Info z rynkuKolejowyTransport

Transport kolejowy z Azji przyblokowany przez polityczną decyzję Chin?

Incydent na Kanale Sueskim wywołał kryzys transportowy, który dotknął wiele firm na całym świecie. Straty związane z zablokowaniem przepływu sięgnęły miliony dolarów i początkowo korporację nie wiedziały, kiedy mogą spodziewać się naprawienia sytuacji. W tym celu przeniosły transport na tory… i teraz żałują.

Przez Kanał Sueski przepływa około 30% światowego transportu. W związku kryzysem, który powstał po zablokowaniu kanału przez kontenerowiec Ever Given, operatorzy logistyczni przekierowali ładunki na trasy kolejowe. Tymczasem kanał stał się drożny raptem po sześciu dniach od incydentu, ale było już za późno dla niektórych firm. Teraz pociągi z załadunkami czekają na chińskich granicach.

Jak Kanał Sueski został odblokowany? Ten film doskonale to tłumaczy

Jak informuje Robert Roszko, dyrektor operacyjny produktu kolejowego w Rohlig Suus Logistics w rozmowie z Pulsem Biznesu:

Kanałem Sueskim transportowane jest około 10-12 proc. wszystkich ładunków z Chin. Po jego zablokowaniu operatorzy logistyczni zastanawiali się, jak długo potrwa blokada. Trudno było znaleźć odpowiedź na to pytanie, dlatego wiele firm przekierowało ładunki na kolej.

Tymczasem jak się okazuje, przesyt transportu na granicy Chin z Rosją, Mongolią i Kazachstanem wywołał pełną blokadę i korki, ponieważ pociągi muszą czekać na przeładunek. I jak wskazują eksperci, podczas gdy  transport z Państwa Środka do naszego kraju trwa średnio dwa tygodnie, to przy obecnym stanie jest to niemożliwe. Wszystko dlatego, że drugie czasu tyle trzeba czekać na przeładunki, które tkwią na granicy.

Mówi się nawet, że chińscy przewoźnicy najpierw przepuszczają państwowych przewoźników, którzy przewożą do Europy sprzęt elektroniczny. Z tego powodu przewoźnicy europejscy mają czekać na granicy tylko po to, aby firmy lokalne z Chin mogły bez przeszkód przejechać przez kontrole graniczne. Robert Roszko w rozmowie z Pulsem Biznesu stwierdził, że:

Nie wiemy, czy to prawda, czy fake news. Faktem jednak jest to, że czas dostaw znacznie się wydłużył. Dlatego też wdrażamy alternatywne możliwości przewozu, np. chcąc ominąć zator na chińskich przejściach kolejowych, przewozimy towary drogą morską do Władywostoku i tam przeładowujemy na kolej.

Czy tylko transport kolejowy to przyszłość Nowego Jedwabnego Szlaku?

Tymczasem istnieje duże prawdopodobieństwo, że problem z dostawami leży zupełnie gdzie indziej. W obecnej sytuacji rozwinął się transport drogowy ze względu na sytuację na Suezie i problemy na granicach.

Robert Roszko stwierdził, że:

Część naszych klientów zdecydowała się przerzucić priorytetowe ładunki na transport drogowy, więc sporo towarów dociera z Chin do Europy ciężarówkami. Jednak i one długo stoją na granicach, bo w transporcie drogowym również obserwujemy zjawisko kongestii.

Tymczasem Polska rozwija nowe, bezpośrednie połączenia pomiędzy hubem transportowym w Gliwicach a Chinami. Dzięki temu problemy z zatorami na granicach mogą być w przyszłości jedynie złym wspomnieniem.

Nowy Jedwabny Szlak: Nowe połączenie PKP Cargo Connect Gliwice – Chiny

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button