DrogowyTransport
Gorące newsy

Strajk kierowców polskich ciężarówek w Niemczech przybiera na sile

Firmy AGMAZ, LUKMAZ oraz IMPERIA mają mieć długi wobec pracowników.

Strajk kierowców polskich firm transportowych na autostradzie A5 przy Darmstadt i Gräfenhausen nabrał na sile. Protest dotyczy głównie zaległych płatności, a strajkujący pracownicy są zatrudnieni przez polskie firmy AGMAZ, LUKMAZ oraz IMPERIA. To już druga taka sytuacja w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

  • Kierowcy ponownie na barykadach — domagają się wypłaty zaległych pensji.
  • Organizacje związkowe wspierają strajkujących, przynosząc niezbędne do przetrwania zaopatrzenie.
  • Policja monitoruje sytuację, obawiając się próby zastraszenia kierowców przez kierownictwo firmy.

Strajk kierowców firm AGMAZ, LUKMAZ i IMPERIA

Strajki kierowców polskich firm transportowych to temat, który znowu wraca do głośnej dyskusji. Tym razem, jak informuje European Transport Workers Federation, na pierwszym planie znalazły się firmy AGMAZ,  LUKMAZ i IMPERIA, prowadzone przez małżeństwo Agnieszkę i Łukasza Mazur. W obu firmach zatrudnieni są głównie kierowcy z Gruzji, Ukrainy, Uzbekistanu, Kazachstanu i Tadżykistanu, którzy zdecydowali się na protest w formie blokady na parkingach przy autostradzie A5. Mężczyźni domagają się zapłaty zaległych wynagrodzeń, których nie otrzymali pomimo upływu terminu. Kierowcy zgromadzili ponad 130 ciężarówek na parkingu Gräfenhausen.

Niestety nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy kierowcy pracujący dla Mazurów decydują się na takie kroki. Już na przełomie kwietnia i maja brali oni udział w podobnych strajkach. Nałożenie kolejnej blokady, pomimo wcześniejszych prób rozwiązania problemu, świadczy o powadze sytuacji. Bez wątpienia jest to próba zwrócenia uwagi na ciągle nierozwiązane kwestie.

Czytaj również: Przez Brexit i złe warunki pracy w Anglii brakuje 100 tys. kierowców

Sygnały od strajkujących są jasne — zarówno AGMAZ, LUKMAZ jak i IMPERIA mają długi wobec swoich pracowników. Bez zapewnienia odpowiednich warunków pracy, firmom będzie coraz trudniej zatrudnić nowych kierowców. Biorąc pod uwagę skalę problemu, konieczne jest natychmiastowe działanie ze strony zarządu polskich firm, aby zadośćuczynić roszczeniom strajkujących pracowników i uniknąć dalszych konsekwencji.

Powtórka strajku na parkingach przy autostradzie A5

Strajk na parkingach przy autostradzie A5 nie jest zjawiskiem nowym. Już wcześniej byliśmy świadkami podobnych akcji, podczas których kierowcy zatrudnieni w firmach Mazurów decydowali się na blokadę jako formę protestu. Wówczas również domagali się uregulowania zaległych wynagrodzeń, jednak mimo obietnic ze strony zarządu, problem nadal nie został rozwiązany.

Ponowna blokada autostrady A5 jest wyrazem frustracji kierowców, którzy czują, że ich problemy są ignorowane. Jest to również wyraz desperacji, wynikającej z sytuacji, w której praca, której wynagrodzenie jest podstawą do życia, staje się źródłem niepewności. To właśnie ten niepokój pcha kierowców do podjęcia drastycznych kroków w formie blokad drogowych.

Aktualnie ruch na autostradzie A5 doświadcza poważnych utrudnień. To zdarzenie z pewnością przyciągnie uwagę opinii publicznej do problemów, które dotykają kierowców. Z nadzieją patrzymy na przyszłość, oczekując, że ten strajk zakończy serię protestów. Optymistycznie zakładamy, że zarząd firmy podjął już kroki, które zaspokoją oczekiwania pracowników i pozwolą na sprawną realizację przewozów.

Czytaj także: Strajk kierowców w Hiszpanii zakłóca przemysł spożywczy

Livia Spera, sekretarz generalny ETF wskazując na nieprawidłowościach w firmach należących do polskiego małżeństwa, stwierdziła, że:

Istniejący model biznesowy transportu drogowego utrwala naruszenia praw pracujących i praw człowieka. W europejskim transporcie drogowym międzynarodowe firmy preferują zyski kosztem ludzi, co prowadzi do niehumanitarnego traktowania najbardziej narażonych pracowników w ich łańcuchach dostaw, opóźnień w płatnościach i wiele więcej.

