Kolejowy
Gorące newsy

Co dalej z ruchem kolejowym między Polską a Białorusią?

Napięta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej to temat, którym od dłuższego czasu żyje cała Polska. Kryzys trwa już od kilku miesięcy, angażuje się w niego coraz więcej krajów, a dalszy rozwój wypadków nie sposób przewidzieć – to sytuacja bez precedensu, w dodatku zmieniająca się z dnia na dzień. Wydarzenia takie, jak te, trudno jest rozpatrywać bez wchodzenia na grząski grunt polityki. Spróbujmy jednak poszukać odpowiedzi na pytanie, co taki scenariusz oznacza z logistycznego punktu widzenia? I co dalej z ruchem kolejowym między Polską a Białorusią?

Co prawda stan wyjątkowy wprowadzony przez polski rząd obowiązuje w obszarze przygranicznym wzdłuż całej naszej granicy z Białorusią, jednak szczególnie trudna sytuacja zapanowała ostatnio w okolicy przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej. Decyzją polskiego rządu, we wtorek 9 listopada od godziny 7 rano do odwołania został wstrzymany ruch w obie strony na przejściu drogowym w Kuźnicy. Pojazdy ciężarowe są przekierowywane głównie na okoliczne przejścia w Bobrownikach w województwie podlaskim oraz w Kukurykach w województwie lubelskim. Spowodowało to znaczny wzrost szacowanego czasu oczekiwania na granicy – momentami dochodzący nawet do trzech dób.

Co dalej z ruchem kolejowym między Polską a Białorusią? Sytuacja jest niepewna

Kolejnym elementem sankcji wymierzonych w Białoruś miało być zamknięcie granicy dla kolejowego ruchu towarowego, zapowiedziane 18 listopada. Według zapowiedzi polskiego rządu zamknięcie miało nastąpić w sytuacji, jeśli do niedzieli 21 listopada sytuacja przy granicy nie ustabilizowałaby się. Jednak Białoruś zareagowała na postawione przez polski rząd ultimatum i w efekcie ten scenariusz ostatecznie nie spełnił się. Mimo to sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wciąż daleka jest od całkowitej stabilności. Czy więc oznacza to, że groźba zamknięcia granicy wciąż w jakimkolwiek stopniu pozostaje aktualna? Według Krzysztofa Szarkowskiego, Intermodal/Rail Managera w DHL Global Forwarding,

Unia Europejska w takim wypadku ponosiłaby trochę większe koszty transportu przez wydłużenie tras tranzytu, ale samo zaopatrzenie w towary chińskie rynku europejskiego byłoby możliwe. Dysponujemy przecież alternatywnymi opcjami, które umożliwiają ominięcie Białorusi. Mamy funkcjonujące przejścia na granicy z Obwodem Kaliningradzkim, z Ukrainą, ze Słowacją, z Węgrami. To wcale nie oznacza, że ewentualne zastąpienie w całości tranzytu realizowanego przez Kuźnicę czy ogółem przez Białoruś byłoby łatwe – ale z pewnością możliwe.

Zobacz także: Co składa się na cenę biletu kolejowego?

Niewątpliwie zamknięcie choćby jednego przejścia granicznego dla ruchu towarowego spowodowałoby na rynku logistycznym zamieszanie, którego skutki odczułyby wszystkie zainteresowane strony. Jednak, jak przekonuje Krzysztof Szarkowski,

Taki scenariusz zdecydowanie najmocniej uderzyłby w Białoruś – zarówno przez ograniczenie możliwości realizowania swojego eksportu (nawozów, drewna) do Polski i Europy, ale i czasową utratę swoich rozwiązań tranzytowych w przewozach międzynarodowych, w tym tych realizowanych z Chin. Strona chińska dotychczas traktowała Białoruś jako bardzo stabilny element łańcucha dostaw kolejowych do Europy. Natomiast jeżeli kryzys na granicy spowoduje zamknięcie ruchu i przekierowanie tranzytu na inne trasy, to nikt nie może zagwarantować, że ten tranzyt na Białoruś wróci. Z grzeczności nikt nie wróci do czegoś, co zostało zburzone.

