Choć rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe Zapad 2025 oficjalnie zakończyły się niemal tydzień temu, decyzja polskich władz o zamknięciu przejść granicznych nadal obowiązuje. W praktyce oznacza to, że tysiące polskich przewoźników znalazło się w dramatycznym położeniu, zarówno finansowym, jak i logistycznym. Polskie ciężarówki utknęły bowiem na Białorusi, a przewoźnikom grożą wysokie kary.
Polskie ciężarówki utknęły na Białorusi
Według szacunków Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), na terytorium Białorusi utknęło około 1,5 tysiąca ciężarówek z polskimi rejestracjami. Polskie ciężarówki nie mogą wrócić do kraju, a każda doba spędzona przez polskich kierowców na Białorusi po upływie dopuszczalnego terminu pobytu wiąże się z poważnymi kosztami. Standardowa kara wynosi około 300 złotych dziennie, jednak w najtrudniejszych przypadkach może dojść nawet do konfiskaty pojazdów. To scenariusz, którego obawiają się właściciele firm transportowych.
🇵🇱@MeklerRafal: „Kierowcom ciężarówek, którym nakazano przejazd z Brześcia do Berestowicy (Bobrowniki po polskiej stronie), odbiera się kluczyki i dokumenty od aut.
Majątek szacowany na około 200 mln zł w pojazdach i towarze zostanie zabrany przez Łukaszenkę.” pic.twitter.com/sdbGO7Jt2c
— Ruch Narodowy (@RuchNarodowy) September 23, 2025
Sytuacja przewoźników jest wyjątkowo trudna. Białoruska granica z Litwą też pozostaje zamknięta dla ciężarówek z polskimi tablicami rejestracyjnymi, co eliminuje możliwość ominięcia problemu od północy i wjazdu do Polski przez przesmyk suwalski. Z kolei wjazd do Rosji jest dla polskich pojazdów zakazany na mocy wcześniejszych decyzji Kremla. Pozostaje jeszcze kierunek ukraiński, lecz i ta trasa jest całkowicie nieprzejezdna, bowiem granica białorusko-ukraińska została zablokowana i wzmocniona przez wojsko. To sprawia, że polscy kierowcy znajdują się w swoistym zamkniętym kręgu, bez realnej opcji opuszczenia Białorusi.
Czytaj też: Wschodnia konkurencja napiera. Polscy transportowcy mają poważny problem
W kontekście napiętej sytuacji na wschodniej granicy rząd w Polsce nie pozostawia złudzeń, iż ta pozostanie zamknięta „do odwołania”. Władze podkreślają, że nadrzędnym celem tej decyzji jest bezpieczeństwo Polski w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej i potencjalnych zagrożeń płynących z reżimu Aleksandra Łukaszenki. Choć argument bezpieczeństwa wydaje się uzasadniony, dla branży transportowej oznacza to gigantyczne straty. Wiele firm stoi na granicy bankructwa, a niepewność co do dalszych losów przewozów sprawia, że sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna.
Interweniujemy u @PremierRP, ponieważ ponad tysiąc polskich ciężarówek zostało uwięzionych na Białorusi przez polski rząd, który bez konsultacji z branżą dał przewoźnikom tylko dwa dni na opuszczenie Białorusi. Zamknięto granicę w taki sposób, że polscy przewoźnicy nie mają jak… pic.twitter.com/IAzNd6F9bQ
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) September 23, 2025
Branża transportowa bije na alarm
Zamknięcie przejść granicznych to nie tylko problem samych kierowców. To również uderzenie w cały sektor transportu międzynarodowego, który odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce. Każdy dzień przestoju oznacza ogromne straty finansowe, opóźnienia w dostawach i zerwane kontrakty handlowe. Eksperci ostrzegają, że skutki obecnego kryzysu mogą być odczuwalne jeszcze długo po ponownym otwarciu granicy.
Przewoźnicy mają dość czczego gadania, polskie ciężarówki mają wrócić do Polski.
@donaldtusk, @MKierwinski, @DariuszKlimczak wpuście nasze ciężarówki do kraju! pic.twitter.com/mzu7jOQ4v0— Rafał Mekler (@MeklerRafal) September 22, 2025
Czytaj też: Dzietność na Białorusi to katastrofa. Kresy Wschodnie się wyludniają
Firmy przewozowe i politycy apelują do rządu o podjęcie rozmów z Białorusią lub wypracowanie alternatywnych rozwiązań, które pozwolą kierowcom bezpiecznie wrócić do kraju. Jednak na razie nic nie wskazuje na szybki przełom, a polskie ciężarówki nadal pozostają na Białorusi. Nie wiadomo też kiedy polsko-białoruska granica zostanie odblokowana. Władze utrzymują, że decyzja zależy od rozwoju sytuacji polityczno-wojskowej i nie ma ustalonej daty „powrotu do normalności”.
Znajdziesz nas w Google News





