DrogowyTransport

Polskie ciężarówki utknęły na Białorusi! Granica nadal zamknięta

Po zamknięciu granicy na terytorium Białorusi utknęło około 1,5 tysiąca polskich ciężarówek

Choć rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe Zapad 2025 oficjalnie zakończyły się niemal tydzień temu, decyzja polskich władz o zamknięciu przejść granicznych nadal obowiązuje. W praktyce oznacza to, że tysiące polskich przewoźników znalazło się w dramatycznym położeniu, zarówno finansowym, jak i logistycznym. Polskie ciężarówki utknęły bowiem na Białorusi, a przewoźnikom grożą wysokie kary.

Polskie ciężarówki utknęły na Białorusi

Według szacunków Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), na terytorium Białorusi utknęło około 1,5 tysiąca ciężarówek z polskimi rejestracjami. Polskie ciężarówki nie mogą wrócić do kraju, a każda doba spędzona przez polskich kierowców na Białorusi po upływie dopuszczalnego terminu pobytu wiąże się z poważnymi kosztami. Standardowa kara wynosi około 300 złotych dziennie, jednak w najtrudniejszych przypadkach może dojść nawet do konfiskaty pojazdów. To scenariusz, którego obawiają się właściciele firm transportowych.

Sytuacja przewoźników jest wyjątkowo trudna. Białoruska granica z Litwą też pozostaje zamknięta dla ciężarówek z polskimi tablicami rejestracyjnymi, co eliminuje możliwość ominięcia problemu od północy i wjazdu do Polski przez przesmyk suwalski. Z kolei wjazd do Rosji jest dla polskich pojazdów zakazany na mocy wcześniejszych decyzji Kremla. Pozostaje jeszcze kierunek ukraiński, lecz i ta trasa jest całkowicie nieprzejezdna, bowiem granica białorusko-ukraińska została zablokowana i wzmocniona przez wojsko. To sprawia, że polscy kierowcy znajdują się w swoistym zamkniętym kręgu, bez realnej opcji opuszczenia Białorusi.

Czytaj też: Wschodnia konkurencja napiera. Polscy transportowcy mają poważny problem

W kontekście napiętej sytuacji na wschodniej granicy rząd w Polsce nie pozostawia złudzeń, iż ta pozostanie zamknięta „do odwołania”. Władze podkreślają, że nadrzędnym celem tej decyzji jest bezpieczeństwo Polski w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej i potencjalnych zagrożeń płynących z reżimu Aleksandra Łukaszenki. Choć argument bezpieczeństwa wydaje się uzasadniony, dla branży transportowej oznacza to gigantyczne straty. Wiele firm stoi na granicy bankructwa, a niepewność co do dalszych losów przewozów sprawia, że sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna.

Branża transportowa bije na alarm

Zamknięcie przejść granicznych to nie tylko problem samych kierowców. To również uderzenie w cały sektor transportu międzynarodowego, który odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce. Każdy dzień przestoju oznacza ogromne straty finansowe, opóźnienia w dostawach i zerwane kontrakty handlowe. Eksperci ostrzegają, że skutki obecnego kryzysu mogą być odczuwalne jeszcze długo po ponownym otwarciu granicy.

Czytaj też: Dzietność na Białorusi to katastrofa. Kresy Wschodnie się wyludniają

Firmy przewozowe i politycy apelują do rządu o podjęcie rozmów z Białorusią lub wypracowanie alternatywnych rozwiązań, które pozwolą kierowcom bezpiecznie wrócić do kraju. Jednak na razie nic nie wskazuje na szybki przełom, a polskie ciężarówki nadal pozostają na Białorusi. Nie wiadomo też kiedy polsko-białoruska granica zostanie odblokowana. Władze utrzymują, że decyzja zależy od rozwoju sytuacji polityczno-wojskowej i nie ma ustalonej daty „powrotu do normalności”.

Przewoźnicy zapłacą więcej. ZUS kierowców znów w górę

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button