DrogowyTransport

Polscy przewoźnicy alarmują: Unijny pakiet mobilności nas wykończy

Już od 2 lutego zacznie obowiązywać nowy unijny pakiet mobilności, w myśl którego na państwa członkowskie – w tym Polskę – nałożony został obowiązek zgłaszania kierowców w innych krajach, oraz zmieniono zasady naliczania płac, czyli wyrównania ich do zagranicznych wynagrodzeń. Polskie firmy transportowe wskazują, że nowe unijne prawo utrudni im działalność, a nawet może doprowadzić do upadku części firm i zaburzenia łańcucha dostaw w Europie. Ze zmian cieszą się związkowcy, którzy wskazują, że nowe prawo pozbędzie się z rynku firm, które ,,bogaciły się kosztem wyzysku i eksploatacji pracowników”.

Unijny pakiet mobilności uderzy w firmy

O nowych unijnych przepisach było głośno już kilka lat temu, ale niewiele zmieniło się w kwestii przejrzystości zapisów. Firmy transportowe wskazują wprost, że nie wiedzą jak stosować nowe prawo, a unijny pakiet mobilności, to kolejna po Polskim Ładzie, kłoda rzucana im pod nogi. Aleksander Reisch, prezes Warmińsko-Mazurskiego Zrzeszenia Przewoźników Drogowych w Olsztynie, członek zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, przyznaje w rozmowie z portalem Money, że branża nie wie, jaka będzie jej przyszłość.

Na razie niczego nie zmieniamy. Będziemy liczyć, czy nam się to opłaci, czy wszystko będzie się spinało – wskazuje Reisch.

Jak dodaje, firmy transportowe muszą się teraz zmagać z bałaganem niemal tak dużym, jaki powstał przy wprowadzaniu Polskiego Ładu. Wielu przewoźników wprost boi się, że wypadną z rynku. Mateusz Włoch, ekspert Grupy Inelo wskazuje, że polscy przewoźnicy muszą teraz wydać o około 20% więcej, by w ogóle utrzymać stawki netto wynagrodzeń kierowców na niezmienionym poziomie.

Przez to, że polskim firmom wzrosną koszty wynagrodzeń, leasingu, paliwa itd., a nie będą one w stanie wynegocjować wyższych stawek za transport, może się to dla wielu z nich skończyć likwidacją – ocenia Mateusz Włoch.

Nowy unijny pakiet mobilności likwiduje nieoskładkowane dodatki, pokroju ryczałtu czy diety. Te stają się od teraz częścią płacy zasadniczej, a więc podlegają oskładkowaniu. Ponadto, polscy kierowcy, którzy w transporcie międzynarodowym wykonują tak zwany kabotaż oraz cross-trade (przewozy wewnątrz unijne), będą podlegali dodatkowo przepisom państw przyjmujących. Ich wynagrodzenia będą musiały być przeliczane według przepisów państw, w których wykonywana była usługa transportowa.

Z moich wyliczeń wynika, że średni koszt utrzymania pracownika w firmie transportowej wzrośnie z 10 tys. zł do 12 tys. zł miesięcznie – dodaje Włoch.

Czytaj też: Szkolenie z Pakietu Mobilności! Dowiedz się szczegółowych informacji!

Związkowcy: Firmy bogacą się na wyzysku pracowników

Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska przyznaje w rozmowie z Money, że dla wielu księgowych nowy unijny pakiet mobilności będzie prawdziwym wyzwaniem. Zdaniem eksperta, wymuszony wzrost wynagrodzeń spowoduje, że polskie firmy transportowe będą musiały podnieść płace pozostałym kierowcom, którzy wykonują przejazdy dwustronne.

I o ile takie rozwiązanie może wydawać się korzystne dla pracowników, którzy będą zarabiać więcej, na pewno nie jest korzystne dla firm i dla naszych kieszeni. Przewoźnicy będą bowiem próbowali odbić sobie wyższe koszty w wyższych cenach transportu, a to z kolei oznacza podwyżki. Europie mogą grozić również zakłócenia w łańcuchu dostaw. Zdaniem eksperta, nowe unijne przepisy uderzają przede wszystkim w kraje peryferyjne Europy.

Towary są w centrum Europy, ale tam brakuje ludzi do pracy. Rozwożą je więc przewoźnicy między innymi z Polski, Litwy, Łotwy, Rumunii czy Hiszpanii, którzy nie mają takich braków kadrowych – wylicza.

Oczywiście zupełnie inaczej na sprawę patrzą związkowcy, którzy cieszą się ze zmian w przepisach. Zdaniem Tadeusza Kucharskiego, przewodniczącego Sekcji Krajowej Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”, nowe prawo uporządkuje rynek transportowy i pozbędzie się z rynku firm, które ,,bogaciły się kosztem wyzysku i eksploatacji pracowników”.

Kiedy słyszę, ile zarabiają kierowcy, że po 7-9 tys. zł na rękę miesięcznie, pusty śmiech mnie ogarnia. Nikt nie chce pokazać mi swojego PIT-a na potwierdzenie tych „kokosów” – uśmiecha się Tadeusz Kucharski.

Związkowiec przyznaje, że ceny transportu zapewne wzrosną i jeszcze bardziej będą nakręcać inflację, ale odpowiadać za to będą polskie firmy transportowe, które są ,,tak pazerne, że będą sobie odbijać wyższe koszty i wykorzystywać sytuację na rynku”.

Ta branża mówi od 30 lat, że jest w permanentnym kryzysie. Tymczasem na „tym kryzysie” zbudowali potęgę w Europie. (…) Zamiast zapłacić uczciwie kierowcy pensję, to jeden z drugim kupują nowy pojazd albo biorą go w leasing, a potem wyrywają sobie te zlecenia. Może niektórym teraz ten biznes przestanie się już opłacać, wypadną z rynku. I dobrze, bo dzięki temu może wrócimy do normalności. Do szanowania ludzi – cieszy się Kucharski.

Czytaj też: Puste półki sklepowe w USA. Piętrzą się problemy z łańcuchami dostaw

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button