Sytuacja na granicy urasta do sprawy rangi międzynarodowej

Rozpatrując kwestie gospodarcze związane z kryzysem na polsko-białoruskiej granicy, ważnym elementem układanki jest łańcuch dostaw i postrzeganie sytuacji przez największych i najważniejszych z naszej perspektywy światowych graczy. Jednym z nich z pewnością jest Chińska Republika Ludowa. Na tę chwilę Państwo Środka nie ma określonej wizji ani komunikatu na temat obecnej sytuacji. Chińskie portale internetowe podają jedynie ogólne informacje na temat dotychczasowego przebiegu wydarzeń, ale nie wspominają nic o konsekwencjach tej sytuacji ani o potencjalnym jej wpływie na połączenie kolejowe Chiny-Europa, Europa-Chiny. Można zatem tylko „gdybać” czy dany konflikt interesów mógłby mieć przełożenie na sytuację na Jedwabnym Szlaku.

Zarówno z perspektywy kontynentu azjatyckiego, jak i całego świata, widoczny jest wpływ Państwa Środka na globalną gospodarkę. Sytuacje kryzysowe nie są wyjątkami. Za przykład może posłużyć, chociażby pandemia koronawirusa, która ogarnęła już cały świat i pomoc, którą Chiny natychmiast „bezinteresownie” zaoferowały państwom na świecie. Wykorzystanie tzw. soft power w celu zdobycia poparcia, na przykład państw ciągle rozwijających się, jest na porządku dziennym w wielu przypadkach na świecie. Jeśli zaś chodzi o Chiny, to poza metodami soft, są także w stanie udać się do metod hard (czego przykładem jest, na szczęście na razie kończącym się jedynie na słownych zapowiedziach, Tajwan). Przenosząc realia azjatyckie na nasz kontynent, można zauważyć, że jeżeli ktoś, niezależnie od statusu, wtrąci się w porządek i interesy ChRL, to może spodziewać się dość stanowczej reakcji.

Prognoza rozwoju granicznego kryzysu

Patrząc na sytuację na polsko-białoruskiej granicy, rozsądnym wydawałoby się jej całkowite zamknięcie (wraz z hubem w Małaszewiczach), by nie dopuścić do eskalacji już dość napiętej relacji z Mińskiem. Jednak wiele argumentów wskazuje na to, że nie wydarzy się w najbliższym czasie. Z perspektywy Polski i Unii Europejskiej zamknięcie granicy oznacza szkody dla gospodarki – wystarczy wspomnieć, że na Białoruś trafia polski eksport, który w 2019 roku osiągnął wartość 1,8 miliarda dolarów. Dodatkowo można zakładać, że uwzględniając straty, które może ponieść w związku z zamknięciem granicy cała Unia Europejska, w obecnej sytuacji politycznej Polska nie może sobie na to pozwolić.

Zobacz także: Czy transport z Białorusią zostanie zablokowany na czas nieokreślony?

Natomiast w przypadku Białorusi pod warunkiem niekorzystnego rozwoju wydarzeń kraj ten poniesie kolosalne szkody – ucierpi jego reputacja jako kraju tranzytowego. Przyszłość współpracy Chiny-Białoruś będzie również niejednoznaczna, co będzie spowodowane świadomością chińskich przedsiębiorców tego, jakie mogą być nieoczekiwane zwroty akcji na terytorium Białorusi. Również z perspektywy handlu z Polską zamknięcie granicy spowodowałoby duże straty – Polska jest drugim po Rosji krajem, z którym Białoruś ma nawiązane najistotniejsze umowy handlowe.

W obecnej sytuacji warto pamiętać, że w wielu rozdaniach to właśnie Chiny mają decydujący wpływ na ostateczną decyzję światowych liderów. Niewykluczone, iż przewodniczący ChRL Xi Jinping pośrednio bądź bezpośrednio wywarł już pewien wpływ na Białoruś, który doprowadził do częściowej deeskalacji kryzysu. Skutki ewentualnego zamknięcia dla ruchu towarowego choć jednego z przejść granicznych lub całej granicy byłyby odczuwalne z każdej strony: białoruskiej, polskiej, całej UE oraz chińskiej. Tylko czy Chiny na to pozwolą?

Martyna Wilczewska
Anton Dron

Projekt Kolej na Polskę PSML

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button