Wsparcie dla strajkujących kierowców: Od Fundacji RTDD, Fair Mobility i ETF

Wraz z narastającą liczbą protestujących, związki zawodowe stają po ich stronie. Organizują darmowy dostęp do toalet, dostarczają żywność i napoje. Faire Mobilität informuje, że niektórzy kierowcy otrzymali zaległe płatności, ale protest trwa. Wielu z nich planuje zakończyć współpracę z firmami Mazurów, jak tylko otrzyma swoje pieniądze. Obawy budzi natomiast postawa zarządu firm, które mogą ponownie próbować zastraszyć protestujących, tak jak było to ostatnim razem. Wówczas na miejsce protestu przyjechał patrol Rutkowskiego, który został zatrzymany przez niemiecką policję.

Na szczęście mniejsza grupa kierowców otrzymała zapłatę za kilka dni dzięki wsparciu Fundacji Kompleksowej Kontroli Transportu Drogowego (RTDD), Fair Mobility oraz Europejskiej Federacji Przewoźników (ETF), Międzynarodowej Federacji Przewoźników (ITF) oraz zjednoczonego związku usługowego ver.di, które są częścią ETF, ITF i DGB w Niemczech. Jednak większość strajkujących kierowców ciężarówek nadal nie otrzymała należnego im wynagrodzenia od firmy. Ważne jest, aby zwrócić uwagę, że kierowcy nie tylko domagają się wypłaty zaległych pieniędzy. Mają także postulaty dotyczące warunków pracy. Pragną zakończenia praktyk, które uważają za niehumanitarne, takie jak nienormowany dzień pracy, przymus życia wyłącznie w swoich ciężarówkach czy „stosowanie innych niebezpiecznych metod pracy”.

Nicolas Schmit, członek Komisji Europejskiej odpowiedzialny za prace i prawa socjalne, również wyraził swoje zaniepokojenie. Stwierdził:

W najbliższych latach w UE będzie brakować 500 000 kierowców ciężarówek, a mimo to warunki pracy pogarszają się, a obywatele krajów trzecich są szczególnie dotknięci socjalnym dumpingiem. Wszyscy kierowcy ciężarówek zasługują na uczciwe wynagrodzenia i prawa socjalne. Polityka UE musi zobowiązać się do zapewnienia tych warunków.

Problemy z wynagrodzeniami w polskich firmach transportowych

Jak podaje związek zawodowy European Transport Workers Federation, firmy małżeństwa z Polski przewożą towary dla dużych międzynarodowych klientów i firm logistycznych na całym kontynencie europejskim, w tym dla IKEA, Volkswagen, CH Robinson i Sennder. Niemiecki Akt o Obowiązkach Dozoru Korporacyjnego w Łańcuchach Dostaw nakłada na te firmy obowiązki zapobiegania i łagodzenia naruszeń praw człowieka oraz zapewnienia ochrony praw pracowników w ich łańcuchach dostaw.

Co również istotne problemy, które zostały ujawnione, są „na porządku dziennym w europejskim transporcie drogowym”. Jak powiedział Stephen Cotton, Sekretarz Generalny ITF:

Marki i firmy transportowe teraz mają wybór. Mogą pracować z związkami zawodowymi, aby zakończyć wyzysk pracowników transportu międzynarodowego, lub zaakceptować, że spontaniczne strajki staną się nową normą w europejskim transporcie ciężarowym. Będziemy nadal współpracować z odpowiedzialnymi firmami, aby pomóc im sprawdzać i naprawiać naruszenia praw człowieka w ich działalności i łańcuchach dostaw, a te firmy, które nadal wyzyskują pracowników transportu, powinny spodziewać się więcej tego, co obserwujemy w Gräfenhausen.

Czytaj również: Oczekiwana długość życia w Polsce wzrosła, ale co to za życie

ETF i ITF prowadzą kampanię mającą na celu zakończenie wyzysku obywateli z krajów trzecich w sektorze transportu drogowego. Pracownicy z krajów trzecich często doświadczają dyskryminacji w sektorze transportu drogowego, która objawia się brakiem sprawiedliwych wynagrodzeń i odpowiednich warunków pracy. W obliczu tych systemowych problemów, związki zawodowe zdecydowanie apelują o zwiększenie egzekwowania obowiązujących przepisów. Istotne jest w tym kontekście prawidłowe wdrożenie Pakietu Mobilności, które skupia się na ochronie praw wszystkich pracowników, niezależnie od kraju pochodzenia.

