DrogowyInfo z rynkuTransport

Volvo: samochody elektryczne nie zwracają się tak szybko

Podczas szczytu klimatycznego COP26 sześciu gigantów branży motoryzacyjnej zobowiązało się do przestawienia swojej produkcji wyłącznie na pojazdy elektryczne do 2040 roku. Jednak jak dowiodła korporacja Volvo, samochody elektryczne nie są tak niskoemisyjne, jak się przypuszcza. 

Produkcja elektryków generuje wyższe emisje?

Pomimo że w ofercie szwedzkiego giganta motoryzacyjnego znajdują się dwa nowe modele elektryczne (XC40 Recharge oraz SUV C4 Recharge), według ekspertów ich produkcja generuje nawet 70% więcej CO2 niż produkcja klasycznego XC40. Volvo jednak w swoich badaniach uwzględnia cały okres eksploatacji samochodu. W przypadku pojazdów elektrycznych, z biegiem czasu emisyjność spada, w przypadku spalinowych – rośnie.

Eksperyment Volvo: samochody elektryczne

Volvo przeprowadziło eksperyment, na podstawie którego starano się obliczyć rentowność samochodu w zależności od źródła zasilania. Biorąc pod uwagę światową podaż energii elektrycznej (11% energii z czystych źródeł według danych na 2019 rok), równowagę w EU28 pomiędzy energią odnawialną a zwykłą (19% energii  odnawialnej według danych na 2019 rok) oraz w przypadku pełnego zasilania energią odnawialną, SUV C4 Recharge musiał każdorazowo pokonać 200 000 km. W pierwszym scenariuszu samochód musiał przejechać 109 918 km, aby osiągnąć równowagę ze spalinowym XC40. W przypadku całego cyklu elektryk wygeneruje ok. 15% niższą emisję niż odpowiednik spalinowy. W drugim scenariuszu próg został osiągnięty na 77 248 km, wygenerowano zaś 30% mniej spalin. W ostatnim przypadku, zasilając samochód wyłącznie energią odnawialną, próg zostaje osiągnięty na poziomie 48 280 km. Ślad węglowy samochodu elektrycznego jest zatem o połowę niższy od spalinowego.

Elektryki nie są zupełnie zeroemisyjne

Podobną analogię zauważa Tomasz Bęben, który w wywiadzie dla Obserwatora Logistycznego stwierdził, że infrastruktura nie jest odpowiednio przygotowana pod samochody elektryczne. Wykorzystując elektryki w branży transportowej, należałoby zmniejszyć ładowność, co znacznie zwiększa koszty. Ekspert dodaje również, że nieprawdą jest, iż każdy samochód elektryczny jest zeroemisyjny, gdyż np. miks energetyczny Polski oparty jest na węglu. Do tego dochodzi ślad węglowy produkcji baterii i wydobycia surowców.

Zobacz także: Tomasz Bęben: Polska motoryzacja częściami stoi

Volvo, obok innych gigantów branży motoryzacyjnej (BYD, Ford, General Motors, Jaguar Land Rover i Mercedes) zobowiązało się do całkowitego przestawienia procesów produkcyjnych do 2040 roku. Jednak zdaniem ekspertów produkcja baterii do pojazdów elektrycznych generuje dużo więcej emisji niż w przypadku produkcji samochodów spalinowych. Jak udowodniła firma Volvo, samochody elektryczne zwracają się dopiero po przejechaniu konkretnej liczby kilometrów.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button