LotniczyTransport
Gorące newsy

Turcja nie chce szkolić rosyjskich pilotów. Mogą stracić licencję

Turkish Airlines wstrzymuje szkolenia na symulatorach dla rosyjskich pilotów. Linia lotnicza obawia się podważenia zachodnich sankcji wobec Rosji, a te obecnie dość skutecznie penetrują rosyjskie lotnictwo. Wstrzymanie szkolenia stawia pod znakiem zapytania eksploatację długodystansowej floty Aeroflotu, bowiem rosyjscy piloci mogą stracić licencję.

Rosyjscy piloci mogą stracić licencję

Piloci spędzają dużo czasu w symulatorach. Regularne szkolenia i testy są warunkiem uzyskania licencji. Uznawane na całym świecie certyfikaty EASA legitymizują szkolenia i testy na symulatorach lotu (FSTD). Tu jednak też wchodzą sankcje Zachodu wobec Rosji, a EASA zamroziła wszystkie certyfikaty FSTD wydane rosyjskim obiektom.

Rosja posiada symulatory dla Airbusów A320 i Boeingów 737, więc linie lotnicze mogą szkolić swoje załogi do ruchu krajowego bez certyfikatu EASA. Na trasach długodystansowych Rosja nie może jednak unikać zagranicznych ośrodków szkolenia pilotów, nie tylko ze względu na brak własnego sprzętu. Odznaka EASA lub FAA stanowi podstawę do międzynarodowej ważności licencji pilota, a tym samym do wykonywania lotów w dużej części świata.

Ostatnio rosyjscy piloci zostali wysłani przez Aeroflot do Turcji na szkolenie na symulatorach A350 i 777. Według informacji portalu „The Insider”, Turkish Airlines uznały jednak, że szkolenie rosyjskich pilotów w swoim centrum symulatorów jest zbyt ryzykowne. Linia obawia się bowiem, że sama naruszy sankcje.

Nawet jeśli zdatne do lotu Boeingi 777 są dostępne, nie można nimi bezpiecznie latać bez szkolenia. Rosyjscy piloci stracą kwalifikacje na ten typ i nie będą mogli już latać – powiedziało portalowi rosyjskie źródło.

Aeroflot wciąż ma alternatywy, na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jednak linie Emirates z wyprzedzeniem zajmą się możliwym ryzykiem związanym z sankcjami.

Czytaj też: Włosi blokują rosyjskie samoloty Suchoj i Irkut. Rosjanie mają problem

Aeroflot rozmontowuje samoloty

Rosyjskie lotnictwo boryka się nie tylko z problemem licencyjnym, ale także z brakiem części zamiennych dla swoich samolotów. Rosyjskie linie lotnicze, w tym państwowy Aeroflot, muszą rozbierać samoloty, aby zabezpieczyć części zamienne, których nie mogą kupić od zagranicznych dostawców z powodu zachodnich sankcji. Procedura ta jest zgodna z czerwcową rekomendacją rosyjskiego rządu, w której jej autorzy namawiali linie lotnicze do wykorzystania części maszyn na części zamienne, co zapewni, że reszta samolotów zagranicznej produkcji będzie mogła latać co najmniej do 2025 r. Jednocześnie rosyjscy przewoźnicy świadczą mniej lotów z powodu sankcji, co oznacza, że uziemione samoloty mogą być wykorzystane na części zamienne.

Aeroflot uziemił i zleca demontaż co najmniej dwóch swoich maszyn, samolotu transportowego Sukhoi Superjet 100 i prawie nowego Airbusa A350. Sprzęt został również usunięty z kilku Boeingów 737 i Airbusów, ponieważ przewoźnik potrzebuje części zamiennych do swoich innych samolotów tego samego modelu. W sytuacji, gdy z jednego samolotu usuwane są części, by inne mogły latać, mówi się czasem, że z samolotów robi się choinki. Najczęściej dzieje się tak z powodu trudności finansowych. W Rosji eksperci przewidują, że ten proceder będzie miał miejsce na niespotykaną dotąd skalę – zwraca uwagę Reuters.

Według innego źródła, już po roku obowiązywania sankcji, wyzwaniem dla Rosji będzie utrzymanie nowoczesnych samolotów, mimo że kraj ten dysponuje solidną bazą inżynieryjną. Rzeczywiście, samoloty nowszej generacji, takie jak A320neo, A350 oraz Boeingi 737 MAX i 787 posiadają technologię, która wymaga ciągłej aktualizacji.

Czytaj też: Sankcje nie działają? Działają i to jeszcze z jaką siłą! [ANALIZA]

Chiny odmawiają Rosji dostaw części samolotów. Szykuje się katastrofa?

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button