Strajk kierowców ciężarówek w Chile sparaliżował cały kraj

Znajdziesz nas w Google News

Polecane artykuły

5 Komentarze

  1. W tej sytuacji co się dzieje w transporcie nie są winni tylko właściciele firm ale całe społeczeństwo kierowcy posiadają 40% winy . 40% winy posiada rząd i ustawy i wszyscy krwiopijcy którzy chcą się dorobić bokiem transportu bez inwestowania tylko wprowadzając haracze opłaty i brudną konkurencję firmy transportowe muszą sobie radzić w tej sytuacji jak mogą na rynku konkurencji cen cen za fracht jeżeli będzie godna stawka za przejechany kilometr z załadowany samochód postój to nie będzie okradanie kierowców tym się w pierwszym rzędzie trzeba zająć za ile są wykonywane te usługi i na jakim poziomie powinny być wykonywane w danym kraju w danym regionie. Przedsiębiorcy też nie są bez winy ale ich wina jest najmniejsza. Jestem kierowcą od 30 lat i przewoźnikiem drogowym widzę z perspektywy czasu jak stawki są krojone z każdej strony kiedyś nie było takiego problemu bo stawki były wyższe można rzec że było porównywalne do ceny paliwa i opłat kształtowały się na poziomie ceny jednego litra paliwa opłat drogowy i innych czynników podwyższających koszty transportu. Przez 30 lat koszta realne transportu wzrosły 100% a stawka za fracht spadła 20%. I dlatego tworzy się patologia.

  2. Jeżeli państwo obciąża firmę transportowe wszelkimi koncesjami zezwoleniami prawem obowiązkami to niech się nie dziwią że takie sytuacje powstają i ludzie strajkują bo firmy chcą przeżyć W innej sytuacji jak w amerykańskim przykładzie co zwalniają 30 000 kierowców i firmę zamykają podzielą firmy w Europie bo nie są w stanie płacić tych wszystkich haraczy zgodnie z prawem przy obecnym stawce za fracht jeżeli stawka pójdzie o 120% do góry problemu nie będzie. Firmy transportowe muszą posiadać majątek pieniądze i muszą zarabiać jeżeli wszyscy zazdroszczą dochodów firmy transportowej i próbują obłożyć to podatkami haraczami żeby firma pracowała na granicy ryzyka bankructwa a bo życie albo nie to kończy się właśnie strajkami kierowców.
    Uwaga co do ilości kierowców i braków ich na rynku pracy
    Zaczynając moją karierę zawodową w charakterze kierowcy 30 lat temu nie było też łatwo dostać się na stanowisko kierowcy była duża bariera wejścia trzeba było zrobić prawo jazdy praktykę trzeba było się też w tym kierunku kształcić Kierowca po części musiał być mechanikiem własnego sprzętu nie był ten sprzęt najlepszy ale i tak warto było jeździć była to praca przyjemna dająca satysfakcję a nie jak dzisiaj że kierowca jest winny wszystkiemu całemu systemowi traktuje go się jak zło konieczne na każdym magazynie załadunku parkingu przez policję inspekcje i inne służby kontrolujące, podam prosty przykład przesiadając się z auta z tachografem analogowym na cyfrowy poprosiłem inspektora o krótką instrukcję obsługi tego tachografu to się ze mnie wyśmieli i powiedzieli że oni nie są od tego oni są tylko od karania a nie od pouczania w efekcie końcowym pouczyli trochę wytłumaczyli ale też nie do końca wiedzieli o co chodzi byli nie dokształceni i dalej są. Drugi przykład infrastruktury drogowej jeżeli kierowca będzie chciał na weekendzie pojechać do sklepu to nie może tego zrobić bo musi szanować swój czas pracy bo posądzą go o to że nie wykonał przerwy weekendowej i zapłaci za tą mandat niemały infrastruktura drogowa jest tak zła że nawet podczas pracy nie ma gdzie się zatrzymać żeby zrobić nawet drobne zakupy można zrobić na stacji benzynowej Ale tam nie kupi się chleba i innych rzeczy potrzebnych do życia ceny na stacjach też są niemałe są około 70% wyższe niż w zwykłym sklepie. Nie będę się rozwodził na temat problemów które narastają Ale ostatni jest tego przykładem że kierowca ciężarówki jest źle traktowany zakaz wyprzedzania na autostradach na to wychodzi że kierowca ciężarówki jest złem koniecznym.
    Można by tak bez końca wymieniać wszystkie problemy które narastają przez ostatnia 30 lat w transporcie drogowym przede wszystkim same zakazy i kary to obniża rentowność firm a za czym idzie możliwość płacenia godziwych zarobków bo jeżeli firma zostanie ukarana Z pustego i Salomon nie naleje więc trzeba zabrać pracownikom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button