Wschodnia konkurencja napiera. Polscy transportowcy mają poważny problem
Wschodnia konkurencja coraz bardziej daje się we znaki polskim przewoźnikom drogowym. Apelują do rządu o plan rozwoju dla branży
Polska logistyka coraz mocniej odczuwa wschodnią konkurencję. Przedsiębiorcy wskazują, że branża może negatywnie odczuć dopuszczenie tańszej konkurencji. Jednocześnie widzą szansę dla swoich firm podczas odbudowy Ukrainy.
Polska logistyka ugina się pod konkurencją ze wschodu
Branża transportu drogowego, dotychczas jedna z najmocniejszych gałęzi polskiej gospodarki i wizytówka na tle Europy, znalazła się w trudnym momencie. Eksperci wskazują, że dominująca pozycja polskich przewoźników jest poważnie zagrożona. Ma składać się na to kilka czynników. Od rosnących kosztów paliwa i wynagrodzeń, przez zaostrzające się unijne regulacje, po napływ konkurencji ze wschodu. W 2023 i 2024 roku spadł popyt na transport drogowy w Europie, a koszty działalności galopowały. Marże, już wcześniej bardzo niskie, zostały wyśrubowane do granic możliwości. Efektem była fala bankructw małych firm transportowych, które nie były w stanie utrzymać płynności.
Zobacz także: DHL Express otwiera nowy hub w Barcelonie. Planują dwie dekady wzrostów
W tej sytuacji przewoźnicy stoją przed dylematem, czy konkurować ceną z tańszymi firmami zza wschodniej granicy i ryzykować wojnę cenową, czy szukać przewagi w inny sposób, chociażby przez aktywne pozyskiwanie i asymilację kierowców z zagranicy. Na to nakłada się regulacyjne otoczenie. Pakiet Mobilności poprawia warunki pracy kierowców, ale jednocześnie zwiększa koszty operacyjne, chociażby przez konieczność wymiany tachografów i modernizację floty. Do tego dochodzą rosnące opłaty drogowe w krajach takich jak Dania, Szwecja czy Niderlandy, gdzie systemy opłat coraz częściej są powiązane z emisją CO2 i przejechanym dystansem.
Unia Europejska i rząd a polska logistyka
Wyzwania stwarza również unijna polityka klimatyczna. Przedsiębiorcy poszukują niskoemisyjnych rozwiązań transportowych, ale koszty elektrycznych ciężarówek są nadal zbyt wysokie dla większości przewoźników. Nie oznacza to jednak, że wdrożenia są niemożliwe. Niektóre firmy wprowadziły elektryczne pojazdy na stałych krótkich trasach wahadłowych między zakładami. Takie działanie miałoby zredukować emisje o ponad 50%. Innym rozwiązaniem są także pojazdy wodorowe, jednak ta technologia potrzebuje jeszcze dopracowania. Takie ekologiczne projekty są jednak punktowe i wymagają długoterminowego planowania, a branża transportowa jako całość wciąż ma ograniczone możliwości inwestowania w innowacje.
Zobacz także: Studia się opłacają? Dla mężczyzn jak najbardziej! [RAPORT]
Wielu przedsiębiorców narzeka na brak strategicznego wsparcia ze strony państwa wobec coraz większych wyzwań i zagranicznej konkurencji. Twierdzą, że transport drogowy to kluczowa gałąź polskiej gospodarki, ale na poziomie ministerialnym czy rządowym nie widać długofalowej strategii dla tego sektora. Tymczasem sytuacja wymaga szerszej wizji, inaczej polska branża transportowa pogodzi się z utratą dotychczasowej pozycji w Europie. Tym bardziej, że w perspektywie najbliższych lat pojawia się szansa o strategicznym znaczeniu, czyli odbudowa Ukrainy. Też trzeba to zaznaczyć jasno, polskie firmy transportowe konkurowały z zagranicznymi przede wszystkim kosztami pracowniczymi.
Szansa dla polskiej logistyki i infrastruktury przy odbudowie Ukrainy
Specjaliści dostrzegają jednak inną drogę rozwoju logistyki. W niedługiej perspektywie będziemy musieli przenieść część transportu drogowego na kolei. W tym przypadku nowe szyny budowane w ramach CPK byłyby bardzo pomocne. Niektórzy wskazują, że bez przeniesienia części przewozów ciężarowych na kolej, nawet pięciopasmowa autostrada A4 nie wystarczy, by rozładować potok tirów zmierzających na wschód. Premier Donald Tusk zapowiedział inwestycje w rozwój terminala w Sławkowie i szerokotorowej linii LHS, ale branża podkreśla, że działania muszą być podjęte natychmiast. Polska, jako naturalna brama Europy do Ukrainy, nie może przespać tej szansy, zwłaszcza że Amerykanie i Chińczycy już są aktywnie obecni na rynku ukraińskim.
Zobacz także: Izrael nie dostanie bomb na wojnę w Gazie. Włosi zablokowali transport
W tym kontekście Polska posiada geograficzną przewagę, bo główne lądowe szlaki do Ukrainy nie będą prowadziły ani przez Białoruś, ani przez Rosję, a południowe korytarze przez Rumunię i Mołdawię są słabiej rozwinięte infrastrukturalnie. Dlatego Polska nie powinna ograniczać się do udziału w odbudowie Ukrainy, a powinna w niej odgrywać rolę lidera. Jednak żeby tak się stało, potrzebna jest całościowa strategia dla transportu, który dziś walczy o przetrwanie w warunkach ostrych regulacji, konkurencji kosztowej i narastającej presji inwestycyjnej.
Znajdziesz nas w Google News





