tranzytową łączącą Azję i Europę

Granica z Białorusią, która niemal dwa tygodnie pozostawała zamknięta, znów funkcjonuje. O północy otwarto drogowe przejścia graniczne i wznowiono ruch pociągów towarowych z Chin do Unii Europejskiej, przywracając kluczowe połączenie handlowe. Wcześniejsza decyzja Warszawy wywołała chwilowy kryzys logistyczny, który uderzył w przedsiębiorstwa i ujawnił słabości europejsko-azjatyckiego szlaku kolejowego.

Dlaczego granica z Białorusią została zamknięta?

Zamknięcie granicy 12 września roku było reakcją na manewry wojskowe Zapad 2025 organizowane wspólnie przez Rosję i Białoruś. Sytuację dodatkowo zaogniło naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez 19 rosyjskich dronów. Władze w Warszawie uznały, że ryzyko dla bezpieczeństwa obywateli i infrastruktury było zbyt poważne, by granica z Białorusią pozostawała otwarta. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński podkreślał, że priorytetem jest bezpieczeństwo kraju. Z tego względu zamknięto wszystkie przejścia drogowe i kolejowe, w tym strategiczne punkty w Kuźnicy, Terespolu i Siemianówce.

Blokada sparaliżowała główną trasę tranzytową łączącą Azję i Europę. Ponad 300 pociągów z Chin utknęło na granicy, z czego aż 130 w Brześciu. Towary o strategicznym znaczeniu, w tym podzespoły elektroniczne, części samochodowe czy panele fotowoltaiczne, nie mogły dotrzeć do odbiorców w terminie. Najbardziej ucierpiały chińskie platformy e-commerce – Temu, Shein i Alibaba – dla których szybki transport kolejowy jest podstawą dostaw. Wstrzymane zostały również dostawy europejskich produktów na rynek chiński, m.in. win i wyrobów luksusowych.

Czytaj też: Polskie ciężarówki utknęły na Białorusi! Granica nadal zamknięta

Według szacunków analityków każdy dzień blokady oznaczał straty sięgające 68,5 mln euro. W ciągu kilkunastu dni łączna kwota strat zbliżyła się do 900 mln euro. Dodatkowo o około 15% wzrosły koszty transportu, a część firm była zmuszona do przerzucenia się na transport morski, co wydłużyło czas dostaw nawet do 45 dni. W ubiegłym roku wpływy z ceł związanych z tranzytem chińskich towarów wyniosły 740 mln złotych. Okres blokady oznaczał utratę również tych dochodów.

Reakcja międzynarodowa

Zamknięcie granicy wywołało presję dyplomatyczną ze strony Chin. 15 września szef chińskiej dyplomacji Wang Yi spotkał się w Warszawie z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Pekin wyraził gotowość wsparcia polskiej kandydatury do G20, próbując przekonać Warszawę do szybszego przywrócenia ruchu. Jednak polskie władze konsekwentnie podkreślały, że priorytetem pozostaje bezpieczeństwo narodowe, nawet kosztem strat gospodarczych.

Czytaj też: Załamanie ukraińskiej gospodarki. Poprawa po inwazji zahamowana

23 września premier Donald Tusk ogłosił jednak, że granica w Białorusią zostanie ponownie otwarta. Ruch wznowiono dwa dni później, ale sytuacja wciąż daleka jest od normalności. Na trasie występują zatory, związane z kumulacją ładunków, procedurami celnymi oraz ograniczoną dostępnością przepustowości kolejowej. Eksperci przestrzegają, że stabilizacja zajmie tygodnie, a być może miesiące. Spedytorzy już teraz rekomendują dywersyfikację tras i większe zainteresowanie alternatywnymi korytarzami, takimi jak Middle Corridor prowadzący przez Kazachstan i Turcję. Według prognoz Banku Światowego do 2030 roku przepustowość tego szlaku ma wzrosnąć niemal pięciokrotnie. Unia Europejska już teraz planuje inwestycje w wysokości 10 mld euro w ramach programu Global Gateway Initiative, aby wzmocnić infrastrukturę alternatywnych korytarzy.

Choć Komisja Europejska poparła decyzję Warszawy o zamknięciu granicy, uznając ją za uzasadnioną w kontekście wojny w Ukrainie, cała sytuacja pokazała, jak łatwo może dojść do zakłóceń w kluczowych korytarzach handlowych. Szlak przez Rosję, Białoruś i Polskę to kręgosłup handlu kolejowego między Chinami a Europą. Przez nasz kraj przejeżdża aż 85–90% wszystkich pociągów China-Europe Railway Express. W ubiegłym roku wartość przewiezionych tą trasą towarów wyniosła 25 mld euro, co oznaczało wzrost o 85% w stosunku do roku wcześniejszego. Szczególną rolę pełni terminal graniczny Małaszewicze, w którym zmienia się rozstaw torów. To właśnie tam codziennie obsługiwano od 15 do 20 pociągów, a w planach jest zwiększenie przepustowości do 55 par dziennie. W najbliższych tygodniach przedsiębiorcy i przewoźnicy zmagać się jednak będą z opóźnieniami i chaosem organizacyjnym. Być może ten kryzys skłoni Europę i Chiny do refleksji nad koniecznością dywersyfikacji szlaków.

Polacy zamykają lotniska przez rosyjskie drony. A Rosjanie śmigają nad nami na wakacje

 

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button