LotniczyTransport

Linia lotnicza Ethiopian Airlines ponownie stawia na Boeinga 737 MAX

Ethiopian Airlines, czyli linia, która ucierpiała w wyniku tragicznej wypadku z udziałem Boeinga 737 MAX, ponownie stawia na te same maszyny. I choć od wypadku minęło ponad 35 miesięcy, a sam samolot przeszedł gruntowne zmiany w układzie bezpieczeństwa, to nadal nie brakuje przeciwników takiej decyzji. Wszystko jednak wskazuje na to, że przewoźnik po prostu nie miał innego wyjścia.

Ethiopian Airlines znowu będzie latał Boeingami 737 MAX

Przedstawiciele linii Ethiopian Airlines od czasu tragicznego wypadku w 2019 mieli wiele obaw przed powrotem Boeinga 737 MAX do służby. Jednakże przez dwa lata testów i prac modyfikacyjnych sprawiło, że afrykański przewoźnik po raz kolejny zaufał amerykańskiemu gigantowi. Tym samym linia stała się jedną z ostatnich, do których zmodyfikowany MAX został przywrócony.

Czytaj również: Ryanair zatrudni 2000 pilotów do obsługi Boeing 737 MAX. Będą chętni?

Nie ma co jednak ukrywać, że przez dłuższy czas ten fakt powrót 737 MAX nawet nie był brany pod uwagę przez wzgląd na toczący się proces odszkodowawczy pomiędzy stronami. Teraz jednak przedstawiciele linii zgodnie powtarzają, że nie mają zastrzeżeń do nowych/starych maszyn. Na dowód tego odbył się pierwszy przelot maszyny z udziałem przedstawicieli Boeinga oraz ministrów etiopskiego rządu.

Szef Ethiopian Airlines Tewolde GebreMariam wskazał, że:

Mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby sprawdzić, czy samolot jest już bezpieczny.

To zaufanie wypływa również z zapewnień samego Boeinga, którego model 737 MAX po ponownym uzyskaniu certyfikatu bezpieczeństwa, wykonał w sumie ponad 349 000 lotów na całym świecie. Sam afrykański przewoźnik chwali się, że posiada obecnie cztery modele 737 MAX w swojej flocie, a kolejne 25 jest zamówionych.

Ethiopian Airlines musiał przyjąć Boeingi. W tle konflikt w Tigraju

Okazuje się, że do spełnienia kontraktu by nie doszło, gdyby nie liczne upusty i ceny preferencyjne zaproponowane przez Boeinga. Sama umowa obejmuje 280 mln dolarów od Beoinga, a sam Ethiopian Airlines mają otrzymać dodatkowe pieniądze np. na zwiększone rabaty na części zamienne i nowe samoloty.

To dla afrykańskiej linii było decydujące, ponieważ obecnie w Etiopii panuje wojna domowa w regionie Tigraju. Konflikt ten, który rozpoczął się 3 listopada 2020, pochłonął ogromne pieniądze z budżetu, a także załamał gospodarkę Etiopii.

Czytaj również: Etiopia mierzy się z rekordową inflacją. We wrześniu była powyżej 30%

Mimo że konflikt początkowo oficjalnie zakończono pod koniec 2020, to wciąż sytuacja była niestabilna. Wszystko dlatego, że już w czerwcu 2021 siły Tigraju ponownie wkroczyła do stolicy regionu, wypędzając jednocześnie siły rządowe. Doszło do tego, że w lipcu rząd był zmuszony do podpisania rozejmu z Tigrajczykami.

Z tego powodu wszelkie dodatkowe środki na działanie narodowego przewoźnika Etiopii okazały się receptą na jego przetrwanie. W innym wypadku linia mogłaby być skazana na ogromne zadłużenie, a w końcowej fazie nawet na ogłoszenie bankructwa.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button