MorskiTransport

Dekarbonizacja transportu morskiego nadejdzie szybciej, niż oczekiwano

Obecnie branża transportowa przeżywa kryzys, który jest wywołany trudną sytuacją w portach. Sytuacja związana z przerwanymi łańcuchami dostaw sprawi, że dekarbonizacja transportu morskiego zajdzie szybciej, niż planowano. Odbije się to jednak na cenach towarów, które pozostaną wysokie.

Kryzys w portach

Statystyki pokazują, że w czasie pandemii ludziom udało się zaoszczędzić ponad 5 bilionów dolarów, co przełożyło się na popyt konsumencki. Jak podaje The Conversation, w 2021 roku gospodarka światowa odnotowała silne ożywienie. MFW przewiduje, że globalny wzrost wyniesie 6%. Dodatkowy popyt przełożył się na ponad 119 milionów dodatkowych kontenerów wysyłkowych udostępnionych między styczniem a sierpniem, o 6% więcej niż w analogicznym okresie w 2019 roku. Jednak w  portach brakuje pracowników. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią, część z nich przebywa na urlopach bądź tymczasowych zwolnieniach. Felixstowe, główny port brytyjski dla kontenerowców, stoi pełen kontenerów, których nie ma kto rozładować, gdyż w całym państwie brakuje zawodowych kierowców. Opóźnia to załadunek i rozładunek statków, wydłużając czas oczekiwania od czterech do siedmiu dni. Większe korporacje, np. Maersk, próbują zoptymalizować cały proces logistyczny, przekierowując kontenerowce do portów kontynentalnych, gdzie są one przeładowywane na mniejsze statki, aby popłynąć z powrotem do Wielkiej Brytanii. To wszystko jednak znacznie spowalnia dostawy, zmniejszając efektywność transportu morskiego.

Zobacz także: Kanał Panamski staje się coraz bardziej popularny, głównie dzięki USA

Dekarbonizacja transportu morskiego – perspektywy

Dekarbonizacja transportu morskiego może nastąpić szybciej, niż planowano przed pandemią. Ceny energii i surowców idą w górę, więc ludzie w pierwszej kolejności będą starać się zaspokoić podstawowe potrzeby. W związku z tym popyt na importowane towary spadnie, pomagając branży przywrócić równowagę w 2022 roku. Zgodnie z oczekiwaniami, wzrośnie natomiast podaż towarów, ponieważ dostawcy inwestują w dodatkowe moce produkcyjne w odpowiedzi na obecne niedobory. Firmy żeglugowe kontenerowe złożyły rekordowe zamówienia na nowe statki o łącznej nośności 3,4 miliona TEU, a to jest ok. 22% całej światowej floty. Przemysł morski odpowiada za prawie 3% światowych emisji CO2. Zmiana tego będzie kosztować wiele miliardów dolarów. Grupa dużych firm, w tym Amazon, Ikea i Unilever, ogłosiła, że ​​do 2040 roku będzie korzystać wyłącznie ze statków o zerowej emisji.

Zgodnie z oczekiwaniami ekspertów, ceny frachtu pozostaną wysokie, nawet po unormowaniu sytuacji w portach. Wszystko dlatego, że korporacje będą chciały pokryć koszty dekarbonizacji własnej floty. Aby zrealizować swoje przyrzeczenia dotyczące neutralności klimatycznej, ceny mogą pozostać na podobnych pułapach jak dziś. Dla branży kluczowa jest zmiana paliwa, która wymaga inwestycji w jego produkcję, modernizacji statków oraz obiektów magazynowania i bunkrowania. Jednak sytuacja gospodarcza zmusza niejako gigantów logistycznych do szybszego wdrażania alternatywnych rozwiązań prowadzących do dekarbonizacji.

Zobacz także: Maersk inwestuje w paliwa przyszłości od Prometheus Fuels